Wtorek, 24 listopada 2020. Imieniny Emmy, Flory, Romana

Selekcjoner walczy o posadę?

2020-11-18 12:00:00 (ost. akt: 2020-11-18 10:28:12)
Robert Lewandowski

Robert Lewandowski

Autor zdjęcia: pzpn.pl

Nie opadł jeszcze kurz po katastrofalnym występie Polaków we Włoszech, a tu już trzeba się szykować na finisz fazy grupowej w „polskiej” grupie Ligi Narodów. Dziś o godz. 20.45 Biało-czerwoni podejmą w Chorzowie Holandię.

Koszmar, dno i 100 metrów mułu, kompromitacja... – takimi określeniami próbowano opisać niedzielne „popisy” podopiecznych Jerzego Brzęczka w Reggio Emilia. Co prawda, Polska przegrała spotkanie piątej kolejki Ligi Narodów w miarę honorowo, bo tylko 0:2, ale to był jedyny pozytyw tego wieczoru pełnego wstydu. Bo gdyby Robert Lewandowski i spółka wyjechali z Italii z wynikiem 0:4 czy 0:5, to też nie mieliby prawa na nic narzekać. Można przegrać po walce i grze w piłkę, a można przegrać w stylu godnym San Marino, Andory czy innego Liechtensteinu, praktycznie nie zapędzając się pod pole karne rywala. Niestety, Polacy „wybrali” ten drugi wariant...

Nic dziwnego więc, że przez media wszelkiego rodzaju przetoczyła się (a właściwie nadal przetacza) fala spekulacji dotyczących przyszłości selekcjonera Biało-czerwonych. Fala wywołana słynnym już pomeczowym wywiadem Roberta Lewandowskiego.

Jeden z najlepszych piłkarzy świata, zagajony przez dziennikarza o taktykę na mecz z Włochami, zapadł na długie osiem sekund w wymowne milczenie, jakby szukając dyplomatycznych słów na określenie tego, co i tak za chwilę przemycił między wierszami swojej wypowiedzi – że z tą taktyką to było tak, że jakby nie za bardzo została ustalona... Trudno uznać to za cokolwiek innego niż (niewyrażone wprost) wotum nieufności wobec Jerzego Brzęczka.
Polska straciła pozycję lidera grupy 1 Dywizji A, dając się wyprzedzić i Włochom, i Holendrom, ale paradoksalnie nadal zachowała szanse na awans do finałowej czwórki Ligi Narodów. Tyle, że są to szanse z gatunku „opowieści z mchu i paproci”. Bo, po pierwsze, zdegradowani już do Dywizji B (czyt. grający o pietruszkę) Bośniacy musieliby pokonać dzisiaj Włochy, a w rozgrywanym równolegle spotkaniu Biało-czerwoni musieliby wygrać z Holandią, co po raz ostatni przydarzyło się naszej reprezentacji... 41 lat temu! Ba, od 1992 roku Polakom nie udaje się choćby zremisować z tym rywalem (cztery ostatnie gry to porażki). Jednym słowem: Polska na pierwszym miejscu w grupie to science fiction na całego...

Realnym (?) celem wydaje się więc co innego: zatrzeć fatalne wrażenie z niedzieli. Tylko jak to zrobić w zaledwie trzy dni po katastrofie takiego kalibru... No, ale w piłce nie takie cuda się zdarzają, więc poczekajmy. Nie wiadomo jeszcze, czy Biało-czerwonych wyprowadzi na boisko Lewandowski, który po ostatnim spotkaniu zgłosił problemy z mięśniem uda, przez co opuścił poniedziałkowe zajęcia.
– Mamy dobre wiadomości: przed wyjazdem z hotelu rozmawiałem z Robertem. Rozpocznie trening z całą drużyną i jeśli wszystko będzie w porządku, to w środę będzie do dyspozycji – przekazał jednak podczas wtorkowej konferencji prasowej Jerzy Brzęczek, który dziś nie będzie mógł skorzystać z usług, pauzującego za czerwoną kartkę, Jacka Góralskiego. Po „kartkowej” pauzie do składu może za to wrócić Mateusz Klich.
* Grupa A1 (oba mecze dziś o g. 20.45): Polska – Holandia (transmisje w Polsacie Sport, TVP Sport i TVP 1), Bośnia i Hercegowina – Włochy. pes

PO 5 KOLEJKACH
1. Włochy 9 5:2
--------------------------------
2. Holandia 8 5:3
3. Polska 7 5:4
4. Bośnia i Herc. 2 3:9


Polub nas na Facebooku:

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. lewandowskiego wywalić #3008338 | 77.253.*.* 18 lis 2020 13:29

    tak cienki i tylko osłabienie drużyny nikt mu podawał gotowego nie będzie ,sam sobie nie umie wypracować sytuacji

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz