środa, 19 lutego 2020. Imieniny Bettiny, Konrada, Mirosława

Znicz walczy na sto procent

2019-03-30 12:00:00 (ost. akt: 2019-03-29 20:27:39)
Mateusz Furman

Mateusz Furman

Autor zdjęcia: Łukasz Szymański

Celem Znicza jest utrzymanie w III lidze, ale po dobrym początku wiosny zawodnicy chcą zagrać o coś więcej. – Mamy wszystko, co jest potrzebne do robienia wyników na miarę tego klubu – mówi Mateusz Furman, pomocnik Znicza.

- Zrobiliście komplet punktów w dwóch pierwszych meczach rundy, a taki dorobek wiosną mają jeszcze tylko Sokół Ostróda i Unia Skierniewice, które gonią lidera z Aleksandrowa Łódzkiego. Spodziewaliście się aż tak dobrego początku wiosny?
- Zaczęliśmy z wysokiego „C”. Sześć punktów w dwóch meczach to w tej lidze naprawdę bardzo dużo. Na początku sezonu po czterech meczach mieliśmy cztery punkty, a jesienią dwa mecze z rzędu wygraliśmy chyba tylko raz. Chcielibyśmy podtrzymać taką skuteczność i dalej punktować. Na pewno musimy poprawić grę na wyjazdach, bo u siebie jesteśmy bardzo mocni.
- Udowodniliście to w sobotę, odwracając losy meczu ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. W drugiej połowie rzuciliście na szalę wszystkie siły?
- To wszystko zależy od tego, czy dobrze wszyscy wejdą w mecz, czy ktoś gdzieś nie zaspał. Jeśli od początku gramy na swoim normalnym poziomie, to przez całe 90 minut wygląda to dobrze. Niestety, często mamy słabsze pierwsze połowy, niepotrzebnie szukamy jakichś kombinacji. Jeśli nam nie idzie, to w przerwie „szatnia robi robotę”. Potrafimy po męsku porozmawiać o tym, jak gramy oraz co powinniśmy zmienić, a potem wyjść na boisko i dać z siebie maksa, gdy wiemy, że musimy gonić. No i ze Świtem udało się, choć łatwo nie było.
- To zwycięstwo z gatunku tych, które budują zespół, bo wam nie szło, Świt z kolei sprawiał wrażenie bardzo poukładanej drużyny, ale ostatecznie to wy wygraliście.
- Przede wszystkim Świt jest bardzo mocną drużyną. Znam kilku chłopaków i wiem, że mają stabilną kadrę, znają się, są ograni. Moim zdaniem mają bardzo mocny środek, dobrze operują piłką i pokazali to u nas. W przerwie z powodu kontuzji musiał zejść Paweł Broniszewski, a Marcin Kozłowski, który wszedł na boisko, jest zawodnikiem bardziej ofensywnym, więc zrobiło się więcej miejsca w środku. Tak naprawdę to chyba właśnie to było kluczem do naszego zwycięstwa.
- A jak ocenisz swoje występy w dwóch wiosennych meczach?
- W Łomży było nieźle, ale w sobotę zagrałem chyba najsłabiej odkąd jestem w Białej Piskiej. Miałem mnóstwo niecelnych podań, jakiś dziwnych strat. Po prostu mi nie szło. Próbowałem nadrabiać charakterem, ale w końcowej ocenie to był występ zdecydowanie do poprawy.
- Ale prawda jest też taka, że zostałeś na boisku do końca, choć było widać, że jesteś bez sił i każdą walkę o piłkę przypłacałeś bólem. Czujesz, że masz mocną pozycję w drużynie?
- Charakter do piłki trzeba mieć, ale w tym meczu naprawdę dużo mi brakowało. Znam siebie, wiem, że mogę wybiegać niejeden mecz, a tu czułem, że brakuje mi tlenu. Rozmawiałem o tym z kolegami, bo gdzieś popełniłem błąd i „spuchłem” w końcówce. Uratowało mnie to, że trener wie, iż ma w środku pola dwa małe motorki (drugim środkowym pomocnikiem Znicza jest Andrzej Kosiński – red.), które zawsze walczą do końca, aż padną. Jestem zdania, że wszystko naprawdę siedzi w głowie i jak człowiek chce, to potrafi.
- Do dwóch następnych meczów musicie podejść z głową, bo w sobotę w Morągu to Kaczkan Huragan będzie na musiku, a w następnej kolejce gracie z Mazurem, z którym jesienią w derbach przegraliście.
- Huragan u siebie jest bardzo mocną drużyną, pewnie też mają atut w swoim nie najlepszym boisku, ale są tam w stanie zagrać to, co potrafią. Zresztą pokazali to jesienią z drużynami z Ekstraklasy w Pucharze Polski. Na pewno będzie ciężki mecz, ale trzeba być dobrej myśli, więc mam nadzieję, że wywieziemy punkty. A co do Ełku, to na pewno nie możemy podejść do tego meczu tak, jak w tamtej rundzie. Musimy zachować spokojną głowę, nie wmawiać sobie, że trzeba wygrać za wszelką cenę. Zrobiliśmy to w Ełku, zabrakło nam trochę szczęścia w sytuacjach, które stworzyliśmy, a potem dostaliśmy dwa „gongi” i było pozamiatane. Zaczęliśmy się z nimi dziwnie ganiać, a to nie była nasza gra. Teraz musimy być cierpliwi, konsekwentni i bramka sama przyjdzie w odpowiednim czasie.
- Prawda jest taka, że w najbliższych kilku kolejkach możecie zapewnić sobie utrzymanie. Myślicie o tym, że cel na ten sezon jest na wyciągnięcie ręki?
- Przede wszystkim każdy mecz trzeba wygrywać dla siebie, dla swoich statystyk, dla kibiców. Mamy w drużynie młodych chłopaków, którzy chcą się rozwijać, mogą coś jeszcze w piłce osiągnąć, dlatego będziemy walczyli do ostatniej kolejki. Wiadomo, że gdybyśmy już teraz się utrzymali, to mielibyśmy wolną głowę. Moglibyśmy zagrać wtedy bardziej na luzie, na pewno byłaby dobra atmosfera, a to też sprzyja osiąganiu lepszych wyników. Ważne, że idziemy w dobrym kierunku. Mam takie marzenie, żebyśmy zakończyli sezon w najlepszej czwórce. Dopóki piłka w grze, musimy wierzyć, że to w naszym zasięgu i grać tak, żeby na koniec ligi być jak najwyżej.
- Jesteś w Zniczu od roku, bo trafiłeś do klubu, żeby pomóc w awansie do III ligi, a teraz jako beniaminek pracujecie co najmniej na miano odkrycia sezonu, więc to chyba dobry okres także dla ciebie?
- Nie spodziewałem się, że będę kiedyś grał w Białej Piskiej i że będę mógł powiedzieć, że wszystko w tym klubie jest tak, jak powinno być. Ludzie, który tutaj pracują, naprawdę stanowią jedną wielką rodzinę. O Białej Piskiej naprawdę rozmawia się w regionie i podziwia, jak ten klub funkcjonuje. Wszystko, co jest robione, nawet ubiegłoroczny finał Wojewódzkiego Pucharu Polski, do którego nie awansowaliśmy, jest robione z pomysłem. Na dzień dzisiejszy jest wszystko, co potrzebne, do robienia wyników na tym poziomie na miarę takiego klubu jak Znicz. Wypada mieć tylko nadzieję, że dalej do Białej Piskiej będą trafiali zawodnicy, którzy będą chcieli oddawać się w stu procentach. Bo w takim klubie, jak nasz Znicz, sprawa charakteru jest chyba najważniejsza.
Łukasz Szymański

20. kolejka III ligi
Mazur Ełk – Sokół Ostróda (sobota g. 14), Kaczkan Huragan Morąg – Znicz Biała Piska (sobota g. 15), Unia Skierniewice – Ruch Wysokie Maz., Ursus Warszawa – Broń Radom, Legionovia Legionowo – Sokół Aleksandrów Łódzki, Lechia Tomaszów Maz. – Polonia Warszawa, Legia II Warszawa – Pelikan Łowicz, Świt Nowy Dwór Maz. – ŁKS Łomża, Victoria Sulejówek – Olimpia Zambrów.


Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB