środa, 12 grudnia 2018. Imieniny Ady, Aleksandra, Dagmary

Jędrzejczyk najlepszą zawodniczką MMA na świecie! Rozmawiamy z jej trenerem

2015-11-17 15:30:57 (ost. akt: 2015-11-17 14:52:07)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Żeby utrzymać ten pas, nie można spocząć na laurach — mówi o sobotnim sukcesie Joanny Jędrzejczyk jej klubowy trener Szymon Bońkowski (Berkut Arrachion Olsztyn). Według statystyk jego podopieczna, przy bilansie wygranych 11-0, zdetronizowała Rondę Rousey (12-1) i została najlepszą zawodniczką MMA na świecie.

— Był pan spokojny o wynik walki z Valerie Letourneau?
— Na pewno była lekka obawa, gdy rywalka sprowadziła Asię do parteru, ale to nie trwało długo, bo Asia szybko wróciła do stójki. Co do uderzeń, to one nie stanowiły większego problemu. Jedynie kiedy Kanadyjka przechwytywała kopnięcia, obawiałem się, żeby nie przewróciła naszej zawodniczki, ale Asia umiejętnie się broniła. Poza tym słuchała narożnika, wypełniała założenia taktyczne. Im dłużej to trwało, tym byłem spokojniejszy. Było widać, że Asia się rozkręca, a Letourneau opada z sił.

— Czy Kanadyjka czymś was zaskoczyła?
— Nie, choć myśleliśmy, że przygotuje na Asię coś specjalnego. Tymczasem jej styl był bardzo podobny do tego z jej poprzednich walk. Używała dużo "przedniej" nogi, kopnięć tą nogą na głowę, ale my byliśmy na to przygotowani. Asia dobrze to przepuszczała. Tak samo mieliśmy rozpracowane kombinacje bokserskie Kanadyjki.

— Dla wielu kibiców niespodzianką jest to, że Letourneau wytrwała do końca pięciorundowej walki.
— Dla osób, które zbytnio nie analizowały jej stylu, może i tak, choć ja nie jestem tym specjalnie zaskoczony, bo to bardzo solidna "uderzaczka". Pod względem umiejętności plasuję ją na drugim miejscu wśród dotychczasowych rywalek Asi, za Claudią Gadelhą. Wiedziałem, że to będzie pięciorundowa walka, bo Valerie jest twardą zawodniczką i prezentuje wysokie umiejętności w każdej płaszczyźnie. Ciężko było tutaj o szybki nokaut lub totalną "dewastację". To najwyższy poziom na świecie...

— Widzi pan jakąś przeciwniczkę, która mogłaby zagrozić Joannie Jędrzejczyk?
— Jest parę bardzo mocnych zawodniczek w tej kategorii. Przede wszystkim Gadelha, z którą Asia już walczyła i... na pewno dojdzie do rewanżu między nimi. Jest Rose Namajunas, jest “JoJo” Calderwood, no i są inne dziewczęta, które mocno trenują, rozwijają się. Dlatego nie można spocząć na laurach, tylko ciężko pracować, żeby jak najdłużej utrzymać ten pas.

— Wydarzeniem gali w Melbourne była porażka Rondy Rousey w walce wieczoru.
— To ogromna niespodzianka, bo Ronda była w swojej kategorii wagowej totalną dominatorką, a teraz przegrała po raz pierwszy. Nie spodziewałem się tego, bo Holly Holm w poprzednich walkach nie udowadniała swoim stylem, że może pokonać Rondę. Była jednak świetnie przygotowana taktycznie i rewelacyjnie odpowiadała na szaleńcze ataki Rondy, które są dla niej charakterystyczne. Była w znakomitej dyspozycji, odrobiła "lekcje" i z tego wyszedł nokaut.

— Teraz to Jędrzejczyk jest gwiazdą numer jeden kobiecego MMA?
— Ciężko powiedzieć. Na pewno nie można skreślać Rondy po tej jednej porażce; Amerykanka nadal jest niesamowitą zawodniczką i nie można jej tego ujmować. A porażki są częścią tego sportu... To normalne, że czasami się przegrywa, zwłaszcza że u nas tych "możliwości" na zejście pokonanym jest mnóstwo. To nie boks, gdzie walczy się tylko na pięści i trzeba popełnić duży błąd, żeby przegrać. W MMA wystarczy ułamek sekundy, moment nieuwagi, by zostać znokautowanym ręką, nogą, łokciem lub być poddanym w parterze. W naszym sporcie rzadko spotyka się kogoś, kto jest niepokonany przez wiele lat. Teraz nadszedł czas na Rondę...

— Pewnie rozmawiał pan po walce z Asią czy trenerem Pawłem Derlaczem.
— Tak, rozmawiałem z obojgiem poprzez komunikatory internetowe. Oczywiście, wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni, choć po każdej walce są też detale, które można poprawić. To dobre doświadczenie dla Asi, bo pięć stoczonych rund zawsze będzie procentowało w przyszłości. Niestety, okazało się, że podczas tego pojedynku Asia złamała rękę... Jeżeli będzie konieczny zabieg operacyjny tej prawej dłoni, to na pewno dojdzie do niego w Stanach.

— Kiedy mistrzyni wraca do Olsztyna?
— No, właśnie zbytnio nie wraca (uśmiech). Przylatuje chyba tylko na jeden dzień, na jakieś przepakowanie się, albo i to nie, no i leci do Korei Południowej, gdzie będzie gościem kolejnej gali UFC. A później czeka ją wizyta w Stanach Zjednoczonych, również w charakterze gościa specjalnego na paru wydarzeniach. Tak “porządnie” do Olsztyna, Asia wróci dopiero na kilka dni przed świętami.

• W sobotę Joanna Jędrzejczyk po raz drugi w tym roku obroniła mistrzowski pas federacji UFC w wadze słomkowej (52 kg). Podczas gali UFC 193 w Melbourne, którą obejrzało na trybunach Etihad Stadium 56 214 widzów (rekord amerykańskiej federacji), Polka pokonała jednogłośnie na punkty Kanadyjkę Valerie Letourneau.
Grzegorz Kwakszys
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. kungfu pan da #1859649 | 88.156.*.* 17 lis 2015 16:39

    komon bejbe

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. :))) #1859628 | 81.15.*.* 17 lis 2015 16:12

    BRAWO ! TAK DALEJ :) :)

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz