środa, 20 stycznia 2021. Imieniny Fabioli, Miły, Sebastiana

Ełcka młodzież walczy o przyszłość

2019-04-04 12:00:00 (ost. akt: 2019-04-04 10:53:57)
Przemysław Kołłątaj, trener Mazura Ełk

Przemysław Kołłątaj, trener Mazura Ełk

Autor zdjęcia: Łukasz Szymański

- Remis Mazura z Sokołem był jedną z niespodzianek III ligi. W sobotę kolejne starcie dobrych znajomych, bo ełczanie jadą do Białej Piskiej. - Rutyna i ogranie będą po stronie Znicza – uważa Przemysław Kołłątaj, trener Mazura.

- Macie patent na odbieranie punktów Sokołowi? Trudno było postawić na was przed derbami, a mimo to sprawiliście sporą niespodziankę.
- Moim zdaniem remis to sprawiedliwy wynik. Można powiedzieć, że to punkt ze wskazaniem na nas, bo w końcówce, gdy graliśmy z przewagą jednego zawodnika, mogliśmy przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Wcześniej było trochę kontrowersyjnych sytuacji, bo sędzia nie podyktował karnego ani nam, ani Sokołowi. Ten mecz naprawdę mógł się potoczyć różnie. Sokół to zespół mocny fizycznie. Ostródzianie grali dużo długich piłek na silnych napastników, no i trzeba było z nimi powalczyć, ale poradziliśmy sobie. W podstawowym składzie wyszło u nas sześciu młodzieżowców, a kończyliśmy siódemką. Choćby z tego względu możemy zapisać ten mecz i wywalczony punkt na duży plus.
- Wyniki sobotnich meczów ułożyły się tak, że Sokół mógł zostać wiceliderem, ale goście nie wykorzystali swojej szansy.
- Nic dziwnego, że trener Kotas był niezadowolony po meczu. Jest doświadczonym szkoleniowcem i na pewno wie, że mecz meczowi nierówny. Teraz liczy się tylko to, że podzieliliśmy się punktami, choć oni są w czubie, a my w strefie spadkowej. Mieliśmy atuty, by postawić się jego drużynie, więc trener Sokoła powinien to uszanować. My ten remis przyjmujemy z dużą pokorą. Na pewno Sokół zaskoczył nas składem i taktyką, wychodząc w ustawieniu 3-4-3, w efekcie przez pierwszy kwadrans mój zespół nie wiedział, jak na to zareagować. Wszystko wyrównało się po około 20 minutach, ale w tym momencie przegrywaliśmy już 0:1. Druga połowa z naszej strony wyglądała jeszcze lepiej. Możemy traktować ten mecz jako dobry prognostyk.
- Mecz z Sokołem był starciem drużyn z dwóch przeciwległych biegunów tabeli, ale od Ostródy dzieli was przepaść nie tylko jeśli chodzi o dorobek punktowy. Widzi pan szansę na to, żeby Mazur wyszedł na prostą?
- Nie ma co ukrywać, od początku roku gramy za darmo. Za styczeń, luty i marzec nie otrzymaliśmy żadnego wynagrodzenia. W tej sytuacji naprawdę chylę czoła przed chłopakami, że cały czas pracują z takim samym zaangażowaniem. Złego słowa na nich nie powiem. Dla nas powodem do radości musi być każdy punkt. Ten zdobyty w meczu z Sokołem na pewno doda drużynie trochę pewności. Wszyscy widzą, jaka jest nasza sytuacja w tabeli. W sobotę kibice pojechali gdzieś indziej, zamiast być na naszym meczu w Ełku. My chcemy dograć sezon do końca, a prawda jest taka, że od początku rundy wszyscy boją się jakiejś naszej wysokiej porażki. A my przegrywamy, ale po walce, a teraz mamy pierwszy punkt. W trzech meczach strzeliliśmy bramki, więc mamy organizację gry na jakimś poziomie. Pokazujemy, że z grupą tych młodych chłopaków można coś wypracować. Wiemy, że dalej musimy poprawiać to, co jest naszą największą bolączką, bo znów szybko dostaliśmy bramkę po stałym fragmencie gry. Jest to aż przerażające, ponieważ rozmawiamy, mówimy, ustawiamy, a potem dalej popełniamy te same błędy przy stałych fragmentach. W naszych trzech wiosennych meczach tylko jeden gol - tydzień temu w Zambrowie - padł po bardzo ładnej akcji Olimpii.
- Jest pan w stanie wymyślić coś ekstra na sobotnie derby ze Zniczem Biała Piska, czy też wiecie o sobie bardzo dużo, więc trudno będzie czymś rywala zaskoczyć?
- Po pierwsze: muszę wiedzieć, kto u nas będzie zdolny do gry, a to się wyjaśni w trakcie tygodnia. Mariusz Łapiński wciąż pauzuje za czerwoną kartkę, Kacper Jagłowski ma zbitą łydkę, nie wiadomo, co z Maciejem Radaszkiewiczem, więc to kolejne problemy, ale z drugiej strony to także szansa dla innych młodych chłopaków. Być może w sobotę w Białej Piskiej wyjdziemy na boisko z ośmioma młodzieżowcami. Można powiedzieć, że chłopaków ze Znicza znam jak własną kieszeń, ale mimo to obejrzałem ich wiosenne mecze, a w niedzielę poświęciłem cztery godziny na analizę. Nasze ostatnie spotkania z trenerem Ryszardem Borkowskim, gdy gramy przeciwko sobie, są ciekawe. Jakąś strategię na mecz obierzemy i na pewno się nie poddamy. Ucieszy mnie nieustępliwa walka moich zawodników o każdy metr boiska. Naszą bronią jest charakter, dlatego jestem przekonany, że będzie to mecz walki. W derbach gotowych do gry na pełnych obrotach jest 18 ludzi z jednej i 18 z drugiej strony.
- Nie patrzy pan z zazdrością na wyniki, jakie Znicz robi w III lidze?
- Cieszę się z tych trzech wiosennych zwycięstw Białej Piskiej, bo Ryszard Borkowski to mój kolega i życzę mu jak najlepiej. Niech Znicz pnie się w tabeli, urywa punkty innym, pokazuje siłę naszego regionu w III lidze. W sobotę to u gospodarzy będzie większe ciśnienie. My postaramy się zagrać na tyle, na ile możemy. Mój młody zespół ruszy przeciwko bardzo doświadczonym zawodnikom. Rutyna, ogranie będzie po stronie Znicza, ale pamiętajmy, że kilka dni temu Sokół też miał takie atuty.
- Regularnie stawia pan na dwóch zawodników pozyskanych zimą. To wzmocnienia czy uzupełnienie składu?
- Na pewno chłopcy pomagają, bo Maciej Radaszkiewicz zastąpił Michała Twardowskiego, a Bartosz Gużewski wskoczył w miejsce Dawida Paczkowskiego. Prawda jest też taka, że brakuje im jeszcze doświadczenia i ogrania. Widać, że mają umiejętności, ale w poprzednich klubach grali mało, więc potrzebują czasu, by złapać automatyzm w pewnych sytuacjach. Oczekuję od nich więcej, ale wiem też, że dają tyle, ile w tym momencie mogą. Od początku mówiliśmy, że dobieramy młodych zawodników pod względem charakterologicznym. Było wiadomo, że nie stać nas na nie wiadomo jakich graczy, ale zaufaliśmy tym, którzy mają charakter, walczą z dużą determinacją i chcą się pokazać, by w lipcu być w lepszym klubie. No i mamy takich. Moim zdaniem połowa chłopaków z naszej podstawowej jedenastki może dalej grać na poziomie III ligi, a może i wyżej. Mają przed sobą trzy miesiące pracy i tylko od nich zależy, co spotka ich w przyszłości. Dzisiaj muszą pracować, jeszcze raz pracować i pokazywać na boisku, że warto na nich stawiać.
Łukasz Szymański

21. kolejka
* 6 kwietnia: Znicz Biała Piska - Mazur Ełk (16), Sokół Ostróda - Victoria Sulejówek (18), ŁKS 1926 Łomża - Kaczkan Huragan Morąg (16), Olimpia Zambrów - Legia II Warszawa (16), Polonia Warszawa - Ursus Warszawa (19)
* 7 kwietnia: Świt Nowy Dwór Maz. - Legionovia Legionowo (17), Pelikan Łowicz - Lechia Tomaszów Maz. (11:15), Broń Radom - Unia Skierniewice (12), Ruch Wysokie Maz. - Sokół Aleksandrów Łódzki (16)

PO 20 KOLEJKACH
1. Sokół A. 43 32:18
-----------------------------------
2. Lechia 39 31:22
3. Unia 37 29:11
4. Legionowo 37 44:26
5. Sokół O. 37 34:26
6. Polonia* 35 37:23
7. Znicz 33 34:30
8. Legia II* 32 31:22
9. Olimpia 29 37:30
10. Pelikan 27 26:27
11. Broń 26 36:40
12. Świt 23 25:24
13. Kaczkan 23 34:42
14. Ursus 22 27:35
15. Ruch 21 28:48
-----------------------------------
16. Victoria 19 25:37
17. Mazur 11 23:39
18. Łomża 6 20:53
*mecz mniej

Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB