środa, 19 września 2018. Imieniny Januarego, Konstancji, Leopolda

Paweł Głowacki: Są sytuacje, ale brakuje goli

2018-09-04 10:00:00 (ost. akt: 2018-09-04 01:59:12)
— Cieszę się, że mogłem zagrać w Częstochowie, choć tylko pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu — mówi Paweł Głowacki (przy piłce)

— Cieszę się, że mogłem zagrać w Częstochowie, choć tylko pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu — mówi Paweł Głowacki (przy piłce)

Autor zdjęcia: Paweł Piekutowski

— Raków to mocny zespół i faworyt do awansu, ale ten jeden punkt spokojnie był do wywiezienia z Częstochowy — ocenia Paweł Głowacki ze Stomilu. Olsztyńscy piłkarze przegrali trzeci mecz z rzędu (tym razem 0:2) i są na 14. miejscu w tabeli I ligi.

— Pierwsza połowa meczu w Częstochowie dawała nadzieje kibicom Stomilu, że być może uda się wywieźć z tego ciężkiego terenu choćby jeden punkt. Niestety, po przerwie to wszystko się posypało... Jak oceniasz to spotkanie?
— W drugiej połowie zabrakło nam konsekwencji, bo jeszcze w pierwszej byliśmy w stu procentach skoncentrowani i ta konsekwencja w grze była. Wiedzieliśmy, jak mocne atuty ma zespół z Częstochowy i wiedzieliśmy, że Lewicki dobrze gra głową. Niestety, zaraz po przerwie zostawiliśmy mu pół, może metr luzu w polu karnym i on to wykorzystał, strzelając bramkę. Później mieliśmy kluczową sytuację, a Michał Góral musi takie okazje zamieniać na bramki. Wiadomo, że w takich meczach nie będziemy sobie stwarzać dziesięciu sytuacji, więc jak już mamy tę jedną, to musimy zdobyć z tego gola. Nie strzeliliśmy tego i zaraz dostaliśmy drugą bramkę. Co z tego, że w pierwszej połowie nieźle to wyglądało, jeśli chodzi o destrukcję, o rozbijanie ataków rywala. Próbowaliśmy odgryzać się kontrami, ale przegraliśmy ten mecz. Raków wygrał zasłużenie, gratulacje dla nich, natomiast my musimy skupić się na robocie i szukać punktów gdzie indziej.

— W Olsztynie będziecie mogli ich poszukać dopiero w pojedynku z Odrą Opole (22-23 września — red.), bo zaległy mecz pierwszej kolejki z Wartą zostanie rozegrany jednak na wyjeździe. Brakuje wam grania przy al. Piłsudskiego? Wiadomo, że u siebie łatwiej jest się przełamać i wygrać...
— Na to, że gramy teraz wszystko na wyjazdach, nie mamy wpływu. To jest niezależne od nas i tyle. Sprawa jest jasna: jeżeli nie będzie tego kolejnego meczu u nas, to musimy zrobić wszystko, żeby pokonać ich na wyjeździe. Wszędzie musimy szukać punktów.

— Czyli nie szukacie żadnego alibi dla swojej słabszej postawy w ostatnim okresie. Nie zwalacie na to, że teraz wam nie idzie, bo praktycznie ciągle jesteście w podróży?
— Nie, bo to nic nie przyniesie. Taka jest sytuacja w klubie, a my musieliśmy ją zaakceptować. Mecze nam uciekają, punkty też uciekają i na pewno nie zamierzamy czekać z założonymi rękami na powrót do grania w Olsztynie. Nie możemy obudzić się z ręką w nocniku przed przerwą zimową. Musimy teraz zdobyć jak najwięcej punktów, żeby jak najspokojniej przeżyć zimę.

— Jeszcze niedawno, bo po zwycięstwie w Tychach, Stomil wskoczył na pozycję wicelidera i przez chwilę można było się cieszyć z waszej postawy. Teraz ponieśliście już trzecią porażkę z rzędu i znów olsztyńscy kibice zaczynają się poważnie martwić...
— To prawda, trzy ostatnie spotkania nie poszły po naszej myśli. Różne wyniki mogły w nich paść, ale skończyło się na przegranych. Czego nam brakuje? Konsekwencji i skuteczności, bo w każdym meczu stwarzamy sobie sytuacje podbramkowe. Nie wykorzystujemy ich i przez to tych punktów nam brakuje.

— Dość długo czekałeś w tym sezonie, żeby zacząć wychodzić na boisko: dopiero w Suwałkach wszedłeś do gry po przerwie, a teraz zagrałeś od pierwszej minuty.
— Przed sezonem do Stomilu trafił Miłosz Trojak i to on dostał swoją szansę. No, ale tak się złożyło, że — po tych paru słabszych występach, i to ogólnie, całego zespołu — wreszcie i ja się doczekałem szansy na grę. Czy ją wykorzystałem? O to już trzeba by było zapytać trenera; zobaczymy, jak to dalej będzie wyglądało. Ja się cieszę, że mogłem zagrać w Częstochowie, choć tylko pierwsza połowa meczu była dobra w naszym wykonaniu, bo w drugiej zabrakło konsekwencji. Graliśmy o trzy punkty, ale wiadomo: Raków to silny zespół i faworyt do awansu, więc jak nie można wygrać, to trzeba chociaż zremisować. No i uważam, że ten jeden punkt spokojnie był do wywiezienia. Nam i tego nie udało się jednak osiągnąć...

Cała rozmowa z Pawłem Głowackim - we wtorkowej "Gazecie Olsztyńskiej".
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. nc #2571800 | 79.190.*.* 4 wrz 2018 13:39

    głowa do góry następny będzie nasz trzeba wierzyć i wygrywać

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz