Wtorek, 15 października 2019. Imieniny Jadwigi, Leonarda, Teresy

Stomil Olsztyn zremisował z GKS Tychy 2:2

2014-08-09 18:55:03 (ost. akt: 2014-08-11 12:34:21)

Autor zdjęcia: Bartosz Cudnoch

Stomil ma za sobą drugi mecz i zarazem drugi remis w tym sezonie. I choć w sobotę momentami grał naprawdę dobrze i mocno przyciskał GKS Tychy, to jednak trzeba uczciwie przyznać, że to był sprawiedliwy podział punktów.

Stomil Olsztyn - GKS Tychy 2:2 (2:1)

0:1 — Mączyński (16), 1:1 — Wełnicki (19), 2:1 — Łukasik (27), 2:2 — Kowalczyk (65)

Stomil: Skiba — Bucholc, Czarnecki, Wełnicki, Wełna — Jegliński, Szymonowicz, Paweł Głowacki, Meschia (81 Trzeciakiewicz), Piotr Głowacki (84 Kato) — Łukasik (71 Darmochwał)

GKS: Igaz — Radzewicz, Kopczyk, Masternak, Mączyński — Szczęsny (78 Ruskovsky), Zganiacz, Bocian (46 Smółka), Rutkowski (46 Dymowski), Wodecki —Kowalczyk

Punkt zdobyty tydzień temu w Suwałkach w sobotę Stomil miał zamiar podeprzeć wygraną w Olsztynie, niestety, znów tylko zremisował. Tylko, bo długimi okresami olsztynianie grali naprawdę dobry mecz, ale z drugiej strony należy powiedzieć uczciwie, że w tym stanie osobowym i przy tej konfiguracji remis z groźnym rywalem jest wynikiem odpowiednim, bo w tej chwili Stomil nie ma "wgranych do komputera" odpowiednich nastaw, by wejść na najwyższe obroty. Nie jest jeszcze po prostu zbilansowany jako zespół, brakuje mu choćby nominalnego rozgrywającego, który by podpierał osamotnionego z przodu Pawła Łukasika, brakuje mu obu agresywnie grających skrzydeł, bo przecież od lat wiadomo, że Łukasz Jegliński (ustawiony z prawej strony w drugiej linii) skrzydłowym ani nie był, ani nie jest, ani nie będzie.

Wielką robotę w Stomilu w sobotę wykonał Paweł Łukasik, który praktycznie stanowił jedynie zagrożenie dla bramki rywala. Zaczął mecz od niesygnalizowanego strzału z półobrotu, po którym piłka przeleciała centymetry obok słupka, a potem było tylko lepiej. Bo to Łukasik dogrywał przy pierwszym golu idealnie na głowę znakomicie nabiegającego na piłkę Tomasza Wełnickiego, bo to Łukasik przy drugim rzucie wolnym ostro dośrodkował, zmuszając bramkarza GKS do wybicia piłki na oślep, by zaraz po chwili idealną techniczną "pasówką" zmieścić piłkę po dobitce idealnie w róg bramki. Ale ileż można?

Goście strzelali bramki w dużej mierze znów wykorzystując rozkojarzenie obrony Stomilu. Przy pierwszym Marcin Wodecki łatwo dośrodkował z lewej strony, do piłki w polu karnym doszedł niekryty Maciej Kowalczyk, który oddał nieczysty strzał, piłka spadła pod nogę kolejnego nieobstawionego gracza gości, tym razem Mateusza Mączyńskiego, a ten już trafił do siatki. Przy golu na 2:2 Stomil popełnił trzy pomyłki. Po pierwsze: będąc w ataku pozycyjnym na połowie rywali postanowił rozgrywać piłkę spokojnie, ale aż za spokojnie, bo po chwili dostarczył ją... swojemu bramkarzowi Piotrowi Skibie, a ten pod presją posłał ją na połowę rywali. Tam GKS szybko ją przechwycił i od razu uruchomił Macieja Kowalczyka, którego przed polem karnym musiał faulować Arkadiusz Czarnecki. A potem Kowalczyk, wykorzystując lekki błąd ustawienia Skiby, wpakował piłkę mocnym strzałem w tzw. długi róg...

Nie można jednak winić Skiby za ten remis, bo wcześniej i później ratował Stomil przed kolejnymi golami, m.in. fantastycznie bronił strzał głową Pawła Smółki oraz dwa razy, idealnie wyczuwając moment, interweniował głową poza polem karnym. Po drugiej takiej interwencji, już w doliczonym czasie, olsztynianie mieli jednak szczęście, bo Smółka po natychmiastowym powrocie piłki w pole karne mógł wykorzystać brak Skiby w bramce, ale nie trafił w piłkę!

Stomil mógł w drugiej połowie strzelić gola na 3:1, a byłaby to akcja, która poszłaby w każdym kanale sportowym świata. Po rozegraniu piłki z lewej strony Łukasik zagrał w pole karne do Irakliego Meschi, a ten — będąc wypychanym z "szesnastki" — zdołał zagrać piłkę piętą do wbiegającego na wolne pole Piotra Głowackiego, który bez namysłu uderzył zewnętrzną częścią buta, niestety, piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Inna sprawa, że Głowacki chyba się trochę pospieszył, bo środkiem pola karnego nabiegał Jegliński, który po dograniu mógł dopełnić formalności.

zib



Polub nas na Facebooku:

Komentarze (19) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. :) #1461922 | 46.115.*.* 15 sie 2014 14:56

    To teraz zagramy w lidze mistrzów za legie?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Ave #1458567 | 94.254.*.* 11 sie 2014 10:22

    Jak widac chca jesli na sredniak 1 ligowy chodzi 3000 osob to jak widac zapotrzebowanie na pilke tu jest. W ekstraklasie byloby jak za dawnych czasow po parenascie tysiecy jesli by stadion byl zmodernizowany(bo teraz tylu wejsc nie moze).

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Marq #1458556 | 213.158.*.* 11 sie 2014 10:10

    czu poza stomilowcami chce sie komus to "widowisko" ogladac?

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. ZnAnY #1458388 | 83.9.*.* 10 sie 2014 22:29

    Ciekawe gdzie są te cwaniaki co na żołmierskiej uciekały przed chłopakami z bydgoszczy...Stomilchłopcy.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Fanatyk #1458172 | 88.156.*.* 10 sie 2014 16:30

    Ci z sektora 4 powinni chodzić na łbn do młynu lepiej by to wyglądało w telewizji.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Pokaż wszystkie komentarze (19)