Niedziela, 20 października 2019. Imieniny Ireny, Kleopatry, Witalisa

Stomil Olsztyn. Rozmowa z trenerem Mirosławem Jabłońskim

2014-12-08 16:00:00 (ost. akt: 2014-12-08 10:45:04)
— Musimy co najmniej utrzymać tę jakość, jaką mamy, i poszukać odpowiednich rozwiązań w ofensywie, bo chciałbym, żeby Stomil zaczął grać lepiej — mówi tuż za półmetkiem sezonu trener olsztyńskich piłkarzy Mirosław Jabłoński

— Musimy co najmniej utrzymać tę jakość, jaką mamy, i poszukać odpowiednich rozwiązań w ofensywie, bo chciałbym, żeby Stomil zaczął grać lepiej — mówi tuż za półmetkiem sezonu trener olsztyńskich piłkarzy Mirosław Jabłoński

Autor zdjęcia: Emil Marecki

— Latem mocno liczyłem na to, że w drugiej części rundy już będziemy mocno skonsolidowani i ten nasz Stomil wjedzie na właściwe tory. A tymczasem wylądowaliśmy na bocznicy i musieliśmy poczekać na "remont"... Ale i tak doceniam to, czego dokonaliśmy — ocenia rundę jesienną trener Stomilu Mirosław Jabłoński.

— Pytanie zasadnicze brzmi: jakim cudem osiągnęliście jesienią taki wynik?
— Udało nam się zebrać grupę właściwych zawodników, u których dość szybko pojawiło się zrozumienie w grze. Przy tym dobrze dobraliśmy taktykę do możliwości naszej ekipy i to sprawiło, że prawie w każdym meczu punktowaliśmy; przegraliśmy jedynie trzy razy. To wszystko daje naprawdę niezły efekt, tyle że nie ekscytujemy się tym zbytnio, bo to dopiero część drogi.

— Przed sezonem mówił pan, że w tym roku macie dwa cele: grać w środku tabeli i budować zespół na przyszłość. Wyprzedziliście chyba plany?
— Może nie tyle wyprzedziliśmy, ale lekką nadwyżkę jednak mamy. Mimo to ciągle jeszcze musimy patrzeć do tyłu, bo kilkunastu punktów do utrzymania jednak nam brakuje... Z drugiej strony: jesteśmy blisko czołówki tabeli i wielu mówi o szansie awansu do Ekstraklasy, więc powiem, że na pewno będziemy walczyć. Bo zawsze walczymy o jak najlepszy wynik. Ale też mamy inne cele, choćby ten, żeby wprowadzać do zespołu naszych wychowanków. Jesienią było o to trudno, raz z powodu zawirowań, a dwa, że było sporo urazów. Bo Żwir wchodził w sezon kontuzjowany, potem Śledziowi złamano nogę, kontuzji doznał Szymonowicz, i wreszcie dwa dobre mecze zagrał Mroczkowski i znów się "posypał". Oni muszą zadbać o zdrowie w kontekście swojej przyszłości i naszej.

— Jesienią zagraliście aż dziewięć meczów "na zero" z tyłu, będąc czwartym zespołem ligi — po Termalice, Wiśle i Flocie — pod względem liczby straconych goli.
— A byłoby pewnie jeszcze lepiej, gdyby nie to, że w końcówce w defensywie grał... jeden nominalny obrońca. Resztę musieliśmy z konieczności przesunąć do tyłu z linii pomocy. Na szczęście, i tak było nieźle.

— Ciągle się pan trochę asekuruje, ale przecież ten zespół jesienią był robiony w tempie ekspresowym.
— Może i w ekspresowym, co nie znaczy, że przypadkowo... Bo na przykład taki Berezowski nie wziął się z przypadku, Wełnicki też nie wziął się z przypadku, zresztą o jego pozyskanie bardzo mocno zabiegaliśmy i naprawdę nie było nam łatwo. Teraz wiadomo: Stomil już lekko przyciąga piłkarzy, ale latem byliśmy w kompletnie innej sytuacji. Mieliśmy kłopoty z lewym obrońcą, przesunęliśmy tam Wełnę i dał sobie radę, na prawej stronie ustabilizował się Bucholc, który grał o wiele solidniej w defensywie niż w poprzednim sezonie. Ale trzeba podkreślić, że ta nasza gra w defensywie nie byłaby możliwa bez solidnej i agresywnej pracy piłkarzy w drugiej linii. Bez tego nie ma szans na dobre granie w obronie.

— Czego panu żal po tej jesieni? Porażki z Miedzią Legnica u siebie, pechowej przegranej w Katowicach czy może czegoś innego?
— Z Miedzią akurat graliśmy dobry mecz, trafialiśmy w słupki i poprzeczki, brakowało szczęścia, ale tak to w piłce bywa. Jeśli chodzi o mecze u siebie, to zbyt otwarcie zagraliśmy z Wisłą Płock (porażka 0:3 — red.), ale może to i dobrze, bo będzie okazja do mocnego rewanżu. Ale Katowice rzeczywiście trudno wymazać z pamięci, bo to była głupia porażka, a ja nie lubię przegrywać głupio (Stomil stracił gola w ostatnich sekundach po banalnych błędach — red.). Można przegrać będąc słabszym, ale głupio już nie wypada.

— W tej rundzie o wiele lepiej punktowaliście na wyjazdach niż u siebie. To jest kłopot?
— Ja nie patrzę na to w tych kategoriach. My na razie mamy zespół, który bazuje na dobrej organizacji gry w defensywie, bo nad tym pracowaliśmy w pierwszej kolejności, a brakuje nam aspektów gry kombinacyjnej i wypracowanych schematów ataku pozycyjnego. Do tego dochodziła ciągła rotacja w składzie, bo najpierw nie mieliśmy Kowala, potem Meschii, potem Maczułenki, a następnie Łukasika... I, siłą rzeczy, tak to musiało wyglądać.

— Tym bardziej to dziwne, że pięć razy byliście wiceliderem I ligi. I pół Polski było w szoku...
— Jakbyśmy mieli cały zespół do dyspozycji, to byliby w jeszcze większym szoku... Latem mocno liczyłem na to, że w drugiej części rundy już będziemy mocno skonsolidowani i ten nasz Stomil wjedzie na właściwe tory. A tymczasem wylądowaliśmy na bocznicy i musieliśmy poczekać na "remont". Muszę jednak powiedzieć, że doceniam to, czego dokonaliśmy jako zespół. Dla mnie jako trenera ważne jest choćby to, że drużyna po każdej porażce podnosiła się i punktowała w następnym meczu. Że nie mieliśmy dwóch porażek z rzędu, że zawsze dobrze reagowaliśmy na wpadkę. I to jest cenne, bo czasami jest tak, że grasz dobrze, a punktów nie robisz i potem ciężko z tego wyjść.

— Ze statystyk wynika, że mieliście w zespole terminatora i trzech niezniszczalnych. Bramkarz Piotr Skiba zagrał we wszystkich meczach w pełnym wymiarze, a Łukasz Jegliński, Paweł Głowacki i Piotr Darmochwał zagrali każdy ponad 1500 minut. Oni byli siłą Stomilu?
— Zawsze mógłbym pochwalić Skibę czy Darmochwała i Kowala, którzy strzelali najwięcej. Albo akurat tych, którzy najwięcej zagrali. No, ale to nie byłoby fair, bo piłka to gra zespołowa. My mieliśmy w tym sezonie taką przypisaną jedenastkę, dwunastkę. W bramce Skiba, potem Bucholc, Wełnicki, Czarnecki, Berezowski, Wełna, Darmochwał, Szymonowicz, Jegliński, Głowacki, Maczułenko i Kowal. Ale nie udało się nam zagrać ani jednego meczu w takim ustawieniu, no, może był jeden z drobną korektą. I to był kłopot.

— Wiosną proporcje się odwrócą, bo zagracie dziewięć meczów u siebie, a sześć na wyjazdach.
— Wiosna będzie trudniejsza, bo zawsze taka jest. Ale, na szczęście, ta zasada obowiązuje wszystkich, a nie odnosi się tylko do nas. My musimy co najmniej utrzymać tę jakość, jaką mamy, i poszukać odpowiednich rozwiązań w ofensywie, bo chciałbym, żeby zespół zaczął grać lepiej. Tyle że to "lepiej" nie musi się zawsze przekładać na punkty. Mimo to, jeśli chcemy robić postęp jako zespół — a chcemy — to będziemy musieli podjąć pewne ryzyko. Tym bardziej, że musimy już myśleć o kolejnych sezonach, kiedy zaczną obowiązywać konkretne limity dotyczące zatrudniania obcokrajowców. Pracy jest dużo, ale takie jest życie.

Zbigniew Szymula
z.szymulagazetaolsztynska.pl
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. rt #1602408 | 78.35.*.* 9 gru 2014 19:19

    Cele trzeba sobie stawiac ambitne, ale mowienie w tym sezonie o awansie to naprawde to juz przesada.Odszedl Darmochwal i jesli do konca roku prezesowi nie uda sie jak sam powiedzial zwiekszyc budzetu o 30%, to prawdopodobne sa odejscia nastepnych.Berezowskyj,Koval,Skiba i Szymonowicz sa juz w sferze zainteresowan bogatszych klubow.Nowy prezes robi co moze.Byc moze nawet uda sie sfinasowac w lutym oboz na Cyprze,ale panowie bez przesady, nie bujac w oblokach, tylko pozostac na ziemi.Realia sa chyba znane nie tylko odpowiedzialnym w klubie.Gdyby nie Darmochwal i zaciag ukrainski, to Stomil dzis bylby nie na 5 miejscu w tabeli lecz w strefie spadkowej.Celem na te chwile to powinno byc utrzymanie tych wszystkich zawodnikow, ktorych obecnie klub ma na kontrakcie z wyjatkiem Japonczykow.Od razu Krakowa nie zbudowali. Jesli za co najmniej 2 lata uda sie Stomilowi powalczyc o ekstraklase tak jak na obecna chwile robi to Wisla Plock, to byloby juz bardzo dobrze.W kazdym razie lepszego prezesa jak pan Kildanowicz to Stomil juz dawno nie mial.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Brawo #1602310 | 83.6.*.* 9 gru 2014 18:25

    Jestem pełen uznania dla profesjonalizmu Trenera Jabłońskiego i dla wszystkich którzy w spartańskich warunkach uzyskali bardzo dobry wynik pomimo wielu przeszkód , trudności , którymi można obdzielić kilka zespołów . Czapki z głów Panowie !

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. kibic #1601653 | 88.156.*.* 9 gru 2014 10:26

    JABLUSZKO DOBRY TRENER

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz