Niedziela, 17 listopada 2019. Imieniny Grzegorza, Salomei, Walerii

Znicz świeci coraz jaśniej

2019-08-23 12:00:00 (ost. akt: 2019-08-23 10:37:25)

Autor zdjęcia: Łukasz Szymański

- Czujemy się coraz lepiej fizycznie, dlatego wierzę, że nasza gra z meczu na mecz będzie wyglądała coraz lepiej – mówi Andrzej Kosiński ze Znicza Biała Piska przed sobotnimi trzecioligowymi derbami z Concordią Elbląg.

- W ciągu czterech dni zdobyliście cztery punkty, strącając ze szczytu tabeli dwóch kolejnych liderów. Trudniej było zremisować 1:1 u siebie ze Świtem, czy też na wyjeździe ograć 4:2 Pelikana Łowicz?
- Przede wszystkim w obu meczach pokazaliśmy, że walczymy do końca i nie załamujemy się nawet, gdy nam nie idzie. Ze Świtem zagraliśmy słabszy mecz, to rywal prowadził grę, ale w końcówce zaatakowaliśmy i wywalczyliśmy rzut karny, a w efekcie punkt. Świt stracił przez to pozycję lidera, no i tak się złożyło, że w następnej kolejce w Łowiczu musieliśmy zagrać z nowym liderem. Mimo to na mecz z Pelikanem naprawdę pojechaliśmy z myślą o zwycięstwie. Trener ustalił taktykę, żeby od razu wyjść wysoko, odważnie grać do przodu i dało to dobry skutek. Byliśmy w tarapatach, bo dwa razy straciliśmy gole z niczego, ale nie poddaliśmy się i w końcówce dobrze skontrowaliśmy rywali.
- Przede wszystkim sprawialiście wrażenie zespołu, któremu bardziej chciało grać się w piłkę.
- Czujemy się coraz lepiej fizycznie i wierzę, że nasza gra z meczu na mecz będzie wyglądała lepiej. Tegoroczne przygotowania były krótkie, ale bardzo intensywne. Na rozgrzewce w Łowiczu naprawdę czuliśmy, że nogi są lżejsze niż w poprzednich dniach. To znaczy, że łapiemy świeżość. Nie wiem, w czym tkwił problem gospodarzy, ale Pelikan latem się wzmocnił i jego wyniki w pierwszych meczach pokazują, że będzie groźny dla każdego. Świt też jest dużo lepszy niż w poprzednim sezonie, więc oba zespoły można zaliczyć do grona faworytów. Poza tym graliśmy z Sokołem Aleksandrów Łódzki, a następny wyjazd mamy do Ostródy, czyli można powiedzieć, że zaczynamy sezon od meczów z czubem tabeli. Po czterech kolejkach mamy pięć punktów i tylko jedną porażkę, więc to mimo wszystko dobre otwarcie.
- Nie zająknąłeś się nawet, że w Łowiczu strzeliłeś jedną z bramek i to dającą wyrównanie w końcówce pierwszej połowy. Może warto częściej podłączać się do kontrataków?
- Szczerze mówiąc, to zdziwiłem się, że to w ogóle wpadło do siatki. Trochę dopisało szczęście, ale robotę zrobił Bartek Giełażyn, który ściągnął obrońców do boku i wyłożył dobrą piłkę. Faktycznie niezbyt często znajduję się w takich sytuacjach, bo z reguły muszę łatać dziury po kolegach, którzy poszli do przodu. Walka w środku pola nie jest tak efektowna jak strzelanie goli, ale też to lubię. Przyznam, że tych rozgrywkach postawiłem sobie za cel zdobycie pięciu goli (śmiech). W Łowiczu wpadła bramka z akcji, więc kolejne mogą być po stałych fragmentach gry.
- W Łowiczu pierwsze gole w sezonie też zdobyli Maciej Famulak i Bartosz Giełażyn, czyli nowi napastnicy Znicza. Czekaliście na ich bramki?
- Rozmawialiśmy o tym w drodze powrotnej, że w końcu się odblokowali w lidze, bo w sparingach zdobyli po parę goli. W pierwszych meczach sezonu byliśmy nieskuteczni, szczególnie w Aleksandrowie Łódzkim, gdzie przegraliśmy, choć toczyliśmy wyrównany mecz z Sokołem. Na pewno potrzebujemy skutecznego napastnika, a Bartek ma wszystko, żeby strzelać w tej lidze. Maciek jest jeszcze młodym piłkarzem, więc dobrze, że się przełamał, bo na pewno też potrzebował gola.
- Znicz po letnich transferach jest mocniejszy niż w poprzednim sezonie?
- Moim zdaniem, w zespole jest więcej jakości. Zresztą to charakterystyczne w tym klubie, że co rundę dołączają nowi zawodnicy, którzy podnoszą poziom. Dzięki temu w poprzednim sezonie pewnie utrzymaliśmy się w III lidze, a teraz chcemy osiągnąć nieco lepszy wynik. Podniosła się rywalizacja w drużynie, a trener ma też większą możliwość rotowania składem. Runda jesienna będzie bardzo długa, więc silna ławka może dać kilka ważnych punktów w październiku czy listopadzie.
- Nie zmieniło się chyba za to wasze podejście do gry? Na razie każdy punkt jest wybiegany i wywalczony.
- Taki mamy zespół. Ciągle powtarzamy sobie, że możemy być słabsi piłkarsko od przeciwnika, ale musimy nadrabiać ambicją. Nie brakuje w drużynie chłopaków, który lubią powalczyć o każdą piłkę, a jeden za drugiego jest w stanie naprawdę się poświęcić. Wiadomo, czasami rywal będzie szybszy o ułamek sekundy, czasami z premedytacją trzeba przerwać akcję faulem, za co są kartki, ale nie ma w naszej grze złośliwości.
- W 5. kolejce znów zapowiada się ciężki mecz, bo waszym rywalem będzie Concordia Elbląg, z którą macie rachunki do wyrównania z poprzedniego sezonu.
- Długo będziemy pamiętali przegrany finał Wojewódzkiego Pucharu Polski. Bardzo chcieliśmy sięgnąć po trofeum i chyba trochę się spaliliśmy. Concordia była na fali, bo miała zapewniony awans do III ligi. Zresztą już wtedy to była mocna i dobrze poukładana drużyna. Ich wyniki w tym sezonie pokazują, że będą liczyli się w stawce. Można powiedzieć, że idą naszą ścieżką z poprzedniego roku. To wszystko zapowiada dobry mecz. A wracając do tego przegranego finału, to niektórzy z nas po raz pierwszy grali o taką stawkę. Ja miałem okazję wygrać finał WPP rok wcześniej w Turze Bielsk Podlaski. Zresztą wiąże się z tym fajna rodzinna historia, bo razem z braćmi Karolem i Piotrkiem strzeliliśmy wtedy w finale po bramce. A decydującego gola w dogrywce zdobył Marcin Fiedorowicz, który razem ze mną i Karolem trafił później do Znicza (Karol Kosiński latem, po roku gry w Zniczu, wrócił do Tura – red.)
- Czyli do trzech razy sztuka i w sobotę po raz pierwszy w sezonie wygracie u siebie?
- Na pewno powalczymy o zwycięstwo. Łatwo nie będzie, bo Concordia dobrze weszła w rozgrywki, ale nasza forma rośnie i będziemy chcieli to pokazać. Dwa poprzednie mecze na swoim boisku były słabe w naszym wykonaniu, więc musimy coś udowodnić. Poprzedni sezon pokazał, że dobrymi wynikami u siebie jesteśmy w stanie zapewnić sobie fajny wynik w lidze, więc musimy zacząć wygrywać jak najszybciej.

* W meczu zaległym z 3. kolejki Legia II Warszawa wygrała 3:0 z Polonią Warszawa, dzięki czemu awansowała na fotel lidera.
* Terminarz 5. kolejki, sobota: Pogoń Grodzisk Maz. - Sokół Ostróda (15.30), Olimpia Zambrów - RKS Radomsko (16), Znicz Biała Piska - Concordia Elbląg (17), Kaczkan Huragan Morąg - Ursus Warszawa (17), Lechia Tomaszów Maz. - Polonia Warszawa (17), KS Wasilków - Broń Radom (17), Sokół Aleksandrów Łódzki - Świt Nowy Dwór Maz. (17); niedziela: Legia II Warszawa - Unia Skierniewice (12), Ruch Wysokie Maz. - Pelikan Łowicz (16).

PO 4 KOLEJKACH
1. Legia II 12 9:2
2. Sokół A. 10 10:6
3. Sokół O. 9 10:5
4. Świt 8 8:5
5. Pelikan 7 12:6
6. Kaczkan 7 7:6
7. Concordia 7 5:5
8. Radomsko 6 9:5
9. Ursus 5 5:4
10. Znicz 5 7:7
11. Lechia 4 5:5
12. Unia 4 8:9
13. Olimpia 4 7:8
14. Polonia 4 4:8
15. Broń 4 4:7
16. Ruch 3 5:6
17. Pogoń 0 4:14
18. Wasilków 0 1:13


Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB