Sobota, 16 stycznia 2021. Imieniny Mascelego, Walerii, Włodzimierza

Alfabet Sylwestra Czereszewskiego

2019-01-01 12:00:00 (ost. akt: 2019-01-01 11:11:07)
Sylwester Czereszewski i Piotr Zajączkowski

Sylwester Czereszewski i Piotr Zajączkowski

Autor zdjęcia: Emil Marecki

Sylwester Czereszewski w najwyższej klasie rozgrywkowej zadebiutował w barwach Stomilu w lipcu 1994 roku. Olsztyński zespół zremisował wtedy 2:2 z Zagłębiem Lubin. Pierwszą bramkę strzelił w sierpniu 1994 roku przeciwko Warcie Poznań. Łącznie w Ekstraklasie zagrał w 245 meczach i strzelił 72 gole.

AEL Limassol - jeden z dwóch klubów zagranicznych w metryczce Sylwestra Czereszewskiego. W tym klubie jednak „Czereś” nigdy nie zagrał w oficjalnym spotkaniu, bo nabawił się kontuzji podczas przedsezonowego sparingu. Nie mógł zagrać w pierwszych trzech spotkaniach ligowych i Cypryjczycy z niego zrezygnowali. W efekcie musiał walczyć o korzystne rozwiązanie kontraktu AEL Limassol, bo klub nie chciał czekać na jego powrót do zdrowia i szybko znalazł innego zawodnika w jego miejsce.

Bułgaria - 6 września 1998 roku rozegrał swoje najlepsze spotkanie w reprezentacji Polski. Pod wodzą Janusza Wójcika nasza kadra wygrała na wyjeździe z Bułgarią 3:0, a dwie pierwsze bramki strzelił właśnie „Czereś”. Po tym meczu ówczesny zawodnik Legii Warszawa trafił pod obserwację niemieckiego klubu TSV 1860 Monachium. Nasza kadra bardzo dobrze rozpoczęła wtedy eliminacje do mistrzostw Europy 2000 w Belgii i Holandii. Ostatecznie jednak nie udało się awansować, chociaż w ostatnim meczu była okazja załapać się do baraży. Polska przegrała jednak 0:2 w Szwecji, a 73 minuty na boisku w tym meczu spędził bohater naszego tekstu.

Chiny - Adrian Mierzejewski nie był pierwszym piłkarzem z naszego regionu, który trafił do ligi chińskiej. Szlaki w Azji przecierał właśnie „Pele z Klewek”. Pieniądze wtedy można było zarobić zdecydowanie mniejsze niż teraz, ale i tak transfer w 2001 roku mógł się opłacić, bo za grę w Azji piłkarz kupił sobie dom. Czereszewski w Jiangsu Sainty i spędził jeden sezon, grając w systemie wiosna-jesień. Grał tam w systemie... 3-6-1. Co ciekawe przez miesiąc Czereszewski myślał, że grał w najwyższej klasie rozgrywkowej, a okazało się, że jest to II liga. W błąd wprowadził go menedżer po stronie chińskiej.

Dragomir Okuka - według Czereszewskiego najlepszy trener z jakim przyszło mu współpracować. To właśnie pod jego wodzą zdobył mistrzostwo Polski. Wtedy tak mocno harowali na treningach, że dla „Czeresia” spotkania mogłyby trwać nawet 120 minut, bo na tyle czasu gry miał kondycję.

Ekstraklasa - w najwyższej klasie rozgrywkowej zadebiutował w barwach Stomilu w lipcu 1994 roku. Olsztyński zespół zremisował 2:2 z Zagłębiem Lubin. Pierwszą bramkę strzelił w sierpniu 1994 roku przeciwko Warcie Poznań. Łącznie w Ekstraklasie zagrał w 245 spotkaniach i strzelił 72 bramki.

Fiat 126 P - Czereszewski „malucha” dostał w nagrodę za awans do I ligi ze Stomilem Olsztyn. Problem polegał na tym, że jeden Fiat 126 P przypadał na dwóch zawodników. Tym samym trzeba było auto sprzedać. „Czereś” kupił sobie za te pieniądze m.in. wieżę marki pionier.

Gołdap - powszechnie kojarzony jest z tym, że pochodzi z Klewek. Urodził się jednak w Gołdapi, bo pod tą miejscowością mieszkali jego rodzice. Dopiero kilka lat później za pracą przenieśli się do Klewek, gdzie wkrótce mały Sylwek zaczął stawiać pierwsze kroki piłkarskie w miejscowej Koronie pod wodzą trenera Jerzego Pykało.

Hat-trick - strzelił go tylko raz w życiu. Było to w barwach Legii przeciwko Dyskoboli Grodzisk Wielkopolski. Warszawski zespół wygrał przed własną publicznością 5:0.

Jabłoński Mirosław - to był jego drugi trener w stołecznym klubie. Czereszewskiemu dobrze się współpracowało z popularnym „Jabłuszko”. Legia grała wtedy ładną piłkę, ale zawsze ktoś był lepszy w ostatecznym rozrachunku. „Czereś” pamięta Jabłońskiego jako trenera, który pasował piłkarzom, bo zawsze szło się z nim dogadać.

Korona króla strzelców - w sezonie 1997/98 z 14 bramkami na koncie został najlepszym strzelcem Ekstraklasy ex aequo z Mariuszem Śrutwą oraz Arkadiuszem Bąkiem. Cała dwójka to napastnicy, a Czereszewski grał przecież jako pomocnik. Do tego w tym sezonie w kilku spotkaniach zagrał jako... obrońca. Kto wie, czy gdyby nie kontuzje kolegów, to by nie strzelił w tamtym sezonie więcej bramek dla Legii.

Legia Warszawa - do stołecznego klubu trafił w styczniu 1997 roku po tym, jak nie doszło do transferu do koreańskiego Samsunga Seul. Przez blisko pięć lat rozegrał 147 spotkań i strzelił 59 goli. W Legii występował do 2002 roku. Ze stołeczną drużyną zdobył mistrzostwo kraju (2001/02), Puchar Polski (1996/97), Puchar Ligi (2001/02) oraz Superpuchar (1997/98).

Lech Poznań - zdobył z Legią mistrzostwo Polski, po czym... odszedł z Warszawy. Los sprawił, że ostatecznie trafił do jednego z najbardziej znienawidzonych klubów przez fanów Legii, czyli do Lecha Poznań. Wylądował w Wielkopolsce, bo nie udało mu się zagrać w lidze cypryjskiej. Lech był wtedy beniaminkiem, a „Czereś” dla tego klubu strzelił wtedy pięć goli.

Łęczna Górnik - Czereszewski bardzo miło wspomina pobyt w tym małym klubie w województwie lubelskim. W pierwszym sezonie pomimo kontuzji strzelił cztery gole, jednak w następnym sezonie Jacka Zielińskiego zastąpił Bogusław Kaczmarek i... odstawił piłkarza od gry na najwyższym poziomie ligowym.

Mistrz Polski - może się wydawać to dziwne, ale Czereszewski w Legii tytuł mistrzowski zdobył tylko raz w sezonie 2001/02. I stało się to w ostatnim sezonie gry dla stołecznego klubu, więc Czereszewskiemu nie przyszło zagrać w eliminacjach Ligi Europy. Zagrał jednak m.in. w spotkaniach Pucharu UEFA. Strzelił dwie bramki FK Vardar Skopje oraz po jednej Anórthosisowi Famagusta i Udinese Calcio.

Napastnik - na tej pozycji w Legii Warszawa został ustawiony z musu. W stołeczny klubie brakowało piłkarzy, którzy strzelają regularnie bramki. Bardzo często w wywiadach zawodnik podkreślał, że lepiej czuł się jako ofensywny pomocnik.

Odra Wodzisław Śląski - ostatnie siedem spotkań w Ekstraklasie Czereszewski zagrał w tym klubie. Nie był przygotowany do sezonu i doznał kontuzji. Rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron i już więcej nie zagrał w poważnym ligowym spotkaniu.

Porażka - jest wkalkulowana w życie piłkarza. Jednak są jednak takie, które przechodzą do historii. Dla Czereszewskiego wręcz traumatyczne przeżycie to 8 czerwca 1997 roku, gdy Legia przegrała u siebie 2:3 z Widzewem Łódź i zaprzepaściła szansę na zdobycie mistrzostwa Polski. Stołeczny klub prowadził jeszcze do 88. minuty 2:0, a jedną z bramek strzelił Sylwester Czereszewski. Widzew pod koniec meczu strzelił kontaktowego gola i złapał wiatr w żagle na tyle, że wygrał z Legią przy Łazienkowskiej.

Pele - w meczu juniorów zagrał piłkę piętą i od razu zyskał przydomek „Pele”, konkretnie „Pele z Klewek”... I tak już zostało do dzisiaj.

Reprezentacja - kadrze narodowej wystąpił w 23 meczach, w których strzelił cztery gole. Pierwsze powołanie otrzymał od trenera Henryka Apostela na mecz eliminacji mistrzostw Europy w październiku 1994 roku. Polska wygrała 1:0 w Mielcu z Azerbejdżanem. Potem zagrał w bezbramkowym spotkaniu w Zabrzu przeciwko Francji. Swoją pierwszą bramkę w koszulce z orzełkiem na piersi strzelił w Ostrowcu Świętokrzyskim przeciwko Litwie (4:1). Zagrał także m.in. w towarzyskim spotkaniu przeciwko Brazylii w Ameryce Południowej. Nasza kadra wtedy przegrała 1:2, ale pozostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie.

Stomil - do olsztyńskiego klubu trafił bardzo późno, bo dopiero w wieku 17 lat. Do drużyny juniorów ściągał go trener Zbigniew Kieżun. Czereszewski miał kłopoty z dostaniem się do pierwszego zespołu i zdecydował się odsłużyć wojsko w Gwardii Szczytno. Wrócił do Stomilu za sprawą Bogusława Kaczmarka i Józefa Łobockiego. Szybko stał się czołową postacią zespołu i idolem olsztyńskiej publiczności. W 1994 roku świętował niezapomniany awans olsztyńskiego zespołu do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Trener - po zakończeniu kariery założył szkółkę Czereś Sport. Potem jako grający trener próbował swoich sił w Fortunie Gągławki i w Starcie Nidzica. W październiku 2018 roku zgłosił się do niego Stomil, a dokładnie trener Piotr Zajączkowski, który swojemu byłemu koledze z drużyny zaproponował pracę w sztabie szkoleniowym pierwszoligowca. Czereszewski jest odpowiedzialny za trening z napastnikami olsztyńskiego zespołu.

Wójcik - u tego trenera grał w nieudanych dla reprezentacji eliminacjach do mistrzostw Europy, ale jak sam uważa, to właśnie u Wójcika miał najlepszy okres gry w reprezentacji Polski (patrz opisywany wcześniej mecz w Bułgarii). - Specyficzny trener, prawdziwy motywator - wspomina śp. Wójcika.

Zagraniczny transfer - był tylko jeden do wspomnianych wcześniej Chin. Okazji do wyjazdu za granicą było jednak o wiele więcej, ale zawsze czegoś brakowało. PSV Eindhoven uważało, że w wieku 25-lat Czereszewski jest już za stary na grę w lidze holenderskiej. Poza tym Legia zablokowała transfery do TSV Monachium oraz do... Borussii Dortmund. Była także oferta z hiszpańskiej Composteli.
EMIL MARECKI

Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB