Piątek, 15 listopada 2019. Imieniny Amielii, Idalii, Leopolda

The Reds po raz szósty

2019-06-02 22:42:03 (ost. akt: 2019-06-02 22:45:04)
Juergen Klopp

Juergen Klopp

Autor zdjęcia: wikipedia.org

W finale Ligi Mistrzów piłkarze Liverpoolu pokonali w Madrycie londyński Tottenham 2:0, sięgając po szósty w historii i jednocześnie pierwszy od 2005 roku Puchar Europy (14 lat temu do triumfu nad Milanem mocno przyczynił się w serii rzutów karnych Jerzy Dudek). Przypomnijmy, że drużyna niemieckiego trenera Juergena Kloppa już rok temu grała w finale tych najważniejszych klubowych rozgrywek na Starym Kontynencie, ale wtedy lepszy okazał się Real Madryt (1:3).

Spotkanie na Wanda Metropolitano (klubowy obiekt Atletico Madryt) zaczęło się idealnie dla Liverpoolu, bo już w 20. sekundzie gry słoweński sędzia Damir Skomina odgwizdał rzut karny, uznając, że piłka trafiła w rękę Moussę Sissoko. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Mohamed Salah i „The Reds” mogli się skupić na spokojnym wyczekiwaniu na to, co wymyślą rywale.

– To był kluczowy moment meczu: nie minęło 30 sekund, a Liverpool dostał rzut karny. Po chwili padła bramka i plan musiał się zmienić. To dotknęło mój zespół. W drugiej połowie staraliśmy się zdominować spotkanie, byliśmy blisko strzelenia gola i doprowadzenia do remisu. Akle graliśmy przeciwko mocnej drużynie – mówił po meczu niepocieszony trener Tottenhamu Mauricio Pochettino.

„Koguty” otrząsnęły się z szoku dopiero po przerwie, choć na konkretne zagrożenie bramki Liverpoolu trzeba było poczekać do ostatnich dziesięciu minut regulaminowego czasu gry. Przy strzałach Son Hueng-mina, Lucasa Moury i Christiana Eriksena klasą błysnął jednak brazylijski bramkarz „The Reds”, Alisson Becker. A tuż przed końcem londyńczyków dobił rezerwowy, Belg Divock Origi, który precyzyjnym strzałem pokonał Hugo Llorisa.

– Ten sezon był bardzo wyczerpujący, intensywny, a to nie był dobry mecz ani w naszym wykonaniu, ani naszych przeciwników. No, ale strzeliliśmy dwa gole, mieliśmy świetnego bramkarza i wygraliśmy. To niewiarygodne uczucie, brakuje mi słów – przyznał przed kamerami Juergen Klopp, którego drużyny w poprzednich siedmiu finałach różnych rozgrywek poniosły... siedem porażek!

* Tottenham – Liverpool 0:2 (0:1)
0:1
– Salah (2), 0:2 – Origi (87)
TOTTENHAM: Lloris – Trippier, Alderweireld, Vertonghen, Rose – Sissoko (74 Dier), Winks (66 Lucas) – Alli (82 Llorente), Eriksen, Son – Kane
LIVERPOOL: Alisson – Alexander-Arnold, Matip, Van Dijk, Robertson – Henderson, Fabinho, Wijnaldum (62 Milner) – Salah, Firmino (58 Origi), Mane (90 Gomez)
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB