Wtorek, 16 lipca 2019. Imieniny Eustachego, Mariki, Mirelli

Jak wino: im starsi, tym lepsi

2019-07-11 12:00:00 (ost. akt: 2019-07-11 12:05:26)
Olsztynianin Marek Grzyb na najwyższym stopniu podium oszczepników

Olsztynianin Marek Grzyb na najwyższym stopniu podium oszczepników

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Aż z 46 medalami (w tym 23 złotymi) wrócili z mistrzostw Polski masters lekkoatleci z Warmii i Mazur. W Białymstoku „poszaleli” zwłaszcza Helena Romanowska z Olsztyna (4 złote krążki) i Sławomir Zawada z Dobrego Miasta (5).

Do walki o medale mistrzostw kraju przystąpiło w stolicy Podlasia aż 443 lekkoatletów-weteranów, którzy łącznie postarali się o 13 rekordów Polski w różnych kategoriach wiekowych oraz 26 rekordów MP masters. Już niemal tradycyjnie, bardzo widoczni w tym gronie byli reprezentanci naszego województwa, którzy stawali na podium aż 46 razy, w tym 23 razy na najwyższym stopniu (23-9-14)!

I tak, poza wspomnianymi multimedalistami Heleną Romanowską z Olsztyna (4 złota) i Sławomirem Zawadą z Dobrego Miasta (5), smaku zwycięstwa zaznali w Białymstoku: trzykrotnie Krystyna Pieczulis (Olsztyn) i Elżbieta Sambor (Elbląg), dwukrotnie Piotr Zienkiewicz (Młynary), a także „pojedynczy” triumfatorzy – Dorota Pawłowska (Kurzętnik), Halina Gulbicka (Dobre Miasto), Ewa Skrzyńska (rekord MPM: kat. W50; 29,67 sek. na 200 m), Jerzy Jabłoński, Marek Grzyb (cała trójka Olsztyn) oraz Mieczysław Kubacki (Nowe Miasto Lubawskie).

Krystyna Pieczulis jest dobrze znana w światku polskiej „królowej sportu”, a jej specjalnością są biegi średnie, długie oraz maratony. Ta urodzona w 1962 roku w Gubinie lekkoatletka, długoletnia reprezentantka AZS UWM Olsztyn, jest multimedalistką mistrzostw świata, Europy i Polski w różnych kategoriach wiekowych i to zarówno w hali, jak i na stadionie. Zwyciężczyni maratonów w Vancouver (trzy razy!) i Hamburgu niedawno stwierdziła, że tego biegania nazbierało się w jej życiu tyle, że właśnie zaczęła czwarty raz... obiegać kulę ziemską! A że pani Krystyna regularnie startuje w mistrzostwach Polski, Europy i świata weteranów, zdobywając medale na różnych dystansach, więc nie mogło jej zabraknąć także w Białymstoku.

– Tak się składa, że od dwóch lat jestem prezeską Warmińsko-Mazurskiego Klubu Lekkiej Atletyki Masters, więc korzystając z okazji, serdecznie dziękuję naszym zawodniczkom i zawodnikom za tak udany start w Białymstoku – uśmiecha się Krystyna Pieczulis. – Udzielaliśmy tam sobie rad, dopingowaliśmy się wzajemnie – jednym słowem: w naszej grupie była naprawdę świetna atmosfera. Ja wystartowałam w biegach na 400, 1500 i 5000 m, no i w swojej kategorii wiekowej (55-60 lat – red.) za każdym razem byłam pierwsza – dodaje. – Było upalnie, ale to jest mój klimat, bo ja lubię biegać, jak jest bardzo ciepło. Gorzej, jak jest chłód... Ale wysokie temperatury nie wszystkim sprzyjały: zdarzały się omdlenia i to dużo młodszym ode mnie zawodniczkom. Mimo sporego już doświadczenia, stres przedstartowy nigdy mnie nie opuszcza, ale zaraz po starcie mija. W Białymstoku też tak było. Nadal pracuję w Studium Wychowania Fizycznego UWM w Olsztynie, a niedawno podczas przełajowych akademickich mistrzostw Polski w Supraślu moi podopieczni zajęli zespołowo trzecie, a wśród uniwersytetów – drugie miejsce, z czego jestem bardzo dumna (uśmiech). Teraz przede mną starty w lokalnych zawodach biegowych, a pod koniec roku występ w halowych mistrzostwach Polski masters w Toruniu. Będziemy tam jako klub masters walczyć o trzecie z rzędu zwycięstwo drużynowe – dodaje na koniec Krystyna Pieczulis.

Jednym z medalistów białostockich mistrzostw został Marek Ciołkowski z Olsztyna, który w chodzie na 5 km zajął trzecie miejsce w kategorii wiekowej 55 lat. – Mimo upału, wszyscy startujący w chodzie na pięć kilometrów ukończyli rywalizację – mówi olsztynianin. – Uczestnikami takich zawodów, jak te w Białymstoku, są albo byli zawodnicy, albo tacy pasjonaci, którzy sportem zajęli się niedawno. Ja należę do tej drugiej grupy, bo chodzę sportowo dopiero od kilku lat. Wcześniej skakałem w dal i brałem udziałem w trójskoku, ale stan mojego kręgosłupa, niestety, wykluczył uprawianie tych konkurencji. Koszty udziału w takich imprezach? Ponosimy je sami, choć teraz wystąpiliśmy do Urzędu Miasta w Olsztynie o dofinansowanie naszego startu, no i dostaliśmy taką pomoc na opłatę startowego. A że kilku naszych emerytów nie było stać na wyjazd do Białegostoku, więc z tych pieniędzy złożyliśmy się na ich uczestnictwo. Warto było, bo wrócili z medalami – podkreśla Marek Ciołkowski.

Pierwsze miejsce w rzucie młotem zajął, oczywiście, Jerzy Jabłoński. No, ale chyba nie mogło być inaczej, skoro jest on wielokrotnym złotym medalistą mistrzostw świata i Europy w kategorii wiekowej M70. Pan Jerzy przywiózł z Podlasia nie tylko ten jeden medal za swoją popisową konkurencję... – Postanowiłem spróbować swoich sił również w rzucie dyskiem i okazało się, że miałem trzeci wynik wśród 14 startujących – opowiada Jerzy Jabłoński. – W młocie uzyskałem bardzo dobry rezultat: 50,77 m, co „przekładając” z mojej kategorii wiekowej na open odpowiada 80 metrom. Dostałem za te moje ponad 50 metrów najwyższą wartość punktową całych mistrzostw (1206 pkt – red.), za co prezes PZLA Henryk Olszewski wręczył mi na koniec zawodów okolicznościowy puchar. Za dwa miesiące czeka mnie w Wenecji obrona tytułu mistrza Europy w młocie – kończy Jerzy Jabłoński, który – przypomnijmy – w naszym plebiscycie na Najpopularniejszego Sportowca Województwa w 2018 roku zajął znakomite drugie miejsce.
Lech Janka
l.janka@gazetaolsztynska.pl

Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB