Piątek, 14 grudnia 2018. Imieniny Alfreda, Izydora, Zoriny

Niespełnione marzenie Patrycji

2018-09-01 12:00:00 (ost. akt: 2018-08-31 16:55:37)
Patrycja Gulak-Lipka (z lewej) z wieloletnią reprezentantką Włoch Raffrellą Masciadri

Patrycja Gulak-Lipka (z lewej) z wieloletnią reprezentantką Włoch Raffrellą Masciadri

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Olsztynianka Patrycja Gulak-Lipka to wyjątkowa postać w historii polskiego, a zwłaszcza warmińsko-mazurskiego, basketu. Pani Patrycja spędziła bowiem na parkietach Europy oraz Ameryki Północnej grubo ponad połowę swego życia.

Nawet skrótowy opis jej koszykarskiego życiorysu zajmuje sporo miejsca. Urodzona 16 maja 1982 roku w stolicy Warmii i Mazur jest wychowanką TSK Olsztyn i w jego barwach debiutowała w drugiej lidze w sezonie 1996/97. W latach 1997-99 była uczennicą SMS w Warszawie (I i II klasa liceum), a w latach 1999-2001 występowała w Łączności Olsztyn. W 2001 roku wyjechała do USA i przez dwa lata była zawodniczką amerykańskiej akademickiej ekipy St. John's University, a w latach 2004-6 drużyny University of Massachusetts. W 2006 roku wróciła do Europy, grając w hiszpańskiej Acis Incosa León (7. miejsce w ekstraklasie). W sezonie 2007/08 była koszykarką Lotosu Gdynia, zdobywając z tą drużyną wicemistrzostwo Polski. W latach 2008-10 występowała w zespole Energa Toruń, który zajął w 2010 r. trzecie miejsce. W rundzie wiosennej sezonu 2010/11 reprezentowała francuski Charleville-Mézières (11. miejsce w ekstraklasie), a w następnym sezonie włoski Basket Alcamo. W sezonie 2012/13 grała już w innej włoskiej ekipie — Ceprini Costruzioni Orvieto. Potem wróciła do Torunia i ponownie występowała w Enerdze (4. miejsce w 2014 r.), następnie urodziła syna i nie powróciła już do gry.

Poza tym Patrycja Gulak-Lipka z reprezentacją Polski kadetek zajęła 9. miejsce w mistrzostwach Europy 1997, a rok później wywalczyła 6. miejsce w ME juniorek. W 2000 roku zdobyła na takich mistrzostwach brązowy medal. Brała też udział w mistrzostwach świata juniorek w 2001 roku, zajmując z drużyną 10. miejsce. Z reprezentacją Polski seniorek wystąpiła w mistrzostwach Europy w 2011 r. (11. miejsce).
Pani Partycja nigdy nie zapomni 11 września 2001 roku w Nowym Jorku. — To były moje pierwsze dwa tygodnie w Stanach — wspomina. — Wychodziłam około godziny dziewiątej z akademika na uczelniane zajęcia. Z oddali obserwowałam górujące nad Manhattanem wieżowce World Trade Center. Po kilkunastu minutach od wejścia do budynku uniwersytetu dowiedziałam się od koleżanki, że jakiś samolot zawadził o jeden z drapaczy chmur. Wszyscy pobiegliśmy do okien, obserwując pożar gmachu. Dwie godziny później spora grupa pracujących i studiujących na uczelni osób nie potrafiła ukryć niepokoju, a za chwilę rozpaczy, łez, bo ich najbliżsi przebywali w tym czasie w uszkodzonych budynkach. Zajęcia uniwersyteckie przerwano do odwołania — dodaje z drżeniem w głosie.

Trudno się dziwić, że w tej sytuacji jej rodzice bardzo martwili się o córkę. — Przecież ona codziennie zwiedzała Manhattan, ale zwykle robiła to po zajęciach — mówi Jarosław Gulak, jej ojciec. — To nas podtrzymywało na duchu. Próbowaliśmy się do niej dodzwonić, ale nic z tego. Dopiero od rodziny mieszkającej w Bostonie dowiedzieliśmy się, że chyba nic się jej nie stało. Uspokoiliśmy się jednak dopiero wtedy, gdy około godziny dwudziestej dostaliśmy od niej, okrężną drogą przez Warszawę, SMS informujący, że wszystko jest w porządku — przyznaje pan Jarosław.
Była środkowa reprezentacji Polski po urodzeniu synka Jasia rozstała się z wyczynowym sportem. Jeżeli jednak syn odziedziczy geny i wzrost po mamie, to może z niego wyrosnąć znakomity koszykarz.
— Janek ma teraz niecałe cztery lata, ale ma dużą szansę na dobrze czującego basket zawodnika — przyznaje szczęśliwa mama. — Dlaczego? Chociażby dlatego, że jak już był w moim brzuchu, to grałem jeszcze kilka spotkań. A po raz pierwszy mecz kosza oglądał jak miał… dziewięć dni. Mamy też dwuletnią Helenkę, więc na brak zajęć nie narzekam — podkreśla z uśmiechem Patrycja Gulak-Lipka.

Okazuje się, że praca nadal bardzo lubi urodzoną w Olsztynie koszykarkę. W międzyczasie ukończyła studia ekonomiczne na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, a zupełnie niedawno studia doktoranckie i teraz zabiera się do pisania przewodu doktorskiego. Państwo Lipkowie zakorzenili się w Toruniu i nie mogą rozstać się z basketem, wprawdzie już nie w grze, ale w pracy i działaniu na jego rzecz. Pani Patrycja działa w powołanej przez siebie Kujawsko-Pomorskiej Fundacji Rozwoju Sportu Hoops4Kids-Koszykówka Dla Dzieci, a jej mąż Przemysław to były sędzia koszykówki, który pełni obecnie funkcję prezesa Kujawsko-Pomorskiego Związku Koszykówki. Warto dodać, że Patrycja pochodzi z bardzo usportowionej rodziny. Jej ojciec to były czołowy polski kajakarz, obecnie biorący udział z wielkim powodzeniem w światowych regatach mastersów, natomiast jej młodszy brat Krzysztof to jeden z najlepszych siatkarzy młodego pokolenia, były zawodnik Indykpolu AZS, w tej chwili występujący w belgijskiej ekstraklasie.

Czy Olsztyn doczeka się kiedyś kobiecej ekstraklasy w koszykówce? — Moim zdaniem szanse na to są, i to spore. Obserwuję KKS i wiem, że dziewczyny trenowane przez państwo Sztąberskich robią postępy. Oczywiście wiele będzie zależało od finansów. Jeżeli znajdzie się poważny sponsor, to zupełnie realnie widzę w moim rodzinnym mieście ekstraklasę. W Olsztynie wychowało się wiele świetnych zawodniczek, które gdyby zaszła taka potrzeba, a warunki materialne byłyby odpowiednie, wróciłyby do zespołu. Szkoda, że nie spełnię już swojego marzenia, czyli gry w koszulce z napisem Olsztyn — dodała.
Lech Janka
l.janka@gazetaolsztynska.pl


Patrycja Gulak-Lipka (z lewej) z wieloletnią reprezentantką Włoch Raffaellą Masciadri

Olsztynianka w meczu ekstraklasy w barwach toruńskiej Energi
Fot. archiwum domowe
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB