Poniedziałek, 10 grudnia 2018. Imieniny Danieli, Bohdana, Julii

Marzenia zostały na pustyni

2018-01-10 13:00:00 (ost. akt: 2018-01-10 13:39:53)

Autor zdjęcia: archiwum teamu

To był najtrudniejszy dzień w tegorocznym rajdzie - napisał na swoim facebookowym profilu Sebastian Rozwadowski. Fakt, 4. etap Rajdu Dakar tak "przeczołgał" załogę Vanagas/Rozwadowski, że straciła już szansę na dobry wynik.

Jedenaście i pół godziny spędzili we wtorek na trasie do San Juan de Marcona litewski kierowca Benediktas Vanagas i jego olsztyński pilot Sebastian Rozwadowski, którzy - po trzech ciężkich awariach Toyoty Hilux - z wielkimi problemami i już w nocy miejscowego czasu, ale wreszcie jakoś dotarli na metę. Ponad siedem i pół godziny za zwycięzcą tego etapu Francuzem Sebastienem Loebem z Peugeota, co oznacza, że marzenia litewsko-polskiej załogi o dobrym miejscu w jubileuszowym 40. Rajdzie Dakar rozwiały się na peruwiańskich pustyniach. Najważniejsze, że Vanagas i Rozwadowski są cali i zdrowi, nie poddają się i dalej walczą o jak najlepszy wynik w tym najbardziej morderczym rajdzie świata.

- Działo się bardzo dużo. Na początku, na pierwszej partii odcinka, urwaliśmy półoś, ale nasi mechanicy z pomocą mechaników Overdrive'u ją wymienili i ruszyliśmy dalej - relacjonował Sebastian Rozwadowski. - Daleko nie ujechaliśmy, bo w zasadzie już półtora kilometra po naprawie i wyjeździe ze strefy, gdzie ta pomoc była dozwolona, niestety, przydarzył nam się inny dziwny przypadek. Wyjeżdżaliśmy prawie pionowo pod górę z takiego bardzo wąskiego kanionu, było strasznie dużo kurzu, no i w tym całym kurzu i zamieszaniu auto nam się zsunęło i spadliśmy pewnie gdzieś tak z sześciu, siedmiu metrów z powrotem na dno kanionu. A cała ta sytuacja była o tyle groźniejsza, że przed nami - czy właściwie nad nami - Orlando Terranova zawisł na krawędzi kanionu i było duże ryzyko, że jego Mini spadnie na naszą Toyotę. Trzeba było się szybko zbierać. Przy pomocy kibiców udało się postawić auto na koła, natomiast okazało się, że mamy uszkodzoną całą piastę, więc musieliśmy wrócić do naszego serwisu.

Naprawa trwała bardzo długo, więc straciliśmy mnóstwo czasu. W końcu ruszyliśmy dalej do boju i... przytrafiła nam się kolejna awaria. Na samym szczycie wielkiego pasma wydm - najdłuższego do tej pory na Dakarze, bo ciągnącego się przez 50 kilometrów - znowu ukręciła nam się półoś w Toyocie. A wiadomo, że autem przednionapędowym na ogromnych wydmach nie ma szans pojechać dalej. W związku z tym znowu musieliśmy zjechać z tych wydm drogą alternatywną i znów wrócić do serwisu. Na pewno dostaniemy dużą karę czasową za te wszystkie ominięte waypointy, bo inaczej nie dało się podróżować, ale taki jest Dakar, który pokazuje, że potrafi dać w kość. I nam mocno dał, ale my się nie poddajemy - zapowiedział przed środowym etapem Sebastian Rozwadowski. Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że załoga General Financing team Pitlane została sklasyfikowana na tym etapie na 51. miejscu, spadając w klasyfikacji generalnej na 43. pozycję.

Swoje dziesiąte etapowe zwycięstwo w karierze zapisali w Dakarze dziewięciokrotni rajdowi mistrzowie świata Sebastien Loeb i Daniel Elena. Francusko-monakijska załoga wyprzedziła na 330-kilometrowej pętli ze startem i metą w San Juan de Marcona dwie inne załogi Peugeota: Hiszpana Carlosa Sainza (+1.35) i Francuza Stephane'a Peterhansela (+3.16). Humory zespołowi popsuła tylko przygoda czwartego kierowcy tego teamu Cyrila Despresa, który urwał prawe tylne koło i stracił wiele godzin. O niebo gorsze nastroje panowały w obozie Toyoty, bo Nasser Al-Attiyah przebił dwie opony, dwukrotnie utknął w piasku i do liderów traci teraz 58 minut, a Giniel de Villiers spadł na ósmą pozycję w rajdzie. On też przebił dwie opony i dwa razy zakopał się na trasie. Na 12. pozycji zameldowała się na mecie polsko-belgijska załoga Orlen Teamu: Jakub Przygoński/Tom Colsoul.

ZAGŁOSUJ NA SPORTOWCA ROKU:
kliknij tutaj


* 4. etap, San Juan de Marcona-San Juan de Marcona (444 km, w tym 330 km OS). Auta: 1. Loeb 3:57.53; 2. Sainz +1.35; 3. Peterhansel (wszyscy Peugeot 3008 DKR Maxi) +3.16; 4. Mikko Hirvonen (Finlandia, Mini John Cooper Works Buggy) +34.36; 5. Eugenio Amos (Włochy, Buggy SMG) +35.46; 6. Khalid Al-Qassimi (ZEA, Peugeot) +40.29, (...) 12. Przygoński/Colsoul (Mini John Cooper Works Rally) +54.33, (...) 51. Vanagas/Rozwadowski (Toyota Hilux) +7:32.46.
Po 4 etapach: 1. Peterhansel 10:36.07, 2. Loeb +6.55, 3. Sainz +13.06, 4. Al-Attiyah +58.48, 5. Bernhard ten Brinke (Holandia, Toyota) +1:10.24, 6. Amos +1:19.42, (...) 10. Przygoński +1:35.30, (...) 43. Vanagas/Rozwadowski +12:16.34. pes
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB