Poniedziałek, 14 października 2019. Imieniny Alany, Damiana, Liwii

Oficjalnie nikt nic nie wie...

2019-03-14 10:00:00 (ost. akt: 2019-03-14 10:26:34)
Wojciech Żaliński

Wojciech Żaliński

Autor zdjęcia: Emil Marecki

Jeszcze tylko 12 meczów, w tym jeden Indykpolu AZS, i faza zasadnicza PlusLigi siatkarzy dobiegnie końca. Za miesiąc olsztynianie będą już po sezonie i dopiero wtedy można się spodziewać oficjalnych wieści o ruchach kadrowych...

W olsztyńskim klubie od lat polityka informacyjna jest taka, że na oficjalne wiadomości typu „zawodnik X zostaje w AZS, a Y odchodzi, bo na jego miejsce pozyskano Z” trzeba czekać aż do końca sezonu. No, chyba że chodzi o tzw. transfer medyczny, czyli doraźne łatanie składu w trakcie rozgrywek (bo ktoś wypadł z drużyny przez kontuzję). Ale nawet takie podejście w niczym nie przeszkadza temu, żeby czekając na odkręcenie „kurka” z komunikatami o zmianach kadrowych w Indykpolu AZS, trochę sobie trochę podywagować. Zwłaszcza, że olsztyńskie wróble co rusz ćwierkają o tym i o owym...

Przypomnijmy, co – bez mieszania w to jakichkolwiek ptaków – wiadomo na pewno o kształcie drużyny z Kortowa na sezon 2019/2020. Ano fakty są takie, że ważne kontrakty z Indykpolem AZS mają podpisane także na kolejne rozgrywki: rozgrywający Paweł Woicki, środkowi Paweł Pietraszko i Mateusz Poręba (jako jedyny jeszcze na dwa lata), przyjmujący Marcel Lux i Serhij Kapelus, a także obaj libero – Michał Żurek i Jakub Zabłocki.

Czy to oznacza, że każdy z wymienionej siódemki na pewno dalej będzie grał w Olsztynie? — Nie na pewno. Zawsze obie strony (zawodnik i klub – red.) mogą dojść do porozumienia odnośnie wcześniejszego rozwiązania umowy, gdyby na przykład okazało się, że przyjdzie ktoś dużo mocniejszy na daną pozycję i dotychczasowy zawodnik będzie chciał odejść — zastrzegł jakiś czas temu w rozmowie z nami Tomasz Jankowski, prezes siatkarzy Indykpolu AZS.
Bez większego ryzyka można uznać, że jeśli kogoś ze wspomnianych graczy mogą dotyczyć te słowa prezesa Jankowskiego (mogą, ale nie muszą), to tylko obu przyjmujących. Innymi słowy: Woicki, Pietraszko, Poręba, Żurek i Zabłocki nadal będą reprezentować olsztyńskie barwy.

Kolejną kategorią informacji o ruchach kadrowych w Indykpolu AZS są takie, które roboczo można określić mianem „pewne, choć jeszcze niepotwierdzone przez klub”. Mowa o przedłużeniu kontraktów z dwoma absolutnie kluczowymi siatkarzami, którzy razem z Pawłem Woickim i Michałem Żurkiem tworzą kręgosłup zespołu: z atakującym Janem Hadravą (kończy trzeci sezon gry w Olsztynie) i przyjmującym Robbertem Andringą (przez kontuzję już zakończył swój drugi sezon w AZS). Do tego „worka” trzeba też wrzucić pierwszy transfer „zewnętrzny”, bo podobno jest już przesądzone przejście do Indykpolu AZS Wojciecha Żalińskiego z Czarnych Radom, którzy po raz pierwszy od 18 lat będą się bili w play-offach o wejście do strefy medalowej.

No i wreszcie na koniec czas na spekulacje typu „chodzą słuchy, że...”. Te wcześniejsze słuchy (o czym już informowaliśmy) mówiły o prawdopodobnym zainteresowaniu klubu z Kortowa takimi przyjmującymi, jak Paweł Halaba (Hypo Tirol Alpenvolleys Haching) czy reprezentant Belgii o polskich korzeniach – Igor Grobelny (Cuprum Lubin). Mówi się też, że – wobec przesądzonego (podobno) odejścia Miłosza Zniszczoła do GKS Katowice – działacze z Olsztyna mają na celowniku jakiegoś mocnego środkowego z zagranicy. Gdyby się to potwierdziło, to mogłoby oznaczać odejście Słowaka Luxa, bo limit zagranicznych zawodników (trzech na boisku) byłby już wypełniony (Czech Hadrava, Holender Andringa i hipotetyczny środkowy).

Z kolei ostatnie słuchy wiążą z Indykpolem AZS 28-letniego rozgrywającego Tomasza Kowalskiego (203 cm wzrostu) z MKS Będzin.
A to oznaczałoby, że 22-letni Radosław Gil być może już po pierwszym sezonie spędzonym w Olsztynie ma dość roli żelaznego zmiennika Pawła Woickiego...
Do obsadzenia pozostałyby więc jeszcze pozycje drugiego atakującego (bo Mateusz Kańczok pewnie pożegna się z Indykpolem AZS), czwartego środkowego (prawdopodobnie to samo czeka Sebastiana Wardę), no i... trenera. To, że Michał Mieszko Gogol po sezonie zostanie szkoleniowcem Skry Bełchatów, jest już publiczną tajemnicą. A kto miałby go zastąpić w Olsztynie? Na pewno nie... Daniel Pliński, który podobno dostał taką propozycję, ale uznał, że na pracę w PlusLidze jest jeszcze za wcześnie (były środkowy Indykpolu AZS jest teraz m.in. telewizyjnym ekspertem). W kontekście ewentualnej pracy w Olsztynie mówiło się też o Andrzeju Kowalu (były długoletni trener Resovii), a ostatnio na siatkarskiej „giełdzie” wypłynęło nazwisko Sebastiana Pawlika, od lat pracującego jako trener i nauczyciel w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Spale.
To właśnie 36-letni Pawlik, razem z Maciejem Zendełem, doprowadzili drużynę z rocznika 1997 do mistrzostwa świata i Europy w kategoriach kadetów, a potem także juniorów! Jego jedyne doświadczenie w „dorosłej” siatkówce wiąże się z tym, że Pawlik był w ostatnim sezonie reprezentacyjnym jednym z trzech asystentów trenera kadry Vitala Heynena. Co ciekawe, dwaj pozostali to trener (Gogol) i rozgrywający (Woicki) Indykpolu AZS...
pes

Polub nas na Facebooku:

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. fan #2697835 | 81.190.*.* 14 mar 2019 21:23

    Grobelny na 110% wzmocni AZS, co do środkowego.....na mieście krążą słuchy,że może to być Apalikow z Kazania.,

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)