Niedziela, 20 sierpnia 2017. Imieniny Bernarda, Sabiny, Samuela

Konrad Bukowiecki znowu odpalił z formą

2017-05-16 08:25:26 (ost. akt: 2017-05-16 08:32:30)
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: Marek Biczyk, pzla.pl

Minimum na lekkoatletyczne mistrzostwa świata w Londynie, rekord życiowy na otwartym stadionie, pozycja lidera europejskich tabel 2017 (i czwarte miejsce na świecie) – tyle „spraw” załatwił jednym startem w Kielcach 20-letni Konrad Bukowiecki z Gwardii Szczytno.

Najlepszy w tym roku wynik w Europie w pchnięciu kulą, czyli 21,51 Konrada Bukowieckiego, był ozdobą 8. Memoriału Zdzisława Furmanka w Kielcach. 20-letni miotacz Gwardii Szczytno jeszcze raz potwierdził, że jest jednym z największych talentów polskiej (i nie tylko) lekkiej atletyki. Wystarczy wspomnieć marcowe mistrzostwa Europy w hali, gdzie Bukowiecki w wielkim stylu zdobył złoto, ustanawiając w Belgradzie absolutny rekord Polski – 21,97. W sezonie letnim podopieczny trenera Ireneusza Bukowieckiego aż do minionego weekendu legitymował się jednak życiówką wynoszącą „tylko” 21,17...

W kieleckim memoriale najlepszy obecnie polski kulomiot zanotował taką oto serię: 20,34-20,05-20,89-20,81-21,51-x, zostawiając daleko w tyle rywali Michała Haratyka (20,18), Jakuba Szyszkowskiego (19,61) i Mateusza Mikosa (19,48). Swoim pchnięciem z trzeciej serii (20,89) Konrad wypełnił minimum kwalifikacyjne na sierpniowe mistrzostwa świata w Londynie, natomiast imponującą próbą z piątej kolejki (21,51) wysunął się na czoło europejskich list sezonu letniego. Dalej w tym roku pchali na świecie tylko trzej zawodnicy: Amerykanie Ryan Crouser (22,15) i Darrell Hill (21,91) oraz Nowozelandczyk Tom Walsh (21,80).

– Cieszę się, że „zrobiłem” życiówkę z otwartego stadionu, bo nareszcie zbliżam się do tego mojego wyniku z Belgradu. To mnie tylko cieszy, a teraz trzeba się ustabilizować w tych granicach, no i czekać na jeszcze dalsze pchnięcia – skomentował swój ostatni start Konrad Bukowiecki (na portalu pzla.pl). – Dla mnie 20 metrów to granica przyzwoitości, a w Kielcach otworzyłem konkurs od 20,34, a więc całkiem nieźle. Później troszkę się pogubiłem, ale dalej już się zacząłem rozkręcać, bo było 20,89 i 20,81. A to jest pchanie już w granicach 21 metrów, co jak najbardziej mnie satysfakcjonuje. No i to jedno pchnięcie na 21,51, którego – przyznaję – chyba nawet się nie spodziewałem, bo jestem teraz w ciężkim treningu. I tylko troszeczkę zaczynamy odpuszczać, bo to zmęczenie się nakłada...

- Co dalej? Najgorszy start jest lepszy niż najlepszy trening – takie motto mamy u nas w grupie i dlatego czeka mnie bardzo dużo startów. W maju to są cztery zawody, natomiast w czerwcu będę wchodził do koła już praktycznie co trzy, cztery dni. No, ale ja to bardzo lubię, pasuje mi to i nie widzę powodów, żeby to zmieniać (uśmiech). Mam nadzieję, że tę formę utrzymam przez najbliższe parę miesięcy, tym bardziej że mistrzostwa świata w Londynie są dopiero w sierpniu. A to jest ta najważniejsza impreza tego sezonu – podkreślił utalentowany szczytnianin.

Przypomnijmy, że w swoim pierwszym letnim starcie Bukowiecki, który w Kielcach uporał się też z rekordem mityngu (21,23 Haratyka z zeszłego roku), uzyskał w Bojanowie 20,28. A już w sobotę halowy mistrz Europy wystąpi w Memoriale Zygmunta Szelesta w Warszawie. pes
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

zobacz informacje z ostatnich 24h

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Doping #2246540 | 173.255.*.* 16 maj 2017 18:40

    Ciekawe po jakich koksach upssssss....... odżywkach taka forma ?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)