Niedziela, 23 lutego 2020. Imieniny Damiana, Romana, Romany

Kiedyś był bramkarzem, a teraz strzelił 35 bramek

2016-11-16 07:53:24 (ost. akt: 2016-11-16 08:15:20)

Autor zdjęcia: Zuzanna Dobrzyńska

24-letni Patryk Malanowski, który zdobył jesienią dla Błękitnych Pasym, zdecydowanego lidera okręgówki (grupa 1), aż 35 goli!

— Na początek ustalmy podstawowe fakty: jak właściwie ma pan na imię?
— Tak naprawdę Patrycjusz, ale to tylko gdzieś w oficjalnych dokumentach, w dowodzie osobistym. Bo tak wszyscy mówią na mnie Patryk. I tak jest OK (uśmiech).

— Być może nie wszyscy jeszcze wiedzą, że nie zawsze był pan
bramkostrzelnym napastnikiem. A nawet wprost przeciwnie...
— No tak: przez parę lat broniłem dostępu do swojej bramki. Choć zaczynałem jako napastnik w Błękitnych, byłem nawet w kadrze województwa, grałem trochę w Naki... Aż kiedyś podczas dokładniejszych badań lekarskich w OSW wykryto u mnie jakąś wadę serca, a że nie chciałem rezygnować ze sportu, więc musiałem cofnąć się z ataku na bramkę. Pograłem jako bramkarz chyba z pięć lat, zdrowie trochę się unormowało, no i jak byłem na wypożyczeniu w Olsztynku, wtedy gdy Olimpia spadała z IV ligi, to dałem się namówić chłopakom z Pasymia i prezesowi, żeby wrócić do gry z przodu. I jakoś poszło: już trzeci sezon gram w ataku.

— Poszło i to jeszcze jak. Ile goli pan nastrzelał przez te trzy lata?
— Trochę się nazbierało... W pierwszym sezonie po powrocie do ataku zdobyłem w lidze 41 goli, w zeszłym 44, a teraz na razie 35 bramek w 14 meczach. Bo jeden mecz opuściłem przez kontuzję, jeden wygraliśmy walkowerem, a na jednym nie byłem, bo mój brat się żenił.

— Jak się strzela 35 goli w 14 meczach? Piłka pana „szuka” w polu karnym?
— Jakoś tak wpada. Albo ja się znajdę tam, gdzie trzeba, albo piłka sama mi pod nogi spadnie...

— Trafia pan częściej lewą nogą, prawą czy może głową?
— Generalnie jestem lewonożny, ale w tym sezonie jakoś tak się złożyło, że trzy czy cztery bramki strzeliłem też prawą nogą. No i głową też, tak że wchodzą w grę różne sposoby. Kiedyś grałem też w siatkówkę, więc jakąś tam skoczność mam...

— Błękitni mają aż 17 punktów przewagi nad trzecią drużyną w tabeli, co oznacza, że awans do IV ligi praktycznie macie już w kieszeni. Spodziewał się pan aż tak udanej jesieni?
— Objawy tej naszej dobrej gry było już widać wiosną zeszłego sezonu, kiedy przegraliśmy tylko jeden raz. I już wtedy można było oczekiwać, że w nowym sezonie też powinno być dobrze. Nie ma co kryć: spora w tym zasługa trenera Romanowskiego. Myślę, że gdyby był z nami od początku poprzednich rozgrywek, a nie od zimy, to już teraz gralibyśmy w IV lidze. Jestem o tym przekonany. Na naszą korzyść działa też to, że od paru lat gramy praktycznie tym samym składem; jestem w drużynie z chłopakami, z którymi grałem w Błękitnych jeszcze za juniora, a którzy w wieku 19 lat występowali już w IV lidze... A tacy ludzie, jak Marcin Łukaszewski, Arek Foruś czy Sebastian Łukaszewski wnoszą do zespołu doświadczenie.

— A młode kadry też rosną w Pasymiu?
— Tak, stawiamy w klubie na młodzież. Na przykład ja prowadzę zespół młodzików; mam ich od pierwszej klasy podstawówki, a teraz chłopaki są w czwartej, piątej klasie — to jest stała grupa, która fajnie pracuje, dlatego myślę, że za parę lat będzie z nich pociecha. Michał Żuk prowadzi juniorów, a od zimy chcemy dołożyć jeszcze inne grupy młodzieżowe, żeby ta praca była cykliczna, a nie z „pustymi” rocznikami.

— To pewnie chłopcy są wpatrzeni w trenera Malanowskiego jak w obrazek.
— (śmiech) Rzeczywiście, nie narzekam na brak posłuchu. Chyba jestem dla nich jakimś autorytetem.

— Wracając do pana wyczynów: czy osiem goli strzelonych na koniec jesieni Granicy Bezledy (w meczu wygranym 11:0 — red.) to pana rekord?
— Tak, nawet w juniorach nie miałem takiego meczu. Wtedy było sześć czy siedem goli, ale osiem nie. Jak to było z tym strzelaniem? Różnie: a to sam sobie wypracowałem sytuację, a to piłka odbiła się od słupka, a ja stałem tam, gdzie trzeba, a to odbiła się od obrońcy i trafiła do mnie. Ale żeby było jasne — nie tak łatwo jest strzelić osiem bramek, nawet w lidze okręgowej.

— Stawia pan sobie jakiś strzelecki cel na resztę tego sezonu?
— Nie, ale wiadomo: im więcej tych goli, tym lepiej (uśmiech). Na pewno fajnie by było pobić rekord Marcina Łukaszewskiego, choć to były trochę inne realia, bo on zdobył 51 goli w IV lidze, i to mocnej lidze, bo wtedy — a to był chyba 2007 rok — grały tam i Sokół Ostróda, i Korsze. A kiedy Olimpia Olsztynek wchodziła do IV ligi, to Marcin zakończył sezon chyba z 60 golami na koncie. Jest do kogo równać...

— A nie chciałby pan spróbować swoich sił gdzieś wyżej?
— Już niedługo my też pewnie będziemy w IV lidze, więc nie muszę nigdzie się ruszać, żeby zagrać w lepszej lidze (uśmiech). Tym bardziej że w Pasymiu mam pracę i zajmuję się młodzieżą. No ale tak naprawdę na pewno nie mówię „nie” — w końcu po to się gra, żeby próbować się z coraz lepszymi przeciwnikami. Może i nie mam już 18 lat, ale do trzydziestki też trochę mi jeszcze brakuje. Mam nadzieję, że te najlepsze lata nadal są przede mną...
pes
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. do Olecko #2114236 | 88.156.*.* 16 lis 2016 21:09

    po pierwsze pleciesz bzdury i chyba oglądałeś inny mecz, po drugie już na wiosnę zapewne przekonacie się o sile Pasymia :)

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Olecko #2113847 | 91.240.*.* 16 lis 2016 13:11

    Nie wiem o co tu chodzi w Olecku wasza druzyna zupelnie nic nie pokazala dwa lub trzy strzaly na caly mecz byliscie jak dzieci we mgle a wasz trener wychodzil z siebie a jednak z innymi rywalami wygrywacie i wyglada na to ze ta liga jest dla was za slaba .zycze awansu i pozdrawiam!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Kamil #2113740 | 46.169.*.* 16 lis 2016 11:10

    Uciekaj z tej ligi!

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz