Piątek, 16 listopada 2018. Imieniny Edmunda, Marii, Marka

Z Kolumbią mecz o wszystko

2018-06-23 16:00:00 (ost. akt: 2018-06-23 16:19:33)
Dawid Kownacki

Dawid Kownacki

Autor zdjęcia: www.fifa.com

- Wyjdziemy na boisko i zagramy tak, jakby to był finał — mówi przed niedzielnym meczem z Polską (g. 20) Radamel Falcao, jeden z asów Kolumbii. Tak samo mogą powiedzieć Biało-czerwoni, którzy też zagrają w Kazaniu o życie...

Zaraz po losowaniu grup rosyjskiego Mundialu zgodnie uznano, że najgroźniejszym rywalem ekipy Adama Nawałki w grupie H powinni być Kolumbijczycy, czyli ćwierćfinalista i jedna z rewelacji poprzednich mistrzostw. A że bezpośrednie spotkanie tych drużyn zaplanowano na drugą kolejkę, więc wstępne założenie było takie, żeby przystąpić do tego meczu z identycznym dorobkiem punktowym jak Kolumbia, która na dzień dobry „miała” ograć nieco lekceważoną Japonię. Cel udało się spełnić tylko połowicznie, bo — owszem — Polska i Kolumbia mają identyczny dorobek po pierwszych meczach Mundialu 2018, tyle że jest to okrągłe zero. Zespół Jose Nestora Pekerrmana grając przez 85 minut w dziesiątkę (czerwona kartka dla Carlosa Sancheza za rękę w polu karnym), przegrał z Japończykami 1:2, natomiast Polacy zawiedli na całej linii, przegrywając w koszmarnym stylu z Senegalem (1:2). Aby przedłużyć swoje szanse na wyjście z grupy, oba zespoły muszą więc walczyć w niedzielę o zwycięstwo (godz. 20 w Kazaniu).

– Pięć dni przerwy między meczami to wystarczający okres na to, aby nawet podczas bardzo intensywnych mistrzostw świata odpowiednio się zregenerować. W niedzielę absolutnie wszyscy będą gotowi do podjęcia wyzwania – zapewnił podczas piątkowej konferencji prasowej w Soczi Remigiusz Rzepka, trener od przygotowania fizycznego reprezentacji Polski. Stałym elementem tych spotkań z przedstawicielami mediów są, oczywiście, pytania o stan zdrowia i termin powrotu do gry Kamila Glika, no i nie inaczej było i tym razem. – Jest dopuszczony do pełnych zajęć, jest pod stałą opieką lekarza. Nie mamy żadnych sygnałów, co do dolegliwości jego barku. Kamil poświęcił sporo czasu i energii na to, aby odbudować się do tej dyspozycji z urazu, jaki odniósł. A teraz dajemy mu szansę podjęcia rywalizacji w meczu, jeśli będzie taka potrzeba i decyzja trenera. Obecnie uczestniczy w pełnych treningach, do tego jest pod opieką fizjoterapeutów. Cieszy nas jego postęp – mówił Rzepka. – Na dziś jego stan jest bardzo pozytywny. To był złożony uraz, ale w tych okolicznościach udało się go przygotować do gry w kontakcie. Uczestniczy w treningowych grach i zajęciach z rywalizacją. Jest w gotowości, a pozostałe decyzje zależą już od sygnału ze strony Kamila, no i od trenera.

Sygnały dochodzące z polskiego obozu są jednoznaczne: trener Nawałka ma dokonać jakichś roszad w drużynie na mecz z Kolumbią. Mówi się, że jednym z tych zawodników, który może wskoczyć do składu, jest Bartosz Bereszyński, który w przegranym spotkaniu z Senegalem zmienił w 83. min Łukasza Piszczka. – W niedzielę chcemy pokazać, że ten pierwszy mecz to był wypadek przy pracy. Chcemy wrócić do naszego grania, potrafimy przecież strzelać gole i wygrać z każdym przeciwnikiem, co już wielokrotnie udowodniliśmy – stwierdził Bereszyński, który z uznaniem wypowiada się jednak o najbliższym rywalu Biało-czerwonych. – Reprezentacja Kolumbii ma w składzie kilku piłkarzy o dużych umiejętnościach, z wielkimi potencjałem, więc czeka nas trudne spotkanie. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, jaka jest stawka, że obie drużyny muszą wygrać. Jesteśmy przygotowani w stu procentach. Co do personaliów, to jest zbyt wcześnie, aby o tym mówić. Decyzje na temat składu podejmie trener, ale mogę zapewnić, że każdy z zawodników, czy to który grał z Senegalem od początku, wszedł z ławki, czy nie pojawił się na boisku w ogóle, ma ogromną chęć gry. Po to tutaj jesteśmy. Jeśli dostanę szansę, dam z siebie wszystko. Jestem gotowy - zapewnił obrońca Sampdorii dzień przed wylotem reprezentacji na mecz do Kazania.
Spotkanie poprowadzi Meksykanin Cesar Artur Ramos Palazuelos, który sędziował już na tym turnieju mecz grupy E pomiędzy Brazylią a Szwajcarią (1:1 i... cztery żółte kartki pokazane przez arbitra).



Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB