"4 pytania do" - Tomasz Zahorski z MSV Duisburg

2012-02-22 19:10:22

- Wziąłem udział w jednym treningu Duisburga, a potem wróciłem do Polski i czekałem na kontakt. Dwa dni później miałem już zaklepane badania medyczne, które przeszedłem bez zarzutu, co zaowocowało podpisaniem umowy - mówi Tomasz Zahorski, wychowanek Pisy Barczewo, a obecnie zawodnik MSV Duisburg.

Tomasz Zahorski w barwach olsztyńskiego klubu.

Tomasz Zahorski w barwach olsztyńskiego klubu.

Autor: Grzegorz Czykwin

- Oferta z Duisburga pojawiła się chyba dosyć nieoczekiwanie?

- Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem zmiany klubowych barw. Miałem propozycje z naszej ekstraklasy, jednak chciałem spróbować czegoś innego. Obiecałem sobie, że jeśli pojawi się odpowiednia oferta z zagranicy, skorzystam z niej. Uważam, że jest to dla mnie ostatni dzwonek i odpowiedni wiek (28 lat - red.), by zweryfikować swoje umiejętności w zachodniej części Europy. Odejście konsultowałem jeszcze z kilkoma osobami, m.in. z Jurkiem Brzęczkiem i Tomaszem Hajto, którzy spędzili przecież trochę lat na zagranicznych boiskach. W przenosinach pomógł mi także Andrzej Grajewski, choć muszę przyznać, że decyzje zapadły błyskawicznie. Wziąłem udział w jednym treningu Duisburga, a potem wróciłem do Polski i czekałem na kontakt. Dwa dni później miałem już zaklepane badania medyczne, które przeszedłem bez zarzutu, co zaowocowało podpisaniem umowy. Jednocześnie rozwiązywałem kontrakt z Zabrzem. Zanim doszło do transferu szczerze porozmawialiśmy sobie z trenerem Adamem Nawałką. Uzgodniliśmy, że jeżeli nie porozumiem się z Duisburgiem, wówczas dojadę na zgrupowanie Górnika w Turcji.

- Czy dla tak doświadczonego piłkarza gra w 2. Bundeslidze nie jest krokiem w tył?

- Tak mogą myśleć tylko ci, którzy nigdy nie mieli okazji zweryfikować od środka poziomu sportowego i organizacyjnego tej klasy rozgrywkowej. Proszę mi wierzyć, że 2. Bundesliga jest naprawdę bardzo silna, a mój zespół solidnie poukładany. Gramy praktycznie na nowym stadionie, który pomieści 30 tys. widzów, a to naprawdę robi olbrzymie wrażenie. Nasze zajęcia też wyglądają zupełnie inaczej niż w Polsce. Tutaj kładzie się zdecydowanie większy nacisk na przygotowanie fizyczne, co ma później odzwierciedlenie w poszczególnych meczach. Nie wstydzę się wyboru, bo mogę więcej zyskać niż stracić. Nawet dlatego, że stąd jest znacznie krótsza droga do Bundesligi. Na najwyższym szczeblu polskich piłkarzy można wyliczyć na palcach, a na zapleczu Bundesligi też jest nas jedynie trzech lub czterech. To chyba o czymś świadczy.

- Nie wystąpił pan w inauguracyjnym spotkaniu rundy wiosennej. Dlaczego?

- Wszystko przez jeden dokument, który nie został wysłany na czas. W ten sposób nie otrzymałem wymaganej licencji. Nie wiem do końca, czy miał trafić z Polskiego Związku Piłki Nożnej czy też ze Śląskiego Związku Piłki Nożnej. Teraz jest to sprawa najmniej istotna, ponieważ wszystko zakończyło się pomyślnie. Poza tym uważam, że w meczu z FSV Frankfurt (1:2 - red.) i tak bym nie wystąpiłbym, bowiem zdążyłem wziąć udział tylko w dwóch treningach, a nasz szkoleniowiec miał już swoją koncepcję gry na to spotkanie. Tydzień później zagrałem od pierwszych minut wyjazdowego meczu z Hansą Rostock (2:4 - red.). Trener wystawił mnie na pozycji skrzydłowego, pełniącego również rolę napastnika. Kolejne spotkanie z St Pauli (0:1 - red.) zacząłem od ławki rezerwowych, ale tak łatwo nie odpuszczę, bo wierzę, że czas jest moim sprzymierzeńcem.

- Reprezentacja Polski... Czy ten rozdział jest już dla Tomasza Zahorskiego zamknięty?

- Wręcz przeciwnie! Zmieniłem otoczenie, bo chciałem mieć nową motywację do pracy. Jak już wspomniałem, decyzja o wyborze ligi nie była przypadkowa. Moim marzeniem jest powrót do kadry i zrobię wszystko, by tak się stało. Wiem, że najwięcej zależeć będzie od mojej postawy na boisku. Nie jestem bez szans, a potwierdza to przykład Adama Matuszczyka. Niedawno został wypożyczony z FC Koeln do Fortuny Duesseldorf, by nie siedzieć tylko na ławce rezerwowych. W ten sposób jest ciągle obserwowany przez trenera Smudę. Kadra na mistrzostwa Europy nie została jeszcze zamknięta, a do tego czasu wiele się może jeszcze wydarzyć

Cały wywiad przeczytasz w środowej Gazecie Olsztyńskiej. Kup e-wydanie!


Sebastian Woźniak

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze 4 pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj swój komentarz

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

  1. Kibic Stomilu #570606 | 88.156.*.* 22-02-2012 22:17

    Zahor ! Oddaj kibicom Stomilu piłke z meczu reprezentacji ! Ty wiesz o co chodzi ! STOMIL OLSZTYN JEDYNA DUMA WARMII I MAZUR !

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Paweł Matus... #570452 | 88.156.*.* 22-02-2012 20:40

    Powodzenia wierze że wszystko co najlepsze jeszcze przed tobą,ciesze się jak nasi zawodnicy rozwijają się i promują nasz region w mocniejszych ligach Dasz Rade ;-)

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. lech #570441 | 88.156.*.* 22-02-2012 20:36

    Cienki jak pupa węża i nie masz czego szukać chłopaku w kadrze...zlituj sie ...ale powodzenia w Niemczech tamta drugaliga lepsza niż nasza 1

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. radick #570315 | 79.184.*.* 22-02-2012 19:20

    Tomeczku 3mam kciuki za ciebie w Disburgu, ale o reprezentacji nie myśl za duże, skup się na 2.bundeslidze, ok?

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz