Sobota, 31 października 2020. Imieniny Augustyny, Łukasza, Urbana

W Niemczech przecierają szlaki

2020-05-16 11:00:00 (ost. akt: 2020-05-15 17:24:33)
Rafał Gikiewicz w bramce Stomilu

Rafał Gikiewicz w bramce Stomilu

Autor zdjęcia: Artur Szczepański

Oczy całego sportowego świata będą zwrócone w weekend na Niemcy, gdzie w sobotę do gry o punkty wrócą piłkarze Bundesligi. To pierwsze tak znaczące rozgrywki, które ruszą po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej pandemią COVID-19.

Koniec z „emocjonowaniem się” ligowymi rozgrywkami w Białorusi czy... Nikaragui, które jako jedne z nielicznych pozostały „przy życiu”, w sytuacji gdy reszta piłkarskiego świata zawiesiła działalność przez pandemię koronawirusa. W sobotę 16 maja wszelkie „wyroby piłkarskopodobne” pójdą w odstawkę, ponieważ tego dnia do boiskowej rywalizacji powróci niemiecka Bundesliga. Oczywiście, przy zachowaniu rygorów bezpieczeństwa, a więc przede wszystkim m.in. przy pustych trybunach, ale najważniejsze, że w ogóle wróci.

Na dziewięć kolejek przed końcem sezonu faworytem numer jeden do zdobycia tytułu jest urzędujący mistrz Niemiec, Bayern Monachium, który ma cztery punkty przewagi nad drugą w tabeli Borussią Dortmund i pięć nad ekipą RB Lipsk. Na dobrej drodze do swojej piątej korony króla strzelców jest z kolei Robert Lewandowski.

Kapitan reprezentacji Polski zdobył w tym sezonie 25 goli w... 23 meczach Bundesligi (takiej średniej, powyżej jednej bramki na mecz, jeszcze nie miał!), a że – jak sam zapewnia – czuje się, po tej przymusowej przerwie, lepiej niż kiedykolwiek, więc można zakładać, że na tym jego tegoroczne wyczyny się nie skończą. Na dzień dobry, czyli w niedzielę o godz. 18, Bawarczycy zagrają na wyjeździe z 1.FC Union Berlin, w której to drużynie między słupkami powinien stanąć Rafał Gikiewicz.
Wychowanek Warmii Olsztyn, który jest bramkarską ostoją beniaminka, niedawno ogłosił, że nie przedłuży z Unionem wygasającej w czerwcu umowy. „Po dwóch wspaniałych latach i wielu wspaniałych momentach przyszedł czas powiedzieć "cześć". Jest to ciężkie, ale takie jest życie zawodowego sportowca. Zapewniam was, a już mnie trochę znacie, że do ostatniego dnia w klubie będę robił, co tylko mogę, żeby Union został w Bundeslidze co najmniej na kolejny rok” – napisał na Twitterze olsztynianin.
Gikiewicz na trwałe zapisał się w dziejach berlińskiego klubu, dokąd trafił latem 2018 roku z Freiburga, po czym już w swoim debiutanckim sezonie pomógł drużynie wywalczyć pierwszy w historii awans do Bundesligi. Również w tym sezonie spisuje się bardzo dobrze (m.in. sześć spotkań z czystym kontem oraz drugie miejsce w lidze pod względem liczby obronionych strzałów), co zauważyła np. niemiecka telewizja Deutsche Welle, umieszczając go w jedenastce jesieni w Bundeslidze! Zresztą, berlińczycy są na najlepszej drodze do utrzymania się w lidze – na dziewięć meczów przed końcem sezonu mają osiem punktów przewagi nad miejscem barażowym.
Jeszcze nie wiadomo, gdzie Gikiewicz zagra w nowym sezonie, ale można być niemal pewnym, że w jakimś zespole Bundesligi. Podobno swoje oferty złożyły mu m.in. Hertha Berlin Krzysztofa Piątka, walczący o powrót do elity Hamburger SV (na razie na barażowym, trzecim miejscu w 2. Bundeslidze) oraz FC Augsburg.

„Rafał Gikiewicz wywarł olbrzymi wpływ na Union. Z pewnością jest zawodnikiem, którego długo będziemy dobrze wspominać” – przyznał Oliver Ruhnert, dyrektor sportowy Unionu (cytowany przez stronę internetową klubu).

A skoro już o Polakach mowa: poza mocarnym Lewandowskim i, dopiero adaptującym się w Niemczech, Piątkiem (jedno trafienie w sześciu grach), w Bundeslidze grają jeszcze niezwykle ceniony w Borussii Dortmund Łukasz Piszczek oraz Dawid Kownacki (Fortuna Duesseldorf). W przypadku tego ostatniego określenie „grają” jest użyte mocno na wyrost, bo młody Polak zdążył uzbierać na murawie niewiele ponad 100 minut i... złapał kontuzję.
Jak już wspominaliśmy, ze względu na pandemię koronawirusa, wszystkie mecze będą rozgrywane bez udziału kibiców, na czym skorzystają stacje telewizyjne. – Jesteśmy pierwszą i na razie jedyną wielką ligą na świecie, która wraca do gry. To będzie na dobrą sprawę jedyne sportowe wydarzenie transmitowane na całym świecie. Spodziewam się, że przed telewizorami zasiądzie ponad... miliard kibiców – stwierdził Karl-Heinz Rummenigge, prezydent Bayernu (w rozmowie z gazetą "Sport Bild"). Najciekawiej w weekendowej 26. kolejce zapowiadają się derby Zagłębia Ruhry, czyli pojedynek Borussii Dortmund z Schalke 04 Gelsenkirchen.

* 26. kolejka, sobota: Dortmund - Schalke (g. 15.30, Eleven Sports 1), Hoffenheim - Hertha Berlin (15.30, Eleven Sports 2), RB Lipsk - SC Freiburg (15.30, Eleven Sports 3), Fortuna Duesseldorf - Paderborn (15.30, Eleven Sports 4), Augsburg - Wolfsburg (15.30), Eintracht Frankfurt - Borussia Moenchengladbach (18.30); niedziela: FC Koeln - Mainz (15.30, Eleven Sports 1 i 4), Union Berlin - Bayern Monachium (18, Canal+ Sport); poniedziałek: Werder Brema - Bayer Leverkusen (20.30).
W tabeli prowadzi Bayern (55 pkt) przed Dortmundem (51), Lipskiem (50), M'gladbach (49), Leverkusen (47) i Schalke (37). pes


Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB