Sobota, 24 czerwca 2017. Imieniny Danuty, Jana, Janiny

Być albo nie być Stomilu w tej lidze

2017-05-16 09:32:23 (ost. akt: 2017-05-17 08:31:13)
Olsztynianie na pewno nie oddali Górnikowi punktów za darmo, ale w ich sytuacji raczej marna to pociecha... Fot. Grzegorz Czykwin

Olsztynianie na pewno nie oddali Górnikowi punktów za darmo, ale w ich sytuacji raczej marna to pociecha... Fot. Grzegorz Czykwin

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Pierwszoligowi piłkarze Stomilu Olsztyn ponieśli w sobotę trudno wytłumaczalną porażkę z Górnikiem Zabrze, prowadząc jeszcze dwadzieścia parę minut przed końcem 2:0. I nadal tkwią w kryzysie i mają przed sobą mecze z kategorii być albo nie być w tej lidze.

Olsztynianie przegrali ostatni mecz z Górnikiem i znaleźli się w sporym dołku. Kłopoty pogłębia fakt, że doszło do tego w okolicznościach, które piekielnie ciężko wytłumaczyć: olsztynianie prowadzili do 68. min 2:0, po czym w ciągu kolejnych 23 minut stracili cztery gole... Trudno taką historię pojąć, ale wygląda na to, że porażka z zabrzańskim zespołem to nie był jakiś kosmiczny przypadek. Bo Stomil jest przecież w kryzysie, co można łatwo zilustrować faktami.

Nie my to wymyśliliśmy, nie my o tym decydujemy, ale tak jest i już — w świecie piłkarskim istnieje coś takiego, jak tabela formy uwzględniająca pięć ostatnich meczów. I Stomil w takiej tabeli zajmuje... przedostatnie miejsce w I lidze: w pięciu ostatnich meczach ugrał ledwie dwa punkty i jest lepszy tylko od Pogoni Siedlce, która uzbierała punkcik (zresztą, ze Stomilem w Olsztynie...). Co więcej: olsztynianie stracili w tym czasie aż 13 goli, a to oznacza że wspólnie z Chojniczanką Chojnice mają najgorszą defensywę w lidze.

Co można więc począć? Jak mawia klasyk, to jest ten moment, w którym należy przestać klepać się po plecach. I my też do tego namawiamy: do rzeczowej analizy sytuacji mianowicie. I to przeprowadzonej przez różnorakie gremia, a więc: a) przez właściciela klubu, którym jest miasto Olsztyn; b) przez prezesa zarządu Stomil Olsztyn SA Mariusza Borkowskiego oraz Radę Nadzorczą klubu; c) przez sztab szkoleniowy z trenerem Adamem Łopatko na czele i wreszcie d) przez samych piłkarzy, od których ostatecznie także sporo zależy. Bo na dziś nie ma w olsztyńskim sporcie spraw ważniejszych.

Wracając jeszcze do meczu z Górnikiem Zabrze, to chyba wszyscy musimy się zgodzić z tezą, że Stomil został w nim rozbity po przerwie, bowiem w tym okresie nie zdołał utrzymać takiego poziomu gry, jak w pierwszej połowie. I trudno oprzeć się wrażeniu, że to spotkanie było w pewnym sensie... kalką innych wiosennych występów olsztynian, którzy nie zagrali w tym czasie ani jednego meczu na dobrej intensywności przez 90 minut. Owszem, ktoś powie, że była pewna wygrana 5:1 ze Zniczem Pruszków w Olsztynie, ale przyjmijmy, że to był wyjątek, zwłaszcza że i tam Stomil lekko się męczył, a Patryk Kun trafił na 1:0 dopiero w 45. min gry. Tak więc tej wiosny albo Stomil bardzo słabo zaczyna mecz i gra kiepsko do przerwy, a o wiele lepiej po pauzie, albo — tak jak niestety z Górnikiem — niemalże koncertowo do przerwy, a fatalnie w drugiej części.

I to też wymaga wnikliwej analizy, ale nie tylko to... Kiedyś teoria futbolu mówiła, że w piłce najważniejsze jest przygotowanie motoryczne i mentalność (tzw. cechy wolicjonalne, o których często mawiają trenerzy). Teraz coraz bardziej ceni się umiejętności techniczne i taktykę. Nie zmienia to jednak w niczym faktu, że futbol to wciąż cztery składowe: motoryka, technika, taktyka i mentalność. I teraz zadaniem mądrych ludzi w klubie jest znalezienie rezerw, które w końcówce rozgrywek pozwolą wyjść z dołka.

Na cztery kolejki przed końcem sezonu sytuacja jest jeszcze w miarę bezpieczna, bo Stomil ma pięć punktów przewagi nad zajmującym 16. miejsce (pierwsze spadkowe) Zniczem Pruszków oraz trzy oczka zapasu nad plasującą się na 15. pozycji, tzw. barażowej, Wisłą Puławy. Tylko, że jeśli Biało-niebiescy natychmiast się nie obudzą, to może się to skończyć źle — bo tak jak olsztynianie w ostatnich pięciu meczach zdobyli tylko dwa punkty, tak Znicz w tym czasie ugrał sześć oczek, a Wisła — pięć. A taka tendencja może doprowadzić do nieszczęścia...

Na koniec przypomnijmy, że olsztynianie grają jeszcze w Kluczborku (mecz już jutro o godz. 17) oraz z Olimpią Grudziądz u siebie, Bytovią Bytów na wyjeździe i Wigrami Suwałki w Olsztynie. Warto więc w tym kontekście przedstawić także rozkład jazdy rywali. Znicz ma taki terminarz: Sandecja w Nowym Sączu, Górnik Zabrze w Pruszkowie, MKS w Kluczborku oraz Olimpia Grudziądz w Pruszkowie. Z kolei Wisła Puławy gra z Pogonią Siedlce u siebie, z Tychami i Sandecją na wyjeździe oraz z Górnikiem u siebie. Wniosek jest więc taki: Znicz będzie miał ciężko, Puławy chyba równie trudno. Ale zasadnicza kwestia jest taka, żeby to Stomil wreszcie zaczął punktować...

zib

Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

zobacz informacje z ostatnich 24h

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Obatel gorszego sortu #2246514 | 46.215.*.* 16 maj 2017 17:50

    Ludzie już nawet nie mają ochoty komentować ani artykułów, ani wyczynów tej pożal się Boże DUMY WARMII... Może lepiej niech spadną klasę niżej, będzie święty spokój.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. zorro #2246493 | 89.64.*.* 16 maj 2017 17:20

    Kluczbork rozniesie ten Stomil 4:1

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz