Piątek, 21 września 2018. Imieniny Darii, Mateusza, Wawrzyńca

Od Niego zaczął się wielki AZS

2016-03-31 10:30:46 (ost. akt: 2016-03-31 08:33:44)
Leszek Dorosz doprowadził siatkarzy AZS do trzech tytułów mistrzów Polski oraz do finału Pucharu Zdobywców Pucharu.

Leszek Dorosz doprowadził siatkarzy AZS do trzech tytułów mistrzów Polski oraz do finału Pucharu Zdobywców Pucharu.

Autor zdjęcia: Paweł Kicowski

Wczoraj dotarła do nas smutna wiadomość: w wieku 84 lat zmarł Leszek Dorosz, były zawodnik, trener i wychowawca wielu pokoleń siatkarzy AZS Olsztyn, o którym nie bez przyczyny mówi się jako o współtwórcy potęgi klubu z Kortowa.

— Jest mi bardzo smutno, aczkolwiek chyba jednak trochę się tego spodziewaliśmy. Pan Leszek chorował i ostatnio nie wyglądał najlepiej — mówi Zbigniew Lubiejewski, mistrz olimpijski z Montrealu (1976) i były długoletni zawodnik AZS Olsztyn, odkryty dla siatkówki właśnie przez Leszka Dorosza.

— Zgadza się: to pan Leszek wyciągnął mnie z rodzinnych Bartoszyc, gdzie byłem dobrze zapowiadającym się... piłkarzem ręcznym, no i „przeflancował” młodego krnąbrnego chłopaka do AZS. Dostrzegł we mnie potencjał na dobrego siatkarza i chyba się nie pomylił. Tak na dobrą sprawę to właśnie on ukształtował mnie jako zawodnika i człowieka, za co jestem mu niezmiernie wdzięczny. Może pan Leszek nie był jakimś wybitnym trenerem, ale na pewno był bardzo dobrym człowiekiem i świetnym psychologiem, który wiedział, na co kogo stać i jak z ludźmi postępować. Wydaje mi się, że bardziej był dobrym wychowawcą i psychologiem niż siatkarskim „warsztatowcem”, ale jego zasługi dla AZS-u są nie do przecenienia. Zebrał w jednej drużynie tylu fajnych ludzi i dobrych zawodników, że lata 70. stały się okresem świetności olsztyńskiej siatkówki. Co prawda to były zupełnie inne czasy, ale wtedy też było bardzo trudno dostać się na szczyt. A nam pod okiem pana Leszka jednak udało się zaistnieć na siatkarskiej mapie Polski i to na tych najbardziej eksponowanych miejscach. To były czasy, kiedy wszyscy rywale bali się przyjeżdżać na mecze do Olsztyna... Co z tamtych lat zapamiętałem najlepiej? 1973 rok i nasze pierwsze mistrzostwo Polski, po którym była w Olsztynie taka wielka feta, że myśmy sami chyba nie do końca zdawali sobie sprawę z tego, czego dokonaliśmy. Od tego wszystko się zaczęło; później przyszły jeszcze tytuły w 1976 i 1978, a jak w międzyczasie zdobywaliśmy srebro, to kręcono nosem na to, dlaczego „tylko” srebro. Na pewno pan Leszek ma swój wielki udział w tych latach świetności AZS-u, a te wszystkie sukcesy są także jego sukcesami. A AZS Olsztyn, mimo że później dotknęły go chudsze lata, do dzisiaj pozostaje uznaną marką w polskiej siatkówce. Także dzięki panu Leszkowi — podkreśla 66-letni Zbigniew Lubiejewski, który przez całe swoje sportowe życie (nie licząc belgijskiego epizodu kariery) był wierny olsztyńskiemu AZS-owi.

Leszek Dorosz (ur. 27 września 1932 r. w Białej Podlaskiej) swoją przygodę z siatkówką zaczął jako uczeń liceum w Lidzbarku Warmińskim, gdzie prowadził szkolną drużynę. Na studiach w Wyższej Szkole Rolniczej w Olsztynie (późniejszej Akademii Rolniczo-Technicznej) został zawodnikiem AZS-u, a w 1960 r. w trybie awaryjnym objął opiekę szkoleniową nad zespołem, już po roku awansując z nim do rozgrywek centralnych (II liga).

To był początek wielkiej drogi AZS Olsztyn, który pod wodzą trenera Dorosza został w latach 70. najlepszą drużyną w Polsce — za Jego kadencji klub z Kortowa m.in. zdobył trzy razy Puchar Polski (1970, 71, 72) i trzy tytuły mistrza kraju (1973, 76, 78), a także wywalczył drugie miejsce w Pucharze Zdobywców Pucharów (1978). Od 1971 do 1978 roku AZS nie schodził z podium MP, wygrywając w tym czasie po 3 złota i srebra oraz 2 brązy!

Po rozstaniu z Olsztynem (1979) Leszek Dorosz z sukcesami pracował w byłej Jugosławii, zdobywając z Mladostą Zagrzeb dwa mistrzostwa i Puchary Jugosławii (1981, 82), a z Vojvodiną Nowy Sad też dwa tytuły (1988, 89), a także Puchar Jugosławii (1988) i trzecie miejsce w Pucharze Europy (1988). To pod Jego okiem swoje pierwsze kroki w poważnej siatkówce stawiali słynni później bracia Nikola i Vladimir Grbiciowie, mistrzowie olimpijscy z Sydney (2000). W 2010 r. został uznany „Trenerem 60-lecia AZS”.

"Praktycznie od tego czasu (od 1960 i pierwszego awansu do II ligi — red.) cały czas liczymy się w kraju. Były złote medale, były i degradacje, ale drugiej tak popularnej dyscypliny w stolicy Warmii nie ma. A jak ktoś mówi, że jest inaczej, to się nie zna na rzeczy..." — tak Leszek Dorosz mówił parę lat temu na oficjalnym portalu PlusLigi.

pes
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (6) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Jurek #1965260 | 93.232.*.* 31 mar 2016 18:14

    Bardzo szkoda ze odchodza Ludzie ktorzy dla sportu oddawali SERCE.Spij w spokoju.Ta nowa generacja to pelny portfel.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. olsztyniak #1965231 | 46.112.*.* 31 mar 2016 17:39

    Zbyszek Lubiejewski jak zawsze skromny zapomniał o bracie Stanisławie który też grał w AZS.Obu serdecznie pozdrawiam.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. bodzio #1965212 | 176.221.*.* 31 mar 2016 17:06

    [*]

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. robert #1965067 | 212.160.*.* 31 mar 2016 14:14

    (*) (*) (*)

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Kebiz #1965034 | 88.156.*.* 31 mar 2016 13:37

    Smutno. Byłem świadkiem sukcesów P. Dorosza i jego wychowanków w latach 70. Cześc Jego pamieci.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (6)