środa, 11 grudnia 2019. Imieniny Biny, Damazego, Waldemara

Ósemka? Na pewno nie lekką ręką

2019-10-26 11:00:00 (ost. akt: 2019-10-25 09:57:51)
Paweł Woicki

Paweł Woicki

Autor zdjęcia: Artur Szczepański

- Dziewięć, dziesięć zespołów może myśleć o play-offach, więc dwa z nich nie będą zadowolone. Mam nadzieję, że to nie będziemy my – mówi Paweł Woicki z Indykpolu AZS. Olsztynianie w sobotę grają w Uranii z Czarnymi Radom (g. 14.45).

– Ponieważ nie jest pan na przykład piękną blondynką, więc w przededniu startu 20. sezonu PlusLigi mogę – bez posądzenia o brak taktu – zapytać pana o wiek. Który to będzie pana sezon w zawodowej lidze?
– Właśnie nie wiem. Na pewno nie dwudziesty (uśmiech). Pierwszy mój sezon seniorski to był ten, w którym awansowałem razem z Politechniką Warszawa do PlusLigi i to pamiętam (awans był w sezonie 2002/03, po czym Paweł Woicki przeniósł się na pięć lat do AZS Częstochowa – red.). Na pewno nazbierało się tych sezonów powyżej piętnastu, jakoś tak się złożyło. Ale to nie ma znaczenia, liczy się tu i teraz.

– W takim razie: jak pana samopoczucie fizyczne i psychiczne?
– Psychiczne bardzo dobrze, fizyczne jeszcze lepiej (uśmiech). Ale generalnie ciężko się mówi o takich sprawach, bo jeżeli człowiek czuje się lepiej niż w poprzednich latach, to od razu się zaczyna bać: żeby coś się nie wydarzyło. Zazwyczaj tak to działa, że jeżeli samopoczucie jest lepsze, jeżeli człowiek czuje, że może sobie na więcej pozwolić, to... Może lepiej nie kończyć. Czasem jest lepiej, jak coś strzyka i boli, bo wtedy pojawia się więcej kontroli nad tym, co się robi, no i fantazja nie ponosi. Ale na razie jest dobrze.

– Tylko w pierwszej rundzie są cztery terminy w środku tygodnia, więc strzykanie w kościach i ból będą chyba nieuniknione.
– Myślę, że nie. Trenujemy tak rozsądnie, że fizyczność nie powinna być problemem. Najważniejsza w tym wszystkim będzie głowa.

– O tym, że zanosi się na ciężką i wyrównaną ligę, mówi się już kolejny rok. Myśli pan, że PlusLiga będzie też mocniejsza?
– Moim zdaniem, na pewno nie będzie mocniejsza. Choćby dlatego, że za granicę odeszli Mateusz Bieniek i Bartek Kurek, czyli bardzo znaczące postacie tej ligi. I to już nawet nie marketingowo, ale czysto siatkarsko. Czy w ich miejsce pojawili się lepsi zawodnicy? Na pewno przyjście do nas Seyeda Mousaviego jest wielkim wzmocnieniem marketingowym, a i sportowo myślę, że Seyed pokaże, że jest wielką osobowością w świecie siatkówki. Mimo to, myślę, że to się wszystko równa raczej do środka: te słabsze drużyny się wzmacniają, a lepsze jednak się osłabiają. Oczywiście, David Smith, który zastąpił w Kędzierzynie Bieńka, to nie jest byle kto, ale ja i tak twierdzę, że ogólny bilans jest na minusie. Odejście Mateusza to jest bardzo duże osłabienie mistrza Polski; kibice nawet sobie nie zdają sprawy, ile taki zawodnik wnosi do drużyny... Tak samo odejście w ostatniej chwili Sama Deroo – to są duże osłabienia naszej ligi. Tak że liga będzie raczej nie mocniejsza, ale pewnie bardziej wyrównana.

– Końcówka rundy zanosi się dla was ciekawie: ZAKSA, Skra i Warszawa...
– To prawda, a i z tymi przedświątecznymi kolejkami też bywa różnie. Może być fajnie, bo jak się pójdzie na fali, to można te mecze zagrać na takim jednym pozytywnym „ciągu”. No, ale jak się będzie dołować, to się będzie marzyć już tylko o tym, żeby spokojnie potrenować i móc złapać oddech przed dalszą częścią sezonu. Zobaczymy, jak to będzie. No, ale wszyscy mają podobny kalendarz: muszą ze wszystkimi zagrać (uśmiech).

– Przed wami arcyważne dwa miesiące, bo już przed świętami dobijecie do półmetka fazy zasadniczej. Można sobie poukładać cały sezon...
– To jest najfajniejsze w PlusLidze: że każdy mecz się liczy, od pierwszej do ostatniej piłki, że nie ma bezpiecznego prowadzenia, a każdy punkt jest ważny. Brzmi jak slogan, ale to prawda, że w naszej lidze trzeba walczyć od pierwszej do ostatniej piłki o każdy punkt.

– Kibice lubią takie dywagacje, więc muszę pana zapytać o faworytów do walki o czołowe miejsca.
– Dużo jest takich drużyn, a na pewno ciekawy jest przypadek Warszawy, która może się okazać Stocznią Szczecin bis (naszpikowana gwiazdami Stocznia z powodów finansowych nie dokończyła zeszłego sezonu – red.). Oby nie, bo nikomu tego nie życzę, ale nagle może się okazać, że drużyna, która jest mocnym kandydatem do medali, nagle zniknie z mapy. I cały układ sił w lidze nagle się wywróci. Choć, jak mówię, mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Na pewno bardzo mocny będzie Kędzierzyn i pewnie Bełchatów też, jeśli tylko będzie zdrowotnie „ogarnięty”.

– A Indykpol AZS? Jak będzie ze zdrowiem OK, to ten ogólnie nakreślony cel, czyli miejsce w ósemce, jest do zrobienia lekką ręką?
– Lekką ręką to nie. Myślę, że już te pierwsze dwa wyjazdy – do Zawiercia i Rzeszowa – dużo nam wyjaśnią i będą taką pierwszą weryfikacją. Z takimi drużynami lepiej by było zaczynać sezon u siebie, a zagrać u nich już wtedy, jak sezon się rozwinie, ale jest jak jest. Odpowiadając na pytanie: jest dużo drużyn, które powinny się bić o ósemkę, i nawet jakaś jedna kontuzja może zmienić układ sił. Jak liczyłem, dziewięć, dziesięć zespołów może myśleć o play-offach, więc dwa z nich nie będą zadowolone po fazie zasadniczej, bo zostaną na lodzie. Mam nadzieję, że to nie będziemy my.

– Co pana zadowoli w tym sezonie?
– Nasza dobra gra, to przede wszystkim.

– Bo jak będzie dobra gra, to...
– To będą dobre wyniki (uśmiech). No, ale myślę, że nawet jak będziemy przegrywać, to – przy naszej dobrej grze – nie będzie to aż takim problemem dla naszych kibiców. Gdzie jak gdzie, ale w Olsztynie tę jakość kibice doceniają. Bo znają się na siatkówce i to nie są kibice koniunkturalni. Dlatego jak będzie jakość gry, to będziemy inaczej to wsparcie kibiców odczuwali. Ale najpierw musimy pokazać na boisku, że na nie zasługujemy.

– Zaczynacie sezon meczem z Czarnymi. Żadne to odkrycie, ale na pewno lepiej, że zagracie z nimi w Uranii, a nie w „gorącym” Radomiu.
– Może za parę lat w nowej hali w Radomiu, ale teraz faktycznie lepiej zaczynać u siebie niż u nich (uśmiech). Czarni to ciekawy zespół. Myślę, że warto zwrócić uwagę na Protopsaltisa – niewysoki chłopak, ale za to z dużymi umiejętnościami i cwaniactwem w grze. Czeka nas raczej długi niż krótki mecz, tam bym to ocenił.

TERMINARZ INDYKPOLU AZS W SEZONIE 2019/20
* 1. kolejka, 26 października 2019 (sobota): Cerrad Enea Czarni Radom (dom; godz. 14.45, Polsat Sport)
* 2 kol., 30.10 (środa): Aluron Virtu CMC Warta Zawiercie (wyjazd; g. 20.30, Polsat Sport Extra)
* 3. kol., 2 listopada (sobota): Asseco Resovia Rzeszów (wyjazd; g. 14.45, Polsat Sport)
* 4. kol., 8.11 (piątek): GKS Katowice (dom; g. 20.30, Polsat Sport)
* 12. kol., 12.11 (wtorek; awansem z 28 grudnia): Jastrzębski Węgiel (wyjazd)
* 5. kol., 16.11 (sobota): Trefl Gdańsk (wyjazd)
* 6. kol., 23.11: MKS Ślepsk Malow Suwałki (wyjazd)
* 7. kol., 27.11 (środa): Cuprum Lubin (dom)
* 8. kol., 30.11: BKS Visła Bydgoszcz (wyjazd)
* 9. kol., 7 grudnia: MKS Będzin (dom)
* 10. kol., 14.12: Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (wyjazd)
* 13. kol., 18.12 (środa; awansem z 4 stycznia): PGE Skra Bełchatów (dom)
* 11. kol., 21.12: Projekt Warszawa (dom)


* Terminy w II rundzie: 11 stycznia (Czarni, wyjazd), 18.01 (Aluron Virtu, dom), 22.01 (środa; Resovia, d), 25.01 (GKS, w), 1 lutego (Trefl, d), 15.02 (Ślepsk, d), 22.02 (Cuprum, w), 26.02 (środa; Visła, d), 29.02 (Będzin, w), 7 marca (ZAKSA, d), 14.03 (Projekt, w), 18.03 (środa; Jastrzębie, d), 21.03 (Skra, w).
* Uwaga, terminy spotkań mogą zostać zmienione na wniosek Profesjonalnej Ligi Siatkówki.

PLUSLIGA 2018/2019: 1. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, 2. ONICO Warszawa, 3. Jastrzębski Węgiel, 4. Aluron Virtu Warta Zawiercie, 5. Cerrad Czarni Radom, 6. PGE Skra Bełchatów, 7. Asseco Resovia Rzeszów, 8. GKS Katowice, 9. Trefl Gdańsk, 10. Indykpol AZS Olsztyn, 11. Cuprum Lubin, 12. Chemik Bydgoszcz, 13. MKS Będzin.
Uwaga: w trakcie sezonu z rozgrywek wycofała się Stocznia Szczecin. pes



Fot. Artur Szczepański
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB