Niedziela, 24 czerwca 2018. Imieniny Danuty, Jana, Janiny

Dzisiaj muszą zdobyć Ergo Arenę!

2018-03-07 12:00:00 (ost. akt: 2018-03-07 11:00:09)

Autor zdjęcia: Emil Marecki

Wydarzenia w siatkarskiej elicie nabierają tempa: ledwie cztery dni po świetnym i zwycięskim meczu z Resovią (3:1 w Uranii) olsztynianie powalczą o kolejne punkty. Dziś o g. 20.30 Indykpol AZS zagra w Gdańsku z Treflem.

W sobotę w Uranii z kapitalnie funkcjonującą „maszynką” gospodarzy zderzyli się wyżej notowani rzeszowianie, którzy trzeciego i czwartego seta przegrali z Indykpolem AZS w rozmiarach dobitnie pokazujących, kto tego dnia rządził pod siatką (19:25, 13:25). To już jednak jest tylko historia, tym bardziej że już dzisiaj ekipa trenera Roberto Santilliego stanie przed dużo trudniejszym wyzwaniem: powstrzymania niepokonanego od ośmiu spotkań (!) Trefla Gdańsk. I to w „jego” Ergo Arenie! Początek środowego spotkania o godz. 20.30, a relację z Gdańska przeprowadzą m.in. Polsat Sport i Radio UWM FM.

— Wszystko nam wychodziło w meczu z Rzeszowem. Już nie pamiętam, kiedy tak dobrze zagrywaliśmy: regularnie i z wyskoku. Potrafiliśmy odrzucić rywala od siatki i później dużo łatwiej nam się grało — zauważa Miłosz Zniszczoł, który w drugim secie zmienił na środku siatki Daniela Plińskiego i dobrze wprowadził się do gry (10 punktów, w tym 5/10 w ataku, aż cztery punktowe bloki i jeden as). — Jeśli taką dyspozycję uda się nam utrzymać, to myślę, że spokojnie możemy do końca walczyć o szóstkę. Jak wiadomo, ostatnio nie szło nam najlepiej, ale walka o szóstkę cały czas trwa — dodaje środkowy Indykpolu AZS, nawiązując do tego, że w czterech lutowych meczach PlusLigi olsztynianie zdobyli tylko trzy punkty (0:3 z ZAKSĄ, 2:3 w Bełchatowie, 3:2 z Wartą, 0:3 w Jastrzębiu). Ale że niepisana sportowa zasada mówi „Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”, więc ekipa trenera Santilliego chyba może być dobrej myśli po sobotnim spotkaniu z Resovią.

Na ile to wystarczy w Ergo Arenie, nie wiadomo. Zwłaszcza że Trefl wygrał aż osiem ostatnich meczów (w tym dwa w drodze po Puchar Polski), a trakcie tej serii „upolował” m.in. ZAKSĘ, Skrę, Jastrzębski Węgiel i Resovię! — Od momentu zdobycia Pucharu Polski grają bardzo równo i skutecznie. Na pewno czeka nas więc bardzo ciężki mecz, ale w sobotę dostaliśmy duży zastrzyk pozytywnej energii i takiego przeświadczenia, że możemy walczyć jak równy z równym z każdym przeciwnikiem — podkreśla Zniszczoł. — Nie zaczęliśmy idealnie tego ostatniego meczu, ale utrzymaliśmy koncentrację i przede wszystkim spokój w naszej grze, bo nie było widać paniki nawet po przegranym secie. Od początku do końca graliśmy twardo i to przyniosło nam efekty. Myślę, że to jest kierunek, w którym musimy podążać.

Dzisiejszy pojedynek czwartej z szóstą drużyną PlusLigi zapowiada się tym bardziej emocjonująco, że aż trzy z pięciu ostatnich meczów Trefla z Indykpolem AZS trwały po pięć setów. — Jesteśmy przyzwyczajeni do grania tie-breaków, kondycyjnie to wytrzymujemy. A nawet jeśli to 3:2 miałoby być, oczywiście na naszą korzyść, to ja wziąłbym to w ciemno — uśmiecha się Miłosz Zniszczoł, któremu w bliźniaczo brzmiących słowach wtóruje środkowy... gdańszczan, ale za to rodowity olsztynianin Wojciech Grzyb.

— Myślę, że gdybyśmy w środę zagrali z Olsztynem kolejny tie-break, to bym się cieszył, ponieważ ten ostatni mecz Indykpolu z Resovią był naprawdę bardzo dobry i pewnie wygrany przez olsztynian. Jeśli mógłbym w ciemno wziąć pięciosetową walkę rozstrzygniętą na naszą korzyść, to nie zastanawiałbym się długo — przyznaje wychowanek olsztyńskiego AZS. — W Olsztynie się urodziłem, spędziłem tam wiele wspaniałych lat, a także grałem przez dziewięć sezonów, więc nadal gdy mierzę się z tą drużyną, to serce bije mocniej. Jednak gdy już zabrzmi pierwszy gwizdek, traci to znaczenie — dodaje Wojciech Grzyb.
W pierwszej rundzie (10 listopada) Indykpol AZS po ponaddwugodzinnej walce przegrał w Uranii z Treflem 2:3 (-20, 23, 16, -19, -13), jednak ostatnie do tej pory spotkanie tych drużyn w Ergo Arenie, rozegrane niemal dokładnie rok temu (18 marca 2017), zakończyło się wygraną olsztynian 3:0 (26, 25, 18). Z tamtej drużyny nadal grają w Treflu: wspomniany Grzyb, Damian Schulz, Mateusz Mika, Wojciech Ferens (wtedy nie wyszedł na boisko) i libero Fabian Majcherski. Z kolei tydzień temu w Szczecinie (3:0) gdańszczanie wystąpili w składzie: Tyler Sanders (2 pkt; MVP), Mika (9), Grzyb (7), Schulz (15), Artur Szalpuk (12), Piotr Nowakowski (12), Maciej Olenderek (libero) oraz Jakubiszak, Kozłowski.

* 24. kolejka, środa: Resovia Rzeszów — Cuprum Lubin (g. 18; pierwszy mecz 3:2), Jastrzębski Węgiel — Czarni Radom (18), Warta Zawiercie — Łuczniczka Bydgoszcz (18), BBTS Bielsko-Biała — MKS Będzin (18), Społem Kielce — Espadon Szczecin (18), ZAKSA Kędzierzyn-Koźle — GKS Katowice (18.30), Trefl Gdańsk — Indykpol AZS Olsztyn (g. 20.30, Polsat Sport; 3:2); mecz ONICO Warszawa — Skra Bełchatów przełożono na 21 marca. pes

TABELA PLUSLIGI
1. ZAKSA 62 66:20
2. Skra 52 60:25
2. ONICO 49 57:32
4. Trefl 46 53:30
5. Resovia 42 49:35
6. Indykpol AZS 39 49:42
-------------------------------
7. Jastrzębie 39 47:36
8. Cuprum 35 43:42
9. Czarni 33 46:45
10. Katowice 31 41:46
11. Będzin 25 35:52
12. Espadon 25 41:56
-------------------------------
13. Warta 24 36:56
14. Łuczniczka 19 29:57
-------------------------------
15. BBTS 14 27:62
16. Społem 14 19:62


Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB