Czwartek, 24 stycznia 2019. Imieniny Felicji, Roberta, Sławy

Dakar pokazał, co potrafi...

2019-01-11 10:00:00 (ost. akt: 2019-01-11 10:25:59)
Seabastian Rozwadowski Benediktas Vanagas na mecie trzeciego etapu Rajdu Dakar 2019

Seabastian Rozwadowski Benediktas Vanagas na mecie trzeciego etapu Rajdu Dakar 2019

Autor zdjęcia: Archiwum teamu

Olbrzymie wydmy, fesh fesh, dużo kamieni, pomyłki w książce drogowej, „kapeć” i wymiana koła – z takimi typowymi dla Dakaru „atrakcjami” zmierzyli się na 3. etapie Benediktas Vanagas i Sebastian Rozwadowski. A na mecie był 10. czas!

Dakar się rozkręca! Dzisiejszy arcytrudny odcinek, liczący aż 330 kilometrów, był naprawdę skomplikowany: zarówno wymagający nawigacyjnie, jak i trudny technicznie, co było ogromnym wyzwaniem dla samochodu, kierowcy i pilota — dzielił się wrażeniami na mecie 3. etapu olsztynianin Sebastian Rozwadowski, który w roli pilota litewskiego kierowcy Benediktasa Vanagasa zalicza właśnie swój czwarty Rajd Dakar w karierze.

— Bardzo wiele załóg błądziło w poszukiwaniu waypointów, zakopywało się na wydmach czy też naprawiało swoje samochody, które nie wytrzymały trudów trasy. Nam udało się, na szczęście, pokonać cały ten odcinek bez żadnych problemów technicznych czy nawigacyjnych, z czego bardzo się cieszę. Zatrzymywaliśmy się tylko dwa razy: najpierw, żeby dopompować powietrze do kół po przejechaniu ponad 45-kilometrowego pasma wydm, no i drugi raz, żeby zmienić przebitą oponę. Natomiast naprawdę dużym problemem był stan zdrowia Benediktasa, który od rana czuł się źle, a na jakieś 50 kilometrów przed metą był już ledwo żywy, bo dopadło go jakieś zatrucie pokarmowe. Szacun, że dojechał, choć myślałem, że te ostatnie parę kilometrów już ja będę prowadził „Black Hawka”. Mimo to, jak widać, czas bardzo dobry, a 10. miejsce na odcinku i 10. w „generalce” po 3 etapach to jest więcej niż mogliśmy się spodziewać. Nie popadamy jednak w hurraoptymizm i chcemy dalej konsekwentnie realizować przyjętą strategię, żeby takim rozsądnym tempem i w dużym skupieniu jechać dalej. To był naprawdę potwornie trudny odcinek, jesteśmy skrajnie wykończeni, a przed nami jeszcze ponad 460 km dojazdówki, co zajmie nam pewnie około sześciu godzin, bo to bardzo kręta droga z mnóstwem ciężarówek. Ja prowadzę, a Ben odpoczywa, żeby mieć siły na jutro. Będziemy na biwaku bardzo późno, a mnie czekają później jeszcze ze cztery, pięć godzin robienia książki drogowej, tak że raczej sobie nie odpocznę. Przed nami dwa dni maratonu, więc zapowiada się bardzo ciężko. Trzeba będzie pojechać z dużą uwagą. Trzymajcie kciuki! — zakończył Sebastian Rozwadowski.

O tym, że słowa o długich i pracowitych godzinach także po zakończeniu odcinka nie były rzucone na wyrost, świadczy to, że kiedy skontaktowaliśmy się z Sebastianem Rozwadowskim o godz. 1.50 w nocy ze środy na czwartek polskiego czasu (a więc ponad sześć godzin po zakończeniu rywalizacji na trzecim etapie), to okazało się, że litewsko-polska załoga ma jeszcze ok. 40 kilometrów drogi do biwaku. A wczoraj o 6.40 rano (czyli o 0.40 czasu lokalnego) olsztyński pilot rajdowy ślęczał jeszcze nad roadbookiem, mając przed sobą mniej więcej godzinę pracy!
Na niezwykle trudnym trzecim etapie z szansami na dobry wynik pożegnali się tak znakomici kierowcy, jak zeszłoroczny zwycięzca Hiszpan Carlos Sainz czy dotychczasowy lider Giniel de Villiers z RPA, którzy uszkodzili swoje auta. Z kolei za Vanagasem i Rozwadowskim dojechała do mety inna rajdowa sława – Francuz Sebastien Loeb, który przez błąd w nawigacji i kłopoty z silnikiem stracił ponad 40 minut do swojego zwycięskiego rodaka Stephane'a Peterhansela.
Wczorajszy czwarty etap z Arequipy do Tacny (664 km, w tym OS 352 km) zakończył sie juz po zamknięciu tego wydania gazety.

* Samochody, 3. etap (San Juan de Marcona – Arequipa 799 km, w tym OS 331 km): 1. Stephane Peterhansel/David Castera (Francja, Mini Buggy) 3:54.31; 2. Nasser Al-Attiyah/Mathieu Baumel (Katar/Francja; Toyota Hilux) +3.26; 3. Jakub Przygoński/Tom Colsoul (Polska/Belgia) +11.47; 4. Yazeed al-Rajhi/Timo Gottschalk (Arabia Saudyjska/Niemcy) +12.50; 5. Nani Roma/Alex Haro (Hiszpania; wszyscy Mini) +18.12; 6. Cyril Despres/Jean-Paul Cottret (Francja; Mini Buggy) +28.04, (...) 8. Aron Domżała/Maciej Marton (Toyota Hilux) +33.16, (...) 10. Benediktas Vanagas/Sebastian Rozwadowski (Toyota Hilux) +39.24.
Po 3 etapach: 1. Al-Attiyah 8:34.08; 2. al-Rajhi +6.48; 3. Peterhansel +7.03; 4. Roma +12.02; 5. Przygoński +13.45; 6. Despres +24.40, (...) 9. A. Domżała +42.56; 10. Vanagas/Rozwadowski +49.20.

pes

Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB