Niedziela, 17 listopada 2019. Imieniny Grzegorza, Salomei, Walerii

Polacy w czwartek zaczynają grę o czwórkę MŚ

2018-09-27 00:14:32 (ost. akt: 2018-09-27 00:39:59)
Takie sceny radości polskich siatkarzy chciałoby się oglądać aż do samego końca mistrzostw świata w Bułgarii i we Włoszech

Takie sceny radości polskich siatkarzy chciałoby się oglądać aż do samego końca mistrzostw świata w Bułgarii i we Włoszech

Autor zdjęcia: www.fivb.com

Najbardziej cieszy mnie to, że nie widzę u żadnego z chłopaków takiego podejścia, że zadanie zostało już wykonane — mówi olsztynianin Mariusz Szyszko, dyrektor reprezentacji siatkarzy, która w czwartek o g. 20.30, meczem z Serbią, zacznie grę o wejście do półfinału mistrzostw świata. A w środę Serbowie rozbili w pył Włochów...

— Jak się czuje Michał Kubiak (kapitan reprezentacji, przez problemy zdrowotne, grał w II rundzie MŚ w ograniczonym zakresie — red.)?
— W porządku, Michał trenował dzisiaj (we wtorek — red.) w siłowni normalnie, czyli wszystko, co najgorsze, jest już za nim i za nami. Reszta zespołu? Odpukać, też OK. Wiadomo, każdy na coś tam narzeka, bo wszyscy mają już w kościach ten turniej, ale nic wielkiego się nie dzieje. I oby tak zostało do końca mistrzostw.

— Jak oceniacie wyniki losowania, które przydzieliło wam w walce o czwórkę Serbię i Włochy, a w którego uczciwość niektórzy mocno powątpiewają?
— Nie wiem, ja nie losowałem, ale wiedzieliśmy — albo inaczej: domyślaliśmy się — że właśnie taka grupa będzie. Nie wiem, może powinienem zagrać w totolotka, skoro mam takie przeczucia (uśmiech).

— Żadnym zaskoczeniem nie jest też pewnie kolejność gier, czyli to, że Włochy grają pierwszy i trzeci mecz, po to żeby mieć dzień odpoczynku pomiędzy nimi, a wy macie granie w Turynie dzień po dniu (w czwartek z Serbami, w piątek z Włochami — red.).
— Są dwie strony medalu. Włosi kombinują po swojemu, ale nam to nie przeszkadza. Ja tylko przypomnę, że oni kombinowali już w 2010 roku i... przekombinowali, bo wylądowali wtedy na czwartym miejscu. Chyba wszyscy pamiętają te dziwaczne mistrzostwa świata, gdzie system rozgrywek był taki, że lepiej było przegrać niż wygrać... Teraz sytuacja jest taka, że cieszymy się z tego, że zaczynamy dopiero w czwartek. Ciężko nam się tu podróżowało, więc jesteśmy zadowoleni, że mamy ten dodatkowy dzień wolny (mowa o środzie — red.). To znaczy wolny, jak wolny, bo — oczywiście — jest zaplanowany trening, ale jeszcze nie trzeba będzie grać. Zobaczymy, jak to się potoczy. Włosi ustawiają sobie drabinkę po swojemu, tak żeby im pasowało, a nam pasuje wszystko.

— Zaczynacie z Serbią i można w ciemno obstawiać, że to będzie inny mecz niż ten na zakończenie drugiej rundy (w którym Polacy „spakowali” Serbów 3:0, w setach do 17, 16 i 14, zapewniając sobie miejsce w szóstce — red.).
— Ty też należysz do grupy wiedzących najlepiej, to znaczy twierdzących, że kupiliśmy sobie to zwycięstwo, umówiliśmy się z Serbami, bo im już na wygranej nie zależało?

— Tego nie powiedziałem. Twierdzę tylko, że ciężko będzie rozegrać tak znakomity mecz z tym samym rywalem.
— Może i tak, tym bardziej że patrząc na statystyki, to był nasz najlepszy mecz w tym roku. I to we wszystkich elementach, poza atakiem, czyli jeżeli chodzi o skuteczność przyjęcia, w bloku, na zagrywce. Powiedzmy, że Serbowie od pewnego momentu — czyli mniej więcej od połowy drugiego seta — życia za ten mecz nie chcieli oddawać, natomiast zaczęli grać normalnie, ale nie wracajmy już do tego. Co będzie pojutrze? Inny dzień i inny mecz, a sporo zależy też od wyniku środowego meczu Włochów z Serbami. Wszyscy mówią „Włosi, Włosi, Włosi”, a co będzie, jak to Serbowie wygrają (i rzeczywiście wygrali, i to nawet 3:0! — red.)? Przecież to jest tylko siatkówka. Ja się śmieję z tych wszystkich mądrali, którzy najpierw chcieli nas całować, później w to samo miejsce nas kopali, po czym z ich przewidywań guzik wyszło... Mecz będzie inny choćby dlatego, że dla obu stron to będzie mecz o stawkę. Tu już nie ma żartów, zostało sześć najlepszych zespołów na świecie. Wszyscy siedzimy w jednym hotelu i widzi się same znajome gęby (śmiech). Chłopaki są podbudowani, bo po tym, jak spadła na nich wielka krytyka, na pewno odetchnęli z ulgą. Gramy swoje, jedziemy dalej i zobaczymy, co z tego wyjdzie. A najbardziej cieszy mnie to, że nie widzę u żadnego z chłopaków takiego podejścia, że zadanie zostało wykonane. Nie, jest duża szansa na zrobienie czegoś fajnego. Bo grając tak, jak grali z Serbami — bez względu na to, za ile kupiliśmy ten mecz (uśmiech) — jesteśmy groźni dla każdego. Oczywiście, nie będzie łatwo powtórzyć takiego meczu, ale nawet grając tylko odrobinę gorzej, coś z tego może być. Ale nie ma co pompować balona...

* III runda MŚ, gr. I: Brazylia — Rosja 3:2 (-20, -21, 22, 23, 12); grupa J: Włochy — Serbia 0:3 (-15, -20, -18).

Czwartek: USA — Rosja (g. 17; gr. I), Polska — Serbia (20.30; gr. J); piątek: Brazylia — USA (17; gr. I), Włochy — Polska (21.15; gr. J). pes
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. siata #2589904 | 188.146.*.* 27 wrz 2018 11:59

    No już dzisiaj Serbowie się "nie podłożą" :-)

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz