środa, 13 listopada 2019. Imieniny Arkadii, Krystyna, Stanisławy

"The Spartan" już w piątek. I to w półciężkiej!

2019-11-06 17:50:49 (ost. akt: 2019-11-06 17:57:14)

Autor zdjęcia: Fot. Archiwum Opalach Fight Team

BOKS || Przemysław Opalach (27-3, 22 KO) przez lata utrzymywał się na szczycie polskich rankingów w kategorii superśredniej. Okazuje się jednak, że ten etap olsztynianin ma już za sobą. W najbliższej walce, 8 listopada w niemieckim Bergheim, popularny "The Spartan" wyjdzie do ringu już jako "półciężki".

Sytuacja podyktowana była najbliższym rywalem, którego Opalachowi zaproponowali organizatorzy gali Fit One Fight Night "Freedom to the people". Polak zgodził się skrzyżować rękawice z pochodzącym z Bośni i Hercegowiny Benjaminem Skenderem, który występuje właśnie w limicie do 175 funtów (79,379 kg).

— Facet nie powala rekordem, przyznaję. Już wcześniej zapowiadałem jednak, że potrzebuję sprawdzenia swej obecnej formy bezpośrednio w ringu. Po styczniowej porażce z Vincentem Feigenbutzem ("Król Nokautu", pogromca m.in. Macieja Miszkinia czy Andrzeja Sołdry - przyp. red.) miałem długą przerwę w startach zawodowych. Zbyt długą. Oczywiście cały czas byłem w treningu, nie obijałem się. Sala treningowa to jednak coś zupełnie innego niż ring. Dopiero tam przekonam się na 100 procent czy nie zardzewiałem — mówi Przemysław Opalach, którego najprawdopodobniej jeszcze w tym roku (lub na początku przyszłego) czeka znacznie poważniejsze wyzwanie.

— Wszystko wskazuje na to, że wkrótce znów przyjdzie mi zawalczyć o poważniejszą stawkę. W grę wchodzi nawet dość ciekawy pas, choć kontrakty wciąż nie są podpisane, więc nie mogę zdradzić nic więcej — przekonuje "The Spartan". Czy ponownie w grę wchodzi kategoria półciężka?

— Tak. Z roku na rok coraz trudniej mi wypracowywać limit kategorii superśredniej. Zbijanie wagi zaczyna kosztować mnie zbyt wiele. Czuję, że odbija się to nie tylko na zdrowiu, ale i na dyspozycji w ringu. Myślę, że w półciężkiej mam trochę do pokazania, nie tylko na polskim podwróku. Do superśredniej oczywiście mógłbym wrócić, ale obecnie już tylko i wyłącznie za sprawą naprawdę solidnej oferty — podsumowuje najlepszy pięściarz zawodowy z Olsztyna, który chwilę po powrocie z Niemiec... weźmie udział w olsztyńskim Biegu Niepodległości.

Kamil Kierzkowski
Polub nas na Facebooku: