środa, 11 grudnia 2019. Imieniny Biny, Damazego, Waldemara

Marcin Łukaszewski dwa tygodnie spędził w szpitalu

2014-03-17 13:01:26 (ost. akt: 2014-03-17 10:03:45)

Autor zdjęcia: Artur Szczepański

Miał strzelać gole i pomóc swojej nowej drużynie drużynie na boisku, ale z Pisą Tewes-Bis Barczewo zaliczył raptem jeden trening. Zamiast tego bardzo dobrze znany na wojewódzkich boiskach Marcin Łukaszewski trafił do szpitala, gdzie lekarze zdiagnozowali u niego zapalenie opon mózgowych.

Od razu informujemy, że ze zdrowiem napastnika, który w przeszłości strzelał gole (i to niemało) m.in. dla Błękitnych Pasym, wszystko jest już w porządku. Łukaszewski czuje się dużo lepiej i w sobotę po blisko dwóch tygodniach pobytu, opuścił szpitalne mury.

— Lekarze postawili już mnie na nogi, choroba minęła — mówi Marcin Łukaszewski, który w rundzie jesiennej strzelał gole dla Olimpii Olsztynek. Zdobył ich 17 i prowadził w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników w IV lidze. Zimą jednak postanowił przenieść się do ligowego rywala — Pisy Tewes-Bis Barczewo. Zdecydowały o tym względy życiowe, bowiem działacze z Barczewa zapewnili mu pracę w firmie sponsorującej klub. Miał do niej przyjść w poniedziałek, ale dzień wcześniej trafił do szpitala.

— Od tygodnia chorowałem w domu, leczyłem się u lekarza rodzinnego. W niedzielę było jednak ze mną już tak ciężko, że żadne leki nie pomagały, musiałem więc zgłosić się do szpitala — opowiada zawodnik.

Z nową-starą drużyną (w Pisie grał już kilka lat temu) zaliczył raptem jeden trening. Do zajęć wróci nieprędko. I zawodnik, i kibice muszą uzbroić się w cierpliwość. — Przez pobyt w szpitalu podupadłem fizycznie. Teraz muszę poświęcić jakieś trzy-cztery tygodnie na powrót do pełnej sprawności. Dopiero po tym czasie mogę myśleć o podjęciu treningów. Na początek rundy wiosennej na pewno nie zdążę, ale będę zbierał siły, żeby pomóc Pisie na boisku. No i w końcu pójść do pracy, bo nie zdążyłem — mówi Łukaszewski.

Na jego powrót liczą działacze klubu z Barczewa. — Marcin miał być i będzie ważnym ogniwem naszej drużyny. Na razie czekamy na jego powrót do zdrowia, a nasze ustalenia co do pracy i klubu są aktualne — zapewnia Janusz Sturlis, prezes Pisy Tewes-Bis.

Ironią losu nazywa całą historię trener Olimpii Olsztynek Mirosław Romanowski. Cała drużyna życzy swojemu byłemu już zawodnikowi jak najszybszego powrotu do zdrowia. — I ja, i zawodnicy i działacze odwiedzaliśmy Marcina w szpitalu, bo rozstaliśmy się w normalnych warunkach. To zrozumiałe, że życzymy mu jak najlepiej — mówi Romanowski.
Poprzedni i obecny klub Łukaszewskiego zagrają ze sobą za dwa tygodnie w Barczewie na inaugurację rundy wiosennej. Jesienią Olimpia wygrała 2:1. W tabeli klub z Olsztynka zajmuje trzecie miejsce, Pisa jest piąta, a do Olimpii traci sześć punktów.

Janusz Wasilewski

Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. a kogo to wali?? #1353186 | 37.30.*.* 19 mar 2014 12:59

    ...

    ! - + odpowiedz na ten komentarz