Sobota, 4 lipca 2020. Imieniny Aureli, Malwiny, Zygfryda

Ligowe zwycięstwo wirusa

2020-03-14 12:00:00 (ost. akt: 2020-03-12 23:28:38)
Bartosz Idzikowski

Bartosz Idzikowski

Autor zdjęcia: Artur Szczepański

Związek Piłki Ręcznej w Polsce zawiesił do odwołania rozgrywki Pucharu Polski oraz I, II i III ligi. Decyzja o przerwaniu rywalizacji w Superlidze zapadła już wcześniej. Jest to oczywiście efekt epidemii koronawirusa.

Decyzji o zawieszeniu rozgrywek można się było spodziewać - przyznaje Jarosław Knopik, trener olsztyńskiego pierwszoligowca. - Ale w naszych planach na razie wiele to nie zmieniło, bowiem i tak najbliższy mecz mieliśmy rozegrać dopiero pod koniec marca (z Sokołem Kościerzyna w Uranii - red.). Oczywiście cały czas analizujemy sytuację i usiłujemy się do niej dostosować. Na przykład już ograniczyliśmy liczbę zajęć, m.in. w czwartek dałem zawodnikom wolny dzień na regenerację. Teraz czekamy na dalsze decyzje, które mogą podjąć prezydent Olsztyna, ministerstwo lub związek. Zdajemy sobie sprawę, że możliwy jest zakaz treningów oraz natychmiastowe zakończenie sezonu - dodaje szkoleniowiec Warmii Energi.

Obecnie Warmia Energa zajmuje obecnie drugie miejsce w tabeli I ligi ze stratą jednego punktu do liderującej Nielby Wągrowiec. Olsztynianie zatem nadal trenują, pracując m.in. nad poprawą tych elementów, które słabo ostatnio funkcjonowały.
Poza tym trener Knopik stara się wkomponować do drużyny Jakuba Kozłowskiego który niedawno przyszedł ze Szczypiorniaka. - Kuba musi poznać naszą grę w ataku i obronie. Poza tym musimy zmodyfikować ustawienie, bo Bartek Idzikowski rozwiązał z nami umowę - wyjaśnia Knopik.
Jak dużą stratą jest odejście Idzikowskiego? - Czas pokaże - twierdzi trener Warmii. - Musimy się z tym zmierzyć. Na pewno strata każdego zawodnika jest utrudnieniem, ale już musieliśmy sobie radzić z takimi problemami, więc mam nadzieję, że i teraz sobie poradzimy.

Dlaczego w trakcie sezonu Bartosz Idzikowski postanowił rozwiązać kontrakt? - Zdecydowałem się na to, ponieważ nie widziałem dla siebie szansy gry - mówi Idzikowski. - Samo trenowanie nie sprawia przyjemności. Kwintesencją sportu są zawody, które pokazują, czy trening coś dał, czy robisz progres. Trener nie widział mnie w swojej koncepcji, miał do tego prawo, bo to on jest rozliczany za wyniki. Obecnie Warmia znajduje się w czubie tabeli, więc wizja trenera wydaje się słuszna.
Piłkę ręczną traktowałem zawsze jako ważny dodatek do swojego życia, ale tylko dodatek. Oczywiście każdy, kto zaczyna przygodę ze sportem, marzy o tym, aby grać zawodowo, ale przychodzi taki czas, w którym musisz zdecydować, jaką ścieżką chcesz dalej podążać. No i ja nie wybrałem piłki ręcznej. Trochę przez nieszczęśliwe kontuzje, trochę przez brak szczęścia, trochę chyba brakowało mi też umiejętności, żeby uwierzyć w to, że mogę grać zawodowo. Nie mam problemów z samooceną i znam swoje możliwości oraz wiem, że pewnego poziomu nie dam rady przeskoczyć. Kolegom z boiska życzę przede wszystkim dużo zdrowia oraz szczęścia, bo całą resztę można zdobyć na treningach.

Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB