Niedziela, 17 listopada 2019. Imieniny Grzegorza, Salomei, Walerii

Koszykarki KKS Olsztyn przełamały złą passę

2015-01-26 09:45:42 (ost. akt: 2015-01-26 10:07:00)
Olsztyńskie koszykarki walczyły do upadłego

Olsztyńskie koszykarki walczyły do upadłego

Autor zdjęcia: Przemysław Getka

Olsztyńskie koszykarki w końcu przełamały fatalną serię (14 kolejnych porażek), na dodatek dokonały tego w meczu z wicelider! Kibice zapamiętają to spotkanie również dlatego, że zawodniczka z Gorzowa trafiła do... swego kosza.

KKS Olsztyn - AZS PWSZ II Gorzów Wlkp.
89:64 (25:19, 15:20, 28:11, 21:14)


KKS: Minczewska 25 (5x3!), Spittal 22 (2x3), Burandt 16, Zajączkowska 14 (2x3), N. Żukowska 6 oraz Todys 6, Piwowarczyk, Bałdyga, Mońko


W 17. sekundzie Minczewska zdobyła pierwsze dwa punkty dla KKS. W tej sytuacji zza linii końcowej piłkę wyprowadzały gorzowianki. Niespodziewanie jedna z nich, Jaworska, zdecydowała się na rzut. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo o to przecież w koszykówce chodzi, gdyby nie "drobna" uwaga — otóż Jaworska rzuciła (i trafiła) do swego kosza!

Takiej sytuacji zapewne nie pamiętają najstarsi kibice koszykówki nie tylko w Olsztynie. Być może Jaworska nie zostanie wielką koszykarską gwiazda, ale miejsce w historii tego sportu ma już pewne. Dwie minuty później było już 9:0 i wydawało się, że tym razem szczęście nie opuści olsztynianek. Nic z tego, bo kolejny raz okazało się, że w kobiecym koszu nie ma przewagi, której nie można roztrwonić.

Co prawda po pierwszej kwarcie KKS prowadził jeszcze różnicą 6 oczek, ale po drugiej (kilka trafień AZS za trzy) rywali odrobiły prawie wszystkie straty (40:39). Zanosiło się więc na kolejną walkę do upadłego.. Jednak po przerwie zobaczyliśmy na parkiecie niesamowicie zdeterminowane olsztynianki. Z wielką pasją walczyły o każdą piłkę, agresywnie i skutecznie broniły, a co najważniejsze trafiały. Hasło do marszu po zwycięstwo dała Minczewska, zaliczając dwie trójki z rzędu (46:39).

Po chwili dwa punkty dodały Spittal i ponownie Minczewska (50:39). A kiedy po kolejnych trafieniach zza linii 6,25 m Minczewskiej i Zajączkowskiej KKS odskoczył na 15 pkt (56:41), stało się raczej pewne, że zwycięstwo zostanie w Olsztynie. Wszystkie koszykarki KKS zasłużyły na uznanie, a szczególnie Dominika Spittal, dla której był to ostatni występ przed swoją publicznością.

— Po zabiegu, który mnie wkrótce czeka, raczej już nie zagram w KKS, być może wystąpię jeszcze w reprezentacji UWM w akademickich mistrzostwach Polski — dodała Spittal, która grę w olsztyńskim klubie zakończy w najbliższej kolejce wyjazdowym meczem w Ostrowie.

Trener Tomasz Sztąberski był zadowolony z gry swoich podopiecznych. — Dziewczyny były piekielnie zmotywowane. Inna sprawa, że przeciwnik nie przyjechał w najsilniejszym składzie, bowiem pierwszy zespół AZS miał w tych dniach kilka ważnych spotkań. Zagrały jednak młodzieżowa reprezentantka Polski Beata Jaworska i Klaudia Trębicka. To zwycięstwo jednak niczego jeszcze nie przesądza, bo musimy przynajmniej wygrać jeszcze dwa mecze z ŁKS i dołożyć jedną lub dwie wygrane u siebie. — podkreślił.




31 stycznia KKS zagra w Ostrowie z Ostrovią.

GRUPA D
1. Ostrovia 20 742:579
2. AZS PWSZ II 17 690:635
3. Mon-Pol 15 607:553
4. KKS 14 730:693
5. Polonia 14 605:623
6. Karkonosze 13 617:577
7. AZS UG 13 620:591
8. Lider 13 600:589
9. AZS UMCS II 13 646:744
10. ŁKS SMS 9 424:697



Lech Janka
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB