Sukcesy niesłyszących koszykarzy

2023-08-10 12:00:00(ost. akt: 2023-08-10 10:44:37)
W Grecji polscy koszykarze zajęli siódme miejsce w mistrzostwach świata niesłyszących

W Grecji polscy koszykarze zajęli siódme miejsce w mistrzostwach świata niesłyszących

Autor zdjęcia: facebook/Kamil Wania

Zawodnicy muszą poczuć moje emocje, więc nie mogę się blokować i unikać krzyku - mówi trener reprezentacji Polski koszykarzy niesłyszących Kamil Wania. Jego drużyna w czerwcu zajęła siódme miejsce w mistrzostwach świata rozegranych w Grecji.
Dzięki wysokiemu rankingowi biało-czerwoni nie musieli grać w kwalifikacjach do MŚ, natomiast w turnieju finałowym Polacy ostatecznie zajęli siódme miejsce. - Nie jest to zły wynik, ale pozostał spory niedosyt, bo odpadliśmy w ćwierćfinale z późniejszym wicemistrzem Litwą, kontrolując grę przez większość spotkania - przypomina selekcjoner polskiej kadry. Ten zespół był budowany od pięciu lat. W MŚ 2019 w Lublinie zajęliśmy piątą pozycję. To był duży przeskok, bo wcześniej plasowaliśmy się między 10. a 16. lokatą (w MŚ występuje 16 zespołów, w tym sześć z Europy - red.). Potem na ME w Pescarze była czwarta pozycja, identycznie skończyliśmy udział w igrzyskach głuchych w Brazylii w 2022 roku (na 12 drużyn - red.). W półfinale przegraliśmy tam z USA, a w meczu o trzecie miejsce z Wenezuelą – wyjaśnia Kamil Wania.
W Polsce mistrz wyłaniany jest podczas dorocznego trzydniowego turnieju.

- W kraju działa kilka klubów, nie funkcjonuje liga. Mocne ośrodki to Gliwice, Wrocław, Łódź, Lublin i Warszawa. Poświęcamy za to dużo czasu na przygotowania kadry przed imprezami mistrzowskimi. W miesiącach poprzedzających te turnieje staramy się organizować kilkudniowe zgrupowania - opowiada trener kadry, dodając, że selekcja obejmuje około setki niesłyszących zawodników.

- Trzon tworzą gracze około trzydziestki, więc pewna rotacja może być, bo dążymy do odmłodzenia ekipy, którą trzeba przygotowywać na kolejne lata.
Szkoleniowiec przyznaje, że na początku pracy z niesłyszącymi nie uniknął problemów. - To praca w zupełnie innych realiach. Trzeba się troszkę dostosować do ludzi, a komunikacja wymaga doświadczenia. Teraz już wiem, jak złapać kontakt, wiem, że trzeba tupnąć, jest łatwiej. Początkowo były kłopoty, bo przecież dochodzą zawsze emocje zawodników i moje. Opanowałem podstawy języka migowego, stworzyliśmy też niektóre własne sformułowania slangu koszykarskiego – na przykład obrona strefowa czy indywidualna. Do tego dochodzą rysowanie podczas odpraw lub przerw w grze oraz czytanie z ruchu warg – wyjaśnił trener.
Warto wyjaśnić, że niektórzy zawodnicy nie słyszą w ogóle, inni słyszą w ograniczonym zakresie. W trakcie gry nie można korzystać z aparatów słuchowych.
Na co dzień niesłyszący koszykarze zazwyczaj trenują i grają ze zdrowymi. - Kluby dla niesłyszących nie są w stanie stworzyć warunków do codziennego treningu na dobrym poziomie. Dlatego najlepsi występują w zespołach juniorskich, trzeciej, drugiej, a nawet w pierwszej lidze – stwierdza Wania, przyznając, że chociaż pracuje z niesłyszącymi graczami, to nie rezygnuje z okazywania emocji za pomocą krzyku.

- Kiedy krzyknę lub uderzę tablicą (do rysowania schematów akcji red.) o parkiet, to myślę, że zawodnicy czują moje emocje, odbierają je jako motywację. Nie mogę się blokować, by nimi wstrząsnąć. Muszę się zachowywać jak każdy trener koszykarski – stawia sprawę jasno Kamil Wania.

A jak wygląda sędziowanie meczów niesłyszących koszykarzy? - Do tej pory sędziowie musieli reagować gestami - wyjaśnia trener reprezentacji Polski. - Ale zawodnicy są na tyle doświadczeni, że zazwyczaj sami wiedzą, kiedy grę trzeba przerwać z powodu faulu. Jednak teraz często gwizdki arbitrów są połączone z tablicami, na których wiszą kosze, oraz z umieszczonymi wokół boiska ledami. W efekcie po każdym użyciu gwizdka tablice i ledy migają światłem, co jest sygnałem do przerwania akcji. Jednak to rozwiązanie, opracowane przez polską firmę, nie jest jeszcze wszędzie stosowane - wyjaśnia selekcjoner, który w kadrze trenuje m.in. swojego niesłyszącego brata Jakuba. - Myślę, że brat ma przez to trudniej, bo musi się bardziej wykazać. Z tym że zawsze staram się wyciągnąć choćby ułamek pozytywu z gry zawodnika, nawet jeżeli rozgrywa bardzo słaby mecz. Nie można go dołować, tylko stosować bardziej stonowane rozwiązania. Oczywiście wszystko zależy od konkretnego gracza, jak w każdej drużynie.
Co ciekawe obaj bracia kontynuują rodzinną tradycję, bowiem koszykarzem był także ich ojciec. - Trenowałem i grałem w GTK Gliwice, tam też zaczął koszykarską przygodę mój brat. Kiedy zrezygnowałem z czynnego uprawiania sportu, wtedy zająłem się trenerką. Najpierw były zajęcia ze studentami, młodzieżą, w trzeciej lidze, a potem – kiedy powstał MIG Gliwice (klub dla niesłyszących - red.), zostałem w nim szkoleniowcem. Pracowałem jako asystent selekcjonera kadry seniorów, prowadziłem ekipę juniorską, a od czterech lat jestem głównym trenerem pierwszej reprezentacji – wyjaśnia Wania.
Kadra działa w strukturach Polskiego Związku Sportu Niesłyszących. Kolejną dużą imprezą będą przyszłoroczne ME w Maladze, gdzie można będzie wywalczyć przepustkę do igrzysk głuchych w Tokio (2025) - kwalifikację wywalczy pięć czołowych zespołów.
- W dalszym ciągu poszukujemy zawodników niesłyszących, słabosłyszących lub takich, którzy normalnie rozmawiają, ale noszą aparaty lub mają problemy ze słuchem. Jeśli ktoś zna takie osoby trenujące koszykówkę, to zapraszam do kontaktu - zachęca Kamil Wania (tel. 504-306-458).
red