Wtorek, 16 lipca 2019. Imieniny Eustachego, Mariki, Mirelli

Jakość ma być na Bełchatów

2019-07-09 11:00:00 (ost. akt: 2019-07-09 11:09:37)
Grzegorz Lech przy piłce

Grzegorz Lech przy piłce

Autor zdjęcia: Paweł Piekutowski

- Każdy z nas chce jak najwięcej grać, ale przede wszystkim to musi być korzystne dla drużyny. Bo to Stomil musi funkcjonować jak najlepiej – mówi, po powrocie z obozu w Nieborowie, 36-letni pomocnik olsztynian Grzegorz Lech.

– Jak oceniasz ten sześciodniowy obóz w Nieborowie?
– Wykonaliśmy odpowiednią pracę jak na ten etap przygotowań. Po powrocie mieliśmy chwilkę na odsapnięcie, a od poniedziałku wznawiamy „wyścig” oraz ciężką pracę przed sezonem.

– Macie za sobą już cztery gry kontrolne...
– Trener Zajączkowski szuka optymalnego ustawienia, testowani są nowi zawodnicy, a piłkarze, którzy podpisali już nowe kontrakty, również dostają możliwość grania i pokazania się w walce o podstawowy skład. To wszystko jest jeszcze na etapie zgrywania, ale myślę, że ten drugi obóz, w Kórniku (między 15 a 20 lipca – red.), będzie m.in. już po to, aby zgrywać wyjściową jedenastkę i żeby na inaugurację sezonu z GKS Bełchatów wystąpić najsilniejszym składzie.

– Teraz czeka was tydzień treningów w Olsztynie. To będzie ciężki okres czy będziecie mieli już trochę lżej?
– Nie ma co schodzić z obciążeń, tylko dalej ciężko pracować. Liga jest długa – jesienią mamy 17 spotkań – więc musimy być dobrze przygotowani. Sparingi też są ważne: musimy łapać ze sobą kontakt, bo piłka nożna to gra emocji i interakcje między „składnikami” jednego zespołu. A do nas doszli nowi zawodnicy, którzy też chcą stanowić o sile drużyny. Dlatego musimy się jak najszybciej zgrać, żeby to wszystko bardzo dobrze funkcjonowało.

– W trakcie zgrupowania przegraliście z Widzewem 0:2, ale to wasz „stały” sparingowy wynik z tym rywalem, natomiast Pelikana odprawiliście z wynikiem 5:2, czyli chyba wyglądało to tak, jak miało wyglądać...
– Porażka z Widzewem boli, bo zostaliśmy zdominowani przez przeciwnika. Może to był taki moment podczas obozu, że byliśmy przygaszeni, a Widzew to wykorzystał... Ewidentnie wyglądali lepiej od nas fizycznie i przewyższali nas nie tylko piłkarsko. „Odjeżdżali” nam na każdym kroku. Natomiast z Pelikanem w drugiej połowie pokazaliśmy jakość, w każdej akcji szliśmy po bramkę. A rywal stworzył dwie akcje i zdobył dwa gole. Tu też musimy uważać i grać „na zero” z tyłu... Zwłaszcza, że to, co nas charakteryzowało ostatnio, to była skonsolidowana obrona. Sparingi są jednak od tego, żeby trochę pokombinować i nawet te błędy prowokować, a potem wyciągać z tego wnioski i uczyć się na nich. Nie ma co się obrażać, że było się słabszym zespołem, tylko iść do przodu.

– Pierwszy raz od wielu lat przygotowujecie się do sezonu w spokoju. Jak to działa na jednego z najbardziej doświadczonych zawodników zespołu?
– Mam nadzieję, że to zadziała bardzo dobrze (uśmiech). Na pewno nie może nas to uśpić, tym bardziej że nawet zespoły, które miały większą normalność od nas, pokazywały, że można popaść w letarg. Musimy być skupieni i „odpalić” w lidze. Mamy na tyle doświadczony zespół w tej lidze, że w tym najważniejszym momencie powinniśmy dać z siebie jak najwięcej. Żeby cieszyć kibiców i zdobywać punkty. Bo na tym nam wszystkim najbardziej zależy.

– W jakiej jesteś formie na tym etapie przygotowań?
– Już przed oficjalnym startem przygotowań poświęciłem sporo pracy, żeby wyglądało to jak najlepiej. No, ale nie będę oszukiwał, bo jakaś zadyszka jednak gdzieś mnie teraz złapała. Nogi są mocno „przygaszone” i nie tylko u mnie, ale u większości zawodników. Forma ma przyjść na ligę, tam mamy błyszczeć na boisku, aczkolwiek każdy sparing buduje pewność siebie. Każda asysta, każde dobre dogranie cieszy i sprawia, że drużyna rośnie. Dlatego te spotkania też trzeba traktować poważnie. A jakość i optymalna forma ma przyjść na pierwszy mecz, w Bełchatowie. To wszystko, co robimy, ma służyć temu celowi.

– Jak ocenisz kadrę, którą obecnie dysponuje Stomil?
– Moim zdaniem, jesteśmy w stanie rywalizować jak równy z równym z większością ekip w I lidze. Trzeba się skupić na tym, kogo mamy, bo nie wiadomo, czy jeszcze ktoś do nas trafi. Musimy się wszyscy zgrywać, a każdy musi zdawać sobie sprawę z tego, w jakiej drużynie się znalazł, a wydaje mi się, że ta świadomość jest bardzo duża. Każdy fajnie walczy o swoje, na niektórych pozycjach robi się naprawdę fajna rywalizacja i to powinno budować tę drużynę, aby szła do przodu.

– Zagrasz w jednej jedenastce z Mateuszem Cetnarskim. Czy to jest jedna z tych ciekawych rywalizacji?
– To już jest pytanie do trenera, nie do mnie. Wiadomo, że każdy z nas chce jak najwięcej grać, ale przede wszystkim to musi być korzystne dla drużyny. Bo to Stomil musi funkcjonować jak najlepiej. Każdy jest ambitny i chce grać, ale drużyna jest najważniejsza.

– Ale przyznasz, że wspomniany Cetnarski to zawodnik o profilu trochę zbliżonym do ciebie?
– Ja myślę, że jednak o innym, bo on bardziej lubi się cofnąć i rozegrać akcję od tyłu, a ja wolę grać „pod napastnikiem” (uśmiech). Próbuję funkcjonować w „wyższych” strefach boiska... Mateusz to ograny, doświadczony piłkarz, który jest świadomy tego, co potrafi zrobić i dać drużynie. Na pewno wykorzysta swoje mocne strony jak najlepiej i z jak największym pożytkiem dla drużyny.
Emil Marecki

Polub nas na Facebooku:

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Kebiz #2759573 | 88.156.*.* 9 lip 2019 13:33

    Co to za cisza ? Gdzie ci wierni kibice ? Wyjechali na wakacje i nie obchodzą ich losy drużyny ? Oj nie tak drzewiej bywało !

    ! - + odpowiedz na ten komentarz