środa, 13 listopada 2019. Imieniny Arkadii, Krystyna, Stanisławy

Na pomnik jeszcze nie czas

2019-11-02 12:00:00 (ost. akt: 2019-10-31 21:34:15)
Adam Radzikowski (Znicz Biała Piska)

Adam Radzikowski (Znicz Biała Piska)

Autor zdjęcia: Łukasz Szymański

- Jak idzie, to idzie i chcemy to wykorzystać – mówi Adam Radzikowski, bramkarz Znicza Biała Piska. Po siódmym z rzędu zwycięstwie, zespół z najmniejszej miejscowości w naszej grupie III ligi awansował na fotel wicelidera.

– Gdyby przed sezonem ktoś ci powiedział, że pod koniec rundy jesiennej Znicz będzie wiceliderem, to...
– To pewnie bym się z tego zaśmiał. Jak przychodziłem do Białej Piskiej, to sądziliśmy, że miejsce w ósemce, nawet bardziej w środku tabeli niż w czubie, będzie bardzo dobrym osiągnięciem, więc ta obecna sytuacja dla nas też jest zaskoczeniem. Z drugiej strony: jak spojrzeć na to spokojnie, to mamy dobrą drużynę, którą latem znów zasiliło kilku wartościowych zawodników. Pierwsze mecze nie obiecywały takiego wyniku, bo długo czekaliśmy na wygraną u siebie. Ale jak już poszło do przodu, to od razu siedem razy z rzędu (uśmiech).

– W takim razie: o co gra teraz Znicz?
– Nadal o trzy punkty w każdym meczu. Mamy cztery punkty straty do lidera, jeszcze cztery mecze w tym roku i naprawdę uwierzyliśmy, że wszystko jest możliwe. Wszystko fajnie się zazębiło; razem się nakręcamy, jesteśmy jak rozpędzone koło, a to, co robimy na co dzień, po prostu sprawia nam dużo przyjemności. Drużyna wygrywa, gramy „na zero” z tyłu, wzrosła nasza pewność siebie, a kilku zawodników osiągnęło bardzo dobrą formę. W każdym meczu gramy podobną jedenastką, a jeśli ktoś wypada ze składu, to zmiennicy stają na wysokości zadania.

– Pracujesz na miano transferu roku w Białej Piskiej, bo zwłaszcza w pierwszej części sezonu uratowałeś kilka punktów, a teraz też trzymasz poziom.
– Miło słyszeć takie opinie (uśmiech). Prawda jest taka, że na boisku pracuje cała drużyna, więc nie rozbijałbym tego na indywidualności. Koledzy widzą, że w tych trudnych momentach mogą na mnie liczyć, więc są spokojniejsi. W obronie też gramy bardzo dobrze. Z reguły mam trzy, cztery interwencje w meczu, a to naprawdę mało na 90 minut. A gdyby nie zawodnicy z przodu, nie mielibyśmy tylu zdobytych goli i zwycięstw.

– Ostatnio w Wasilkowie obroniłeś drugi rzut karny z trzech podyktowanych przeciwko Zniczowi w tej rundzie. Przy jedenastkach wszystko jest tylko w twoich rękach...

– To prawda, ale po to tutaj przyszedłem: żeby pomagać drużynie wtedy, kiedy trzeba. Ważne, żeby dobrze zachować się w sytuacji, gdy to jest nasze „być albo nie być”. Takie interwencje budują i dają mi jeszcze większą motywację do treningów. Wróciłem na stare śmieci do klubu, którego jestem wychowankiem, i na ten moment czuję, że to mój najlepszy okres w przygodzie z piłką. Choć liczę, że przede mną jeszcze lepsze.

– Kibice Znicza chyba też potrzebowali takiego zawodnika, którego znają od lat i któremu mocno kibicują, co słychać na meczach.
– Po meczu w Wasilkowie, koledzy żartowali w szatni, że jak tak dalej pójdzie, to postawią mi w Białej Piskiej pomnik (śmiech). Na to mam jeszcze czas, ale dziękuję za to ciepłe przyjęcie w Zniczu. Wiedziałem, że nie będę żałował powrotu do Białej Piskiej.

– A nie żałujesz, że zasiedziałeś się w Ełku na trzy sezony?
– Ja na to tak nie patrzę. Fakt: gdyby klub z Ełku mnie nie „zablokował”, to mógłbym teraz grać w innej lidze. Były zapytania, byłem na testach w Siarce Tarnobrzeg, ale „zawołano” za mnie taką cenę, że temat się urwał. Z drugiej strony, w Ełku dojrzałem piłkarsko, więc przyszedłem do Białej Piskiej jako inny zawodnik.

– Można porównać ten Znicz do ekipy, w której jako 16-latek debiutowałeś w III lidze?
– Na pewno jestem starszy (śmiech). A tak poważnie to trudno to porównywać, bo przede wszystkim wtedy to była inna III liga: graliśmy tylko z zespołami z Podlasia. W tamtej drużynie też były osobowości z doświadczeniem pierwszoligowym czy nawet ekstraklasowym. W sezonie, w którym spadliśmy, zabrakło nam szczęścia, bo była reorganizacja ligi, a nam do utrzymania zabrakło punktu. Teraz, odpukać, los nam sprzyja. Naprawdę trudno czasami wyjaśnić, skąd te ostatnie wyniki. Cały czas trenujemy w podobnym mikrocyklu, na boisku gramy sprawdzonymi schematami. Na początku zawodziła skuteczność, ale poprawiliśmy ją, a miejsce w tabeli pokazuje, że to nasz bardzo dobry czas.

– W sobotę o godz. 13 podejmujecie Olimpię Zambrów, a ostatnie mecze z tym rywalem były bardzo wyrównane...
– Na pewno to będzie kolejny ciężki mecz. Olimpia jest w dołku, ale na pewno przyjedzie do nas po to, żeby powalczyć i odbić się od dolnej części tabeli. My z kolei jesteśmy na fali i znów będziemy chcieli zgarnąć trzy punkty. Myślę, że to będzie ciekawy pojedynek.

* 15. kolejka, sobota: Znicz Biała Piska – Olimpia Zambrów (13), Kaczkan Huragan Morąg – Świt Nowy Dwór Maz. (13), Sokół Aleksandrów Łódzki – Lechia Tomaszów Maz. (13), Concordia Elbląg – Ursus Warszawa (13.30), Pogoń Grodzisk Maz. – Unia Skierniewice (13.30), Ruch Wysokie Mazowieckie – KS Wasilków (16); niedziela: Pelikan Łowicz – Legia II Warszawa (11.15), RKS Radomsko – Broń Radom (14), Sokół Ostróda – Polonia Warszawa (16).
Łukasz Szymański


PO 14 KOLEJKACH
1. Sokół O. 32 32:14
2. Znicz 28 28:14
3. Sokół A. 26 25:16
4. Legia II* 25 23:15
5. Kaczkan 25 21:15
6. Świt 25 19:12
7. Radomsko 22 22:20
8. Pelikan 20 27:23
9. Concordia 19 18:21
10. Unia 19 25:33
11. Broń 18 20:21
12. Olimpia 17 24:25
13. Ursus 14 14:17
14. Lechia 13 16:24
15. Ruch* 12 18:21
16. Pogoń 12 20:27
17. Polonia 11 11:23
18. Wasilków 7 9:31
* mecz mniej
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB