Wtorek, 24 listopada 2020. Imieniny Emmy, Flory, Romana

Superliga? Na pewno nie teraz: My 1,5 miliona złotych nie mamy i mieć nie będziemy

2016-06-23 11:58:36 (ost. akt: 2016-06-23 10:56:06)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

— Jedno jest pewne: my budżetu, który jest potrzebny na ligę zawodową, w tym roku nie mamy i mieć nie będziemy. Nie porwiemy się z motyką na słońce — mówi Stanisław Tunkiewicz, prezes piłkarzy ręcznych Warmii Traveland Olsztyn.

— W której lidze zagra w nowym sezonie Warmia Traveland?
— W pierwszej. We wtorek mieliśmy posiedzenie zarządu klubu, na którym jeszcze raz wszystko przeanalizowaliśmy, no i podjęliśmy właśnie taką decyzję. Tym bardziej, że nadal nie ma jasnej deklaracji ze strony związku, czy ta „dzika karta” do zawodowej Superligi jest, czy jej nie ma. Wygląda na to, że związek chyba zostawił sobie taką furtkę — jak będzie więcej chętnych klubów, to wyciągną „dziką kartę” i powiedzą „Chcecie grać w Superlidze? Proszę bardzo, tu jest dzika karta, kosztuje pół miliona”. A jak będzie ich mniej, to „dzika karta” jest niepotrzebna. Jedno jest pewne: my 1,5 miliona złotych — czyli tego budżetu, który jest potrzebny na ligę zawodową — nie mamy i mieć nie będziemy. Brakuje nam 400 tysięcy złotych i nigdzie tych pieniędzy już nie znajdziemy. Przynajmniej w tym roku. Przy okazji chcę mocno podkreślić, że poprosiliśmy o spotkanie prezydenta Grzymowicza, który zadeklarował, że miasto pomoże klubowi w takim zakresie, na jakim nam zależało.

— Czyli?
— No, nie będę tutaj zdradzał kwot

— To może ja zgadnę: chodziło o ok. 400 tysięcy złotych?
— Tak, ponad 400 tysięcy. No i padła deklaracja ze strony prezydenta, że na taką pomoc klub może liczyć w lidze zawodowej. Bardzo jesteśmy za to wdzięczni.

Pretensje możemy mieć tylko do siebie, bo przegrywając baraż z Pogonią Szczecin, nie spełniliśmy kryterium sportowego uprawniającego do gry w Superlidze
— Mimo to kołdra okazała się za krótka...
— Zgadza się. Bo mówimy, że zabrakło nam 400 tysięcy, ale to do tej kwoty półtora miliona, czyli my zebraliśmy milion sto tysięcy. A przecież jeżeli ma być wersja z „dziką kartą”, to trzeba mieć nie półtora, ale 1,9 miliona. A to w ogóle nie wchodzi w grę. Może gdyby nie trzeba było „dzikiej karty”, to te 400 tysięcy jeszcze jakoś by się uzbierało... No i kłopot polega na tym, że jeżeli byłaby ta liga zawodowa, to 20 lipca trzeba by ruszyć z przygotowaniami — bo pierwsza kolejka ma być podobno 19 września — no i finansowanie musi się odbywać od samego początku, czyli od lipca. A pieniądze budżetowe, zarówno te z miasta, jak i z samorządu województwa, byłyby zapewnione dopiero od 1 stycznia, czyli już w nowym budżecie. Pojawia się więc tak duża dziura, że musielibyśmy brać kredyty, czy też w jakiś sposób przekładać płatności, żeby to dopiąć. Próbowaliśmy się dogadać z drużyną na takiej zasadzie, że dopóki mamy te pieniądze, to będziemy płacili tyle, na ile nas stać, a od nowego roku — czyli jak już będą pieniądze budżetowe — damy zawodnikom 70-procentową podwyżkę. Niestety, drużyna się na to nie zgodziła. Biorąc to wszystko pod uwagę, zgłosiliśmy zespół do I ligi. W przyszłym tygodniu wybieramy się na losowanie rozgrywek.

— Czy to, że udało wam się zebrać 1,1 mln złotych, oznacza, że taki, wyższy budżet Warmia Traveland będzie miała także w I lidze?
— Nie ma tak lekko (uśmiech). I prezydent Grzymowicz, i samorząd województwa zgodzili nam się pomóc — za co jeszcze raz dziękujemy — ale te pieniądze miały być przeznaczone konkretnie na ligę zawodową. Na I ligę źródła finansowania pozostają takie, jak były do tej pory. Mamy podpisane i potwierdzone wszystkie aneksy do umów ze sponsorami, nikt z nich się nie wycofał. Ale to dotyczy wysokości budżetu pierwszoligowego.

— Który wynosił ostatnio?
— Około 600 tysięcy złotych. Czyli teraz zebraliśmy prawie dwa razy tyle, a i tak okazało się to dużo za mało. Gdyby związek jasno zadeklarował: „Nie ma dzikiej karty. Macie półtora miliona złotych, spełniacie warunki licencyjne, gracie w lidze zawodowej”... Wtedy te brakujące 400 tys. pewnie jakoś byśmy dozbierali. Takiej deklaracji nie było i dalej nie ma, ale trudno mieć do kogokolwiek pretensje. Pretensje możemy mieć tylko do siebie, bo przegrywając baraż z Pogonią Szczecin, nie spełniliśmy kryterium sportowego uprawniającego do gry w Superlidze. A nie byłoby tematu „dzikiej karty”, gdyby nie ta fatalna przedostatnia kolejka i przegrana z Pomezanią Malbork.

— Zawodnikom niedawno pokończyły się kontrakty. Czy któryś z nich zadeklarował już zmianę klubu?
— Nie. Poza Szymonem Hegierem, ale to dość specyficzna sytuacja: on jest rehabilitantem z zawodu, doszedł do wniosku, że czas zacząć pracę i teraz będzie to łączył z grą w II-ligowym Orkanie Ostróda. No i jest jeszcze drugi przypadek — nic tu się jeszcze nie zadziało, więc cały czas liczę, że do tego nie dojdzie. Mówię o Danielu Żółtaku, który powiedział, że absolutnie nie interesuje go gra w I lidze, bo zamierza grać w lidze zawodowej. Mimo wszystko, mam nadzieję, że Daniel nadal będzie grał u nas.

— Za takie same pieniądze?
— Wszystkim chłopakom zaproponowaliśmy nowe warunki finansowe. Mimo że jeszcze nie pozyskaliśmy nowych sponsorów, to fundusz płac wzrósł średnio o 20 procent. Musimy więc znaleźć dodatkowe finansowanie na ok. 10-11 tys. złotych miesięcznie, żeby sprostać tym nowym warunkom płacowym, które zostały zaproponowane zawodnikom, a na które pozytywnej odpowiedzi jeszcze nie mamy.

— Ile daliście sobie czasu? Bo pewnie w nieskończoność nie będziecie czekać.
— Zaproponowaliśmy chłopakom nowe warunki, ale też zbieramy oferty od innych zawodników, którzy ewentualnie chcieliby u nas grać. Jeżeli nasi ludzie odpowiedzą negatywnie i znajdą lepsze warunki gdzie indziej, to odejdą z Warmii. Bo my nie mamy więcej pieniędzy i na pewno nie będziemy zaciągać zobowiązań bez pokrycia. Wtedy trzeba będzie zatrudnić nowych zawodników, a tacy są.

— Może ktoś już zadeklarował, że zostaje w Olsztynie?
— Wydaje mi się, że wszyscy chcą zostać, tylko że próbują jednocześnie — co jest normalne — uzyskać jak najlepsze warunki finansowe. Tak to odbieram. Padły propozycje z naszej strony i czekamy na odzew. Jeśli ktoś chce się umówić na indywidualne rozmowy, to każdy ma do mnie telefon i... drzwi są otwarte. Na razie takich zawodników, którzy „wprosili się” do mnie na rozmowy, jest dwóch: Karol Królik i Mateusz Kopyciński. Więcej telefonów na razie do mnie nie było, ale spokojnie, myślę, że do końca tygodnia poczekamy na decyzje zawodników.

— A co z trenerem?
— Gienadij Kamielin przedłużył kontrakt i zostaje w Olsztynie. Myślę, że to bardzo pozytywna wiadomość, która — przynajmniej tak mi się wydawało — będzie poważnym argumentem dla zawodników. Moim zdaniem, po roku wspólnej pracy duża grupa tych ludzi wiele zawdzięcza trenerowi Kamielinowi. Bo to jest jego zasługa, że ze zlepku indywidualistów powstała drużyna. A dzięki wynikom tej drużyny oni mogli się wypromować w Polsce.

Rozmawiał Piotr Sucharzewski

Polub nas na Facebooku:

Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. olsztyniak #2015317 | 2.101.*.* 23 cze 2016 19:36

    Dopoki arbuz bedzie rzadzil tym miastem dopoty sport przez duze "S"bedzie tu niszczony

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Żałosny prezesina #2015262 | 110.77.*.* 23 cze 2016 17:15

    Panie prezesie...przestań pan pie*dolić głupoty. Hegier zrezygnował bo miał was pewnie wszystkich serdecznie dosyć, waszych krętactw i obietnic bez pokrycia. Nie pracuje on jako rehabilitant...kolejne Pana kłamstwo! Orkan ma przynajmniej jakieś aspiracje i inwestuje w młodzież, wolę walki i patrzy optymistycznie w przyszłość czego nie można napisać o Travelandzie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Edek #2015141 | 31.1.*.* 23 cze 2016 13:21

      Brawo... A nie lepiej było przedstawić dokumenty i spróbować??? Wiadomo, że więcej drużyn się nie zgłosi. Szkoda chłopaków... Mieli tylko mydlone oczy... :(

      Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. . #2015129 | 178.36.*.* 23 cze 2016 13:11

      Trochę nie łapie. Nic do ręcznej nie mam, ba kiedyś sam w nią grałem, no ale! Jakim cudem Grzymowicz daje ponad 400tys. na Warmię, a nie da tyle samo lub więcej na Stomil? Było nie było na Stomil chodzi więcej osób, piłka nożna jest nieporównywalnie popularniejszym sportem w Polsce i na świecie, zasięg marketingowy to w ogóle jakaś przepaść. Jest w stanie ktoś to rozsądnie wytłumaczyć?

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-4) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (4)

      1. Peja #2015104 | 46.112.*.* 23 cze 2016 12:20

        rutynska jebana rasa

        Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz