Niedziela, 20 sierpnia 2017. Imieniny Bernarda, Sabiny, Samuela

Czwarty w debiucie, ale... wkurzony

2016-03-21 13:00:18 (ost. akt: 2016-03-21 11:57:21)

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Dzień po swoich 19. urodzinach Konrad Bukowiecki zaliczył w amerykańskim Portland świetny debiut w halowych mistrzostwach świata seniorów. Nastolatek ze Szczytna zajął czwarte miejsce w pchnięciu kulą i był... zawiedziony.

W nocy z piątku na sobotę naszego czasu najlepszy junior świata w pchnięciu kulą udowodnił, że już teraz należy do szerokiej światowej czołówki w „dorosłym” gronie. Bo tak trzeba ocenić czwarte miejsce Konrada Bukowieckiego w halowych MŚ z dobrym wynikiem 20,53.

Zaczęło się tak sobie, bo po próbie na około 19,5 metra zawodnik trenera Ireneusza Bukowieckiego (tegoroczny rekord życiowy Konrada w hali to 20,61) nie utrzymał się w kole. No, ale w pierwszej kolejce tylko trzej rywale przekroczyli granicę 20 metrów, więc nie było powodów do paniki. Tym bardziej, że w drugiej próbie dokonał tego również Bukowiecki i to w bardzo ładnym stylu.

Co prawda, kula upadła bardzo blisko prawej linii wyznaczającej promień, ale zmieściła się w dozwolonym polu i za moment na tablicy wyników wyświetlono 20,53. Kulomiota Gwardii Szczytno, tak jak i całą resztę stawki, przyćmił w tej serii Nowozelandczyk Tomas Walsh, który ustanowił halowy rekord swojego kraju z wynikiem... 21,60!

Młody Polak w trzeciej kolejce znów pchnął daleko, ale ponownie zniosło mu kulę na prawą stronę. A szkoda, bo kula trafiła w słupek oznaczający granicę 21 metrów... Nie poprawił się też drugi z naszych Michał Haratyk (AZS AWF Kraków), który ostatecznie został sklasyfikowany dopiero na 14. pozycji (tylko 19,48 zawodnika, który w tym sezonie miał już 21,35).

Żadnych tłumaczeń nie uznawał za to Konrad Bukowiecki, który z wynikiem z drugiej kolejki pewnie awansował do finałowej ósemki (na czwartym miejscu). Bukowiecki robił, co mógł, żeby wedrzeć się na podium — w czwartej serii pchnął 20,43, w piątej znów wypadł z koła, ale miejsce w czwórce zapewniło mu jeszcze jedną, szóstą próbę (prawo do niej mieli tylko czterej najlepsi kulomioci).

Sędziowie długo zwlekali, zanim pozwolili Konradowi na oddanie ostatniego pchnięcia. 19-letni Polak znów dał z siebie wszystko, ale uzyskał „tylko” 20,42 i nie zdołał zdobyć upragnionego medalu. Ale znów uplasował się w czołówce dużej międzynarodowej imprezy wśród seniorów — rok temu w Pradze był 6. w halowych ME. Wygrał niesamowity Walsh, z najlepszym w tym roku wynikiem na świecie (21,78), drugi był niespodziewanie Rumun Andrei Gag (20,89), a trzeci — Chorwat Filip Mihaljević (20,87, rek. życ.).

Konrad był więc czwarty, tak jak… Tomasz Majewski w swoim debiucie w 2004 roku w Budapeszcie (cztery lata później zdobył złoto olimpijskie w Pekinie), a po konkursie nie krył... rozczarowania.

pes
Polub nas na Facebooku:
zobacz informacje z ostatnich 24h

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB