Piątek, 28 lipca 2017. Imieniny Ady, Wiwiany, Sylwiusza

Michał Żurek: Nie planuję zmiany klubu

2017-03-28 08:39:57 (ost. akt: 2017-03-28 09:57:06)
Michał Żurek, tak jak i cala drużyna Indykpolu AZS, może zaliczyć ten sezon do udanych

Michał Żurek, tak jak i cala drużyna Indykpolu AZS, może zaliczyć ten sezon do udanych

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Z tego, co ustaliłem z prezesem Jankowskim, to zostaję w Olsztynie na przyszły rok. I mam nadzieję, że nic się nie zmieni w tej sprawie — uśmiecha się libero Michał Żurek, jeden z wyróżniających się siatkarzy Indykpolu AZS w tym sezonie.

— Zanim się rozkręciliście w sobotę, pierwszego seta trzeba było spisać na straty. Z czego to wynika, że przespaliście początek meczu z Cuprum Lubin (ostatecznie wygranego w Uranii 3:1 — red.)?
— Szczerze powiedziawszy, nie wiem. Dziwne to są mecze teraz, bo tak: z jednej strony, my wiemy, że nie wszystko już od nas zależy, a zaraz może być i tak, że trafimy z piekła do nieba. Po meczu byłem na spotkaniu z naszymi kibicami i nawet oni mieli to samo odczucie: że to nie był jakiś mecz podwyższonego ciśnienia. My robiliśmy swoją robotę — i cieszę się, że to wystarczyło do zwycięstwa — natomiast chłopaki z Lubina, co wyszło między wierszami z tych naszych rozmów wewnętrznych, już czekają na te play-offy o piąte miejsce, bo wiedzą, że już o nic więcej teraz nie grają. No, ale z drugiej strony: ich 87 procent skuteczności ataku w pierwszym secie to jest jakiś kosmos. Ciężko zatrzymać tak grającego przeciwnika...

— Tym większe brawa, że jednak zrobiliście swoje. Bo jeśli we wtorek w Spodku doszłoby do sensacji (czyt. GKS Katowice ograłby Jastrzębie — red.), to chyba byście sobie nie darowali tego, że na przykład oddaliście Lubinowi punkt...
— Niby tak, tylko że można na to spojrzeć także z innej strony. Ja, szczerze mówiąc, myślałem, że z takim Gdańskiem czy Lubinem to stracimy jakieś punkty. To są drużyny o podobnym poziomie do naszego, a my w tej końcówce po raz kolejny gramy tak, że nie tracimy z nimi nawet punktu. Fajnie, że z szóstym w tabeli Cuprum czy z siódmym Lotosem wygrywamy za trzy, natomiast przyznaję: ja myślałem, że może być nam trudniej niż w pierwszej rundzie (I runda: 3:2 z Treflem i 3:1 w Lubinie; II runda: 3:0 w Gdańsku i 3:1 z Cuprum — red.).

— Po raz kolejny wyszła na jaw wartość Indykpolu AZS: 21 zwycięstw w 29 meczach to bilans więcej niż dobry.
— I bardzo się z tego cieszę. Myślę, że przez ostatnie dwa sezony razem wzięte Olsztyn nie wygrał aż tylu meczów. Nawet biorąc poprawkę na to, że liga się powiększyła i tego grania jest teraz więcej (uśmiech).

— Ten temat wraca jak bumerang i pewnie tak już będzie do wtorkowego wieczora, kiedy GKS Katowice podejmie czwarty w tabeli Jastrzębski Węgiel. Jak pan przewiduje: co się może zdarzyć w Spodku? Bo że cały siatkarski Olsztyn będzie trzymał kciuki za beniaminka, to jest poza dyskusją (wygrana GieKSy za trzy punkty przesunęłaby Indykpol AZS na czwarte miejsce — red.)...
— Ważne, że Katowice mają jeszcze o co grać, bo jeżeli wygrają te dwa swoje mecze, a Radom przegra w ostatniej kolejce z... nami, to oni przeskoczą radomian i znajdą się na ósmym miejscu. Szanse na taki scenariusz są raczej niewielkie, ale fakt jest faktem, że matematycznie GKS nadal ma szanse na ósemkę. Czyli że nadal ma o co walczyć.

— No, dobrze, ale czy GKS ma szanse w starciu z Jastrzębiem? Goście są faworytem, ale jakaś presja chyba też na nich ciąży.
— Oczywiście, że tak. Powiem tak: gdyby przegrywali 0:1 i doszłoby do zaciętej końcówki na 0:2 w setach, to naprawdę będą mieli gorąco. Tego można być pewnym. Im dłużej potrwa ten mecz, tym będzie im trudniej — to na sto procent. No, ale oni od początku sezonu dobrze sobie radzą z presją, tak że ciekawi mnie, jak będzie wyglądał ten mecz... Raczej nie zakładam jednak wielkiego zaskoczenia. Oni mają wszystko w swoich rękach: cały sezon grają dobrze, więc teraz pewnie też będą grali dobrze i wygrają. Natomiast to jest sport, więc zobaczymy.

— A w piątek czeka was jeszcze trudny mecz w Radomiu.
— Myślę, że nawet najtrudniejszy z tych trzech ostatnich. Czarni to młody i nieobliczalny zespół, który — niezależnie od tego, że tak czy tak raczej zostanie na ósmym miejscu w tabeli — na pewno będzie chciał zrewanżować się za porażkę w Uranii. A w Radomiu zawsze gra się bardzo ciężko.

— Przy umowie 1+1 po pierwszym sezonie sprawy mogą pójść w obie strony. No, więc: jest panu bliżej czy dalej do pozostania w Indykpolu AZS?
— Ja mam zapis w kontrakcie, że strony mogą ten kontrakt rozwiązać, natomiast w ogóle tego nie biorę pod uwagę. Ze swojej strony i z tego, co ustaliłem z prezesem Jankowskim, to zostaję tu na przyszły rok. I mam nadzieję, że nic się nie zmieni w tej sprawie (uśmiech). Mogę powiedzieć, że chciałbym zostać w Olsztynie i że nie planuję zmiany klubu na przyszły sezon. pes

Cała rozmowa z Michałem Żurkiem - we wtorkowym wydaniu "Gazety Olsztyńskiej".
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

zobacz informacje z ostatnich 24h

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Kibic #2211207 | 83.9.*.* 28 mar 2017 19:05

    Michał przyszły sezon będzie lepszy :).

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. kibic #2211088 | 83.6.*.* 28 mar 2017 16:54

    Zostań , lubimy Ciebie !

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz