środa, 11 grudnia 2019. Imieniny Biny, Damazego, Waldemara

W IV lidze każdy może wygrać z każdym

2019-09-05 14:00:00 (ost. akt: 2019-09-05 14:25:19)

Autor zdjęcia: Artur Szczepański

- Obecnie każdy z każdym może rywalizować o punkty. Liga jest wyrównana i gra w niej wielu doświadczonych zawodników. Nie ma drużyn, które bardzo odstają poziomem - mówi Paweł Radziwon, trener Pisy Barczewo, beniaminka IV ligi.

- W 5. kolejce pański zespół wygrał 4:2 w Korszach. Co było kluczem do zwycięstwa?
- Determinacja. Po blamażu u siebie z Mamrami Giżycko (0:6 w 4. kolejce - red.) obiecaliśmy sobie, że wyjedziemy na boisko z myślą o zwycięstwie. Nikt nie odstawiał nogi i walczyliśmy o każdy centymetr boiska, poza tym lepiej od przeciwnika wyglądaliśmy fizycznie. Chociaż muszę przyznać, że generalnie było to dość chaotyczne spotkanie, w którym poza walką było też sporo strat, co z kolei zaowocowało wieloma sytuacjami bramkowymi. Mieliśmy sporo szans na podwyższenie wyniku, ale zabrakło wykończenia.
- Po pięciu meczach Pisa ma na koncie siedem punktów. Jest pan z tego dorobku zadowolony?
- Przyznam, że mamy lekki niedosyt, bo o pełną pulę powinniśmy jeszcze powalczyć u siebie z Zatoką (0:1 - red.) i na wyjeździe z rezerwami Olimpii (2:2 - red.). Ale wiemy, że IV liga to wyższy poziom, tu nikt nie odda punktów za darmo, wszystko trzeba wywalczyć. Dlatego z jednej strony się cieszę, że mamy 7 punktów, ale z drugiej strony patrzę w tabelę i widzę, że przed nami trudne spotkania. Reasumując, gdybyśmy mieli trzy punkty więcej, wtedy byłbym szczęśliwy, ale siedem oczek - jak na beniaminka - to nie jest zły wynik.
- Najbardziej chyba zabolała porażka u siebie z Zatoką...
- Zdecydowanie tak, bo w tym meczu wyglądaliśmy najlepiej. Byliśmy najlepiej zorganizowani na boisku, a przegraliśmy po rzucie karnym. Mieliśmy swoje akcje, mogliśmy odwrócić losy spotkania, ale jak się nie trafia do bramki, to trudno myśleć o zwycięstwie. Ta porażka boli, bo teraz musimy szukać punktów w starciu z mocniejszymi rywalami.
- I to chyba na wyjeździe, bo w Barczewie - delikatnie mówiąc - wam nie idzie, ponieważ po porażce z Zatoką potem dostaliście jeszcze lanie od Mamr. Może paraliżuje was obecność waszych kibiców?
- To dobre pytanie, bo zawsze w Barczewie graliśmy solidnie. Tak naprawdę nie pamiętam, kiedy przegraliśmy u siebie (było to 30 września 2018 roku: w 9. kolejce okręgówki Pisa w Barczewie przegrała 1:2 z Orlętami Reszel - red.). Obecne słabe wyniki nie są efektem jakiegoś paraliżu, może tylko w pierwszym meczu z Zatoką było trochę stresu wśród tych piłkarzy, którzy debiutowali na boiskach IV ligi. Natomiast z Mamrami przegraliśmy, bo nie mieliśmy żadnych argumentów.
- Sądząc po wyniku 0:6, to rzeczywiście tych argumentów wiele nie mieliście...
- Ale to nie znaczy, że zasłużyliśmy na tak wysoką porażkę! Mamry nie miały aż tylu klarownych sytuacji, bo dwie bramki dostały od nas w prezencie. Poza tym w środku tygodnia graliśmy zaległe spotkanie z Tęczą Biskupiec, a dwa mecze w tak krótkim odstępie to jest za dużo dla zespołów na tym poziomie. No i w końcówce zabrakło nam zdrowia, dzięki czemu rywale tak wysoko nam „odjechali”.
- To o co w tym sezonie będzie grała Pisa?
- Nie powiem nic odkrywczego, ale w każdym spotkaniu będziemy grać o punkty, bo naszym priorytetem jest utrzymanie w IV lidze. A że jest w tej drużynie potencjał, poza tym mam szeroką i wyrównaną kadrę, więc może też uda się nam osiągnąć trochę więcej.
- Czym się różni obecna IV liga od tej, w której graliście dwa lata temu?
- Obecnie każdy z każdym może rywalizować o punkty. Liga jest wyrównana i gra w niej wielu doświadczonych zawodników. Nie ma drużyn, które bardzo odstają poziomem od rywali. Na przykład Tęczą Biskupiec była skazywana na pożarcie, a tymczasem zaczyna zbierać punkty (w 5. kolejce wygrała 2:1 z Warmią Olsztyn - red.). A beniaminkowie, którzy grali jeszcze kilka miesięcy temu w okręgówce, która jest ligą wolniejszą i słabszą fizycznie, szybko uczą się na swoich błędach.
- Liderem jest Wikielec, co chyba nie jest zaskoczeniem, bo ta drużyna nie ukrywa trzecioligowych ambicji.
- To prawda, byłem jednak na meczu Wikielca w Biskupcu, no i gra lidera mnie nie porwała. Większe wrażenie zrobiła na mnie ekipa z Giżycka. Jednak ostatecznie zwyciężył Wikielec, który pewnie po prostu akurat tego dnia nie zagrał na najwyższych obrotach. A co do awansu, to myślę, że Jeziorak i Mamry też mają ochotę na III ligę.
- Czyli w sobotę kolejna ciężka próba przed wami, bo do Barczewa przyjedzie Jeziorak!
- Cóż, łatwo nie będzie, bo w Jezioraku jest sporo ogranych chłopaków. Ostatnio iławianie wygrali 5:0 z solidną Mrągowią Mrągowo. Ale gdyby sport był tak oczywisty, to byśmy byli milionerami, wygrywając wszystko u bukmachera. A tymczasem mecz meczowi nierówny, dlatego wynik starcia z Jeziorakiem jest sprawą otwartą.
* W zaległym meczu 4. kolejki rezerwy Stomilu Olsztyn przegrały 0:1 z Motorem Lubawa.
EMIL MARECKI

PO 5 KOLEJKACH
1. Wikielec 15 17:3
2. Polonia 12 10:4
3. Jeziorak 10 13:5
4. Błękitni 10 12:14
5. Stomil II 9 11:3
6. Mrągowia 9 13:11
7. Motor 8 4:4
8. Mamry 7 13:7
9. Pisa 7 8:11
10. Warmia 6 10:13
11. Korsze 5 8:9
12. Granica 5 6:11
13. Zatoka 4 5:11
14. Mazur 3 3:9
15. Tęcza 3 6:16
16. Olimpia II 1 6:14






Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB