Niedziela, 22 października 2017. Imieniny Haliszki, Lody, Przybysłąwa

Powrót do gry po 15 latach!

2017-09-25 18:00:00 (ost. akt: 2017-09-25 22:31:17)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

W niedzielę w Sokołowie Podlaskim koszykarki KKS rozpoczną kolejny pierwszoligowy sezon. W składzie olsztyńskiego zespołu niespodziewanie znalazła się Agnieszka Mazuro, która na ligowe parkiety powróci po... 15 latach przerwy.

Przygodę z koszykówką Agnieszka Kurkowska (nazwisko panieńskie) zaczęła w siódmej klasie szkoły podstawowej, a konkretnie w elbląskim Truso. Jednak w 1996 roku, kiedy była w czwartej klasie liceum, postanowiła przenieść się do drugoligowego olsztyńskiego Heximpu (w tamtych czasach najwyższą klasą rozgrywkową była I liga). — Maturę zdałam już w Olsztynie — wspomina pani Agnieszka. — Potem Heximp połączył się z Łącznością i jako Łączność w 2001 roku awansował do I ligi. A ja trenowałam i grałam jeszcze przez ten debiutancki sezon, po czym postanowiłam zakończyć karierę. Trochę się zniechęciłam do koszykówki, bo ówczesny trener Anatolij Bujalski stawiał zdecydowanie na swoje rodaczki, a że akurat skończyłam studia, więc postawiłam na rodzinę i na pracę zawodową. Jednak z koszykówką ostatecznie nie zerwałam, gdzieś tam znalazłam sobie grupkę znajomych, z którą dwa razy w tygodniu, a czasem nawet częściej, grywaliśmy.
Jednak od towarzyskiego grania z przyjaciółmi do ligowej koszykówki droga jest dość daleka. Jak to się stało, że po tak długiej przerwie pojawił się w ogóle taki pomysł? — Od kwietnia treningi w KKS zaczęła nasza córka Karolina (we wtorek obchodzi 11. urodziny, więc wszystkiego najlepszego od „Gazety Olsztyńskiej” — red.) — wyjaśnia Agnieszka Mazuro. — Przywoziliśmy ją więc na zajęcia, odwoziliśmy, a przy okazji od czasu do czasu porozmawiałam też z Tomaszem lub Alicją Sztąberskimi (szkoleniowcy od wielu lat prowadzący KKS Olsztyn — red.). Cały czas utrzymywałam z nimi kontakt, no i któregoś razu Tomasz spytał się, czy nie chciałabym wrócić do grania. Początkowo pomysł wydawał mi się dość abstrakcyjny, ale wiedząc, że zespół ma duże problemy kadrowe, postanowiłam spróbować. Jeśli nie dam rady, trudno, wtedy zrezygnuję.
Pierwszym sprawdzianem nowej-starej zawodniczki olsztyńskiego klubu był obóz przygotowawczy. — Było ciężko — nie kryje pani Agnieszka. — Raz, że wróciłam po tak długiej przerwie, a dwa, że dzisiaj trochę inaczej się ćwiczy, na przykład na siłowni. Ale jakoś ten obóz przeżyłam i — co najważniejsze — nie zraziłam się. Potem nadszedł czas na pierwsze sparingi, no i nie kryję, że też miałam pewne problemy, na przykład nie mogłam się przyzwyczaić do mniejszej piłki, bowiem kilkanaście lat temu graliśmy męskimi siódemkami (rozmiar piłki — red.), natomiast teraz w kobiecej lidze gra się szóstkami. Ale jakoś idzie — twierdzi pani Agnieszka, a jej mąż Karol dodaje ze śmiechem: — Jakoś idzie, czyli żona trafia raz na dziesięć rzutów.
Ale to tylko żarty, bo tak naprawdę to pan Karol jest bardzo dumny ze swojej żony za to, że po tak długiej przerwie postanowiła wrócić do gry. — Na pewno nie stać mnie na bieganie po boisku przez cały mecz. Ja mam w razie potrzeby wspomagać zespół — stwierdza Agnieszka Mazuro. — A jak długo pogram? Nie wiem, ale raczej nie ma szans, bym w ligowym meczu zagrała kiedyś razem z córką. Na pewno będę grała tak długo, jak długo będę potrzebna drużynie i będzie sprawiało mi to przyjemność.
A w jakiej roli Agnieszkę Mazuro widzi na boisku Tomasz Sztąberski? — Oczekuję od niej tego samego, czego od pozostałych koszykarek, czyli zaangażowania w grze. Wiem, że nie muszę się o to martwić, bo już to pokazała w okresie przygotowawczym. Poza tym liczę także na jej spektakularne rzuty w trudnych momentach meczu — dodaje olsztyński szkoleniowiec.
ARTUR DRYHYNYCZ


Polub nas na Facebooku:
zobacz informacje z ostatnich 24h

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. 123 #2336987 | 94.254.*.* 26 wrz 2017 17:30

    a może jeszcze Alicję przywrócić do gry mogłaby razem z córeczką coś zwojować ha ,ha cyrk na kółkach

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Panie Sztąberski #2336545 | 109.241.*.* 26 wrz 2017 09:48

    dzwoń Pan po Beatę Tyszkiewicz, też się przyda! Mamy tu świetny przykład że niektórzy trenerzy są niereformowalni i powinni dawno zająć się tylko szkoleniem podstaw: kozłuj, biegnij, rzucaj, a trenerem 1 drużyny powinien być ktoś młody i kreatywny ogarniający technikę i zagadnienia taktyczne. Dopóki nie odsunie się tego Pana od 1 zespołu dopóty nie będzie koszykówki na wysokim poziomie w tym mieście!

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)