Czwartek, 20 września 2018. Imieniny Eustachego, Faustyny, Renaty

Tomasz Sztąberski: Nowa hala? Gram w totka

2018-02-15 10:00:00 (ost. akt: 2018-02-16 10:26:14)
Trener Tomasz Sztąberski ma o czym myśleć: sezon zbliża się ku końcowi...

Trener Tomasz Sztąberski ma o czym myśleć: sezon zbliża się ku końcowi...

Autor zdjęcia: Piotr Sucharzewski

Bardzo byśmy chcieli uniknąć walki z Bydgoszczą o utrzymanie. Ten zespół to przecież zaplecze ekstraklasowego Artego... — podkreśla Tomasz Sztąberski, trener pierwszoligowych koszykarek KKS Olsztyn.

— Na trzy kolejki przed końcem fazy zasadniczej rozgrywek sytuacja KKS-u nie jest za różowa: równie dobrze możecie utrzymać się w pierwszej lidze, jak i z niej spaść... Proszę przypomnieć kibicom, jak to wygląda.
— Po zakończeniu sezonu zasadniczego, czołowa ósemka w tabeli zagra w play-offach, natomiast pozostałe drużyny czeka walka o zachowanie ligowego bytu. Wyłączając z tego jednak „chronione” rezerwy SMS Łomianki. O utrzymanie zespół z 10. miejsca zagra do dwóch zwycięstw z 11. drużyną, ale że tym 10. zespołem będą prawdopodobnie Łomianki II, które nie mogą spaść, więc praktycznie ten decydujący bój stoczą ze sobą 9. i 11. ekipa. A więc jeśli wylądujemy na 9. pozycji, to o pozostanie w rozgrywkach zagramy prawdopodobnie z Bydgoszczą.

— A na razie przed wami trzy trudne mecze, najbliższy w sobotę w Łomiankach z pierwszym zespołem SMS, potem u siebie z Liderem Pruszków, no i na koniec w Gdańsku z Politechniką. Wygranie choć jednego z nich będzie niesamowicie trudne, a wystarczy, że GTK II Gdynia wygra swoje dwa spotkania i wyprzedzi was w tabeli…
— To tylko jeden z paru ewentualnych scenariuszy, bo może jeszcze być i tak, że na przykład to Bydgoszcz wygra trzy mecze i będzie ósma albo że Sokołów poprzegrywa wszystko i nisko osiądzie... Wydaje mi się jednak, że nam do szczęścia wystarczy wygrać jedno z tych trzech spotkań. Z Pruszkowem i Politechniką będzie o to bardzo trudno, ale jakąś szansę upatruję w najbliższym pojedynku z Łomiankami. Podsumowując: bardzo chcemy uniknąć walki z Bydgoszczą o pozostanie w lidze. Ten zespół to przecież zaplecze grającego w ekstraklasie Artego, więc w ważnych spotkaniach może wystąpić solidnie wzmocniony.

— Szkoda, że — w tak ważnym dla was punkcie sezonu — w KKS nie ma już, wypożyczonej z Widzewa Łódź, Natalii Gzinki. Co się z nią dzieje?
— Oficjalnie, to ma ona silną anemię i jest pod ścisłą kontrolą lekarzy. Wróciła do Łodzi, zresztą bez pożegnania z nami, i tam ma się intensywnie leczyć. Ale jaka jest prawda, to tylko ona sama wie…

— Ostatnio widoczne postępy zrobiła Aleksandra Mońko, stając się pełnowartościową zawodniczką podstawowej piątki. Co ciekawe, to nie jest wychowanka KKS…
— Ola pochodzi z Ełku, ale traktujemy ją jako naszą wychowankę. W Olsztynie uczyła się od gimnazjum i tutaj ukończyła szkołę średnią, cały czas trenując w naszym klubie. Mamy dobre relacje z Nenufarem Ełk, skąd co jakiś czas trafiają do nas na dalsze szkolenie młode zawodniczki. Teraz mamy w drużynie kadetek dwie dziewczyny z Ełku, a i wcześniej też było u nas kilka ełczanek. Na przykład w zespole seniorek w poprzednim sezonie grała jeszcze Justyna Różańska, która teraz jest w Poznaniu.

— Od roku nie ma w drużynie kontuzjowanej środkowej Natalii Żukowskiej. Jak przebiega jej rekonwalescencja?
— W tym sezonie Natalia na pewno już nie zagra, zresztą, lepiej żeby się do końca wykurowała niż żebyśmy mieli znów ją stracić. Zaczęła przychodzić na zajęcia, ale ćwiczy delikatnie i bardzo zachowawczo. O tym, czy na pewno wróci do gry, przekonamy się na początku nowego sezonu.

— Dlaczego w kilku meczach zabrakło pana 14-letniej córki Marty, która przecież ma już za sobą pierwszoligowe przetarcie?
— Po jednej z konsultacji kadry, Marta wróciła do domu z kontuzją stopy i przez trzy tygodnie była intensywnie leczona. A teraz jest w Cetniewie na kolejnym zgrupowaniu reprezentacji do lat 15. Jeśli chodzi o jej grę w I lidze, to została dopuszczona do niej warunkowo, bo regulamin rozgrywek nie przewiduje występów tak młodych zawodniczek na tym poziomie rozgrywkowym.

— Zwykle brakuje wam pieniędzy na codzienną działalność. Tak samo jest w tym sezonie?
— Nie do końca. Na ten rok dostaliśmy z Urzędu Miasta większe wsparcie niż ostatnio, bo 160 tysięcy zł. I bardzo się z tego cieszymy. Oczywiście, nie jest to kwota pozwalająca pławić się nam w luksusach, zwłaszcza że KKS to przecież nie tylko zespół pierwszoligowy. Mamy, występujące w lidze pomorskiej, drużyny młodziczek, kadetek i juniorek, więc... mocno oszczędzamy. Najbardziej brakuje nam pieniędzy na ewentualne wzmocnienie pierwszego zespołu jedną lub dwoma doświadczonymi koszykarkami z zewnątrz, tak jak to robią wszystkie rywalizujące z nami drużyny. Generalnie, z takim budżetem, jakim dysponuje nasz pierwszoligowy zespół, żadna z innych drużyn grup A i B raczej nie przystąpiłaby do rozgrywek...

— Jako jeden z nielicznych zespołów ligowych nie macie sponsorów. Dlaczego?
— Może dlatego, że nie za bardzo o to zabiegamy. Bo nie mamy na to czasu... Ja i Alicja (żona Tomasza Sztąberskiego i też trenerka KKS — red.) pracujemy zawodowo po osiem godzin dziennie, a po pracy prowadzimy treningi. Do domu wracamy zwykle już po dwudziestej... Zapraszamy natomiast każdego z potencjalnych sponsorów do współpracy (uśmiech).

— Które z waszych drużyn młodzieżowych mają największe szanse na grę w ćwierćfinałach mistrzostw Polski?
— Wszystkie trzy: juniorki to już na pewno, a kadetki i młodziczki są tego bardzo bliskie. I to właśnie młodziczki i kadetki mogą mieć, w mojej ocenie, największe nadzieje na przebicie się do półfinałów. Tu dodam, że zajęcia z grupą dzieci prowadzi nasza kapitan Joanna Markiewicz, a nieco starszymi adeptkami koszykówki zajmuje się Justyna Śladowska. Poza tym Alicja prowadzi młodziczki i kadetki, a ja juniorki i seniorki.

— Sala OSiR przy ul. Głowackiego została jedynie warunkowo dopuszczona do ligi przez PZKosz. Nie boicie się, że w sezonie 2018/19 nie będziecie mieli gdzie trenować i grać?
— Obawiamy się i to nawet bardzo. Bo powiedziano nam, że takie pozwolenie na grę przy Głowackiego wydano nam po raz ostatni. Dlatego intensywnie... gram w totka: żeby mieć środki na budowę nowego obiektu…
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Bzik #2441587 | 94.254.*.* 16 lut 2018 12:12

    Super gosc,gralem pod jego skrzydlami,szkoda ze koszykowka jest tak malo popularna w Olsztynie

    ! - + odpowiedz na ten komentarz