Wtorek, 22 maja 2018. Imieniny Emila, Neleny, Romy

Łopatko: Próbuję wykorzystać szansę

2013-12-04 07:32:01 (ost. akt: 2013-12-03 15:23:49)

Autor zdjęcia: Artur Szczepański

— Wierzyłem w dobre granie, bo znałem ten zespół i wiedziałem, że ma moc — mówi trener Adam Łopatko po końcówce jesiennej części rozgrywek ligi. — Pojawiło się takie fajne chciejstwo odważnej i widowiskowej gry, ale oczywiście było też sporo kłopotów — dodaje szkoleniowiec Stomilu.

— Z czego jest pan najbardziej zadowolony po jesiennej pracy z zespołem?

— Najbardziej chyba mnie ucieszyło to, że zespół uwierzył w sens tego, co mu zaproponowałem. Nie było oporu ze strony chłopaków, że przychodzi drugi trener, w dodatku młody, bo przecież choćby taki Grzesiek Lech to mój rówieśnik. Uwierzyli, zaakceptowali zmiany, bo w dużej mierze przeorganizowaliśmy mikrocykl, dzień po meczu mieliśmy na przykład trening. W sensie piłkarskim poprawiliśmy szybki atak, pojawiło się też to, o co mi chodziło: chciejstwo odważnej, widowiskowej gry, która cieszyła nas, kibiców i szefów klubu.

— Wydawało nam się, że najbardziej powinien pan się cieszyć z punktów...

— Rzeczywiście, są bardzo ważne, bo to one tak naprawdę utrzymują nas wszystkich przy życiu. Ale ja o nich nie mówię, bo... zwyczajnie wierzyłem, że będą.

— Zakładał pan, że zdobędziecie do końca jesieni w siedmiu meczach dziewięć punktów, a tymczasem na koncie pojawiło się dziesięć oczek.

— Tak powiedziałem na konferencji, kiedy zostałem przedstawiany jako pierwszy trener Stomilu. I mało kto w to wierzył, nawet w klubie, ale okazało się, że punktowo prawie trafiłem. Choć moje prognozy były inne: sądziłem, że dwa mecze wygramy u siebie i jeden w Nowym Sączu. Było trochę inaczej.

— Co się nie udało, czego pan żałuje?

— Oczywiście żałuję braku wygranej na wyjeździe, generalnie trzeba powiedzieć uczciwie, że jeden zdobyty punkt w czterech meczach to wynik bardzo słaby i świadczy o czymś poważnym. O tym mianowicie, że nie mamy jeszcze takiej zdrowej i zrównoważonej drużyny. Do poprawy są stałe fragmenty, zarówno w defensywie, jak i w ofensywie, ciągle musimy pracować nad płynniejszym przejściem z defensywy do ofensywy i odwrotnie. Czyli jak my mówimy: nad transferem pozytywnym i negatywnym. Tu są moim zdaniem największe rezerwy.

— Ale wiemy, że pewna baza zachowań została wypracowana.

— Zgadza się, przyjęliśmy pewne założenia. Po przechwycie piłki mamy się zmieścić w przedziale dziesięciu sekund, by zakończyć sprawę strzałem na bramkę. W defensywie po stracie piłki wymagamy, aby zespół w ciągu ośmiu sekund przeorganizował się tak, żeby co najmniej siedmiu ludzi znalazło się za linią piłki. Oczywiście nie jest to możliwe, gdy tracimy piłkę na trzydziestym metrze od naszej bramki, a takie sytuacje — niestety — miały miejsce.

— Czy Stomil w końcówce jesieni był uzależniony od jakiegoś piłkarza?

— W ofensywie bardzo wiele dają każdej drużynie ludzie, którzy potrafią wygrać pojedynek jeden na jeden. I my mieliśmy takich pięciu: Grześka Lecha, Dominika Kuna, Łukasza Jeglińskiego, Tomka Bzdęgę, w końcówce doszedł Yasuhiro Kato, a całość w ofensywie wspomagał z boku Janek Bucholc. W defensywie naszym bezpiecznikiem i wentylem bezpieczeństwa był Paweł Głowacki, który potrafił odbierać piłki i świetnie zaczynał akcje. To była nasza baza.

— Moment na przejęcie zespołu był trudny, bo Stomil zajmował przedostatnie miejsce w tabeli. Proszę teraz powiedzieć szczerze: bał się pan wchodzić do tej rwącej i niebezpiecznej rzeki?

— Założyłem sobie kiedyś, że jak dostanę szansę poprowadzenia Stomilu, to muszę spróbować ją wykorzystać, bo drugiej mogę nie mieć przez dziesięć lat. Oczywiście zakładałem, że może się nie udać, ale bardziej wierzyłem w dobre granie, bo znałem ten zespół i wiedziałem, że ma moc. Wiedziałem, że są rezerwy w motoryce zespołu, a chęć odważnego grania po prostu musiałem z zespołu wydobyć.

— Czyli to, co się mówi o dobrym przygotowaniu zespołu przez trenera Zbigniewa Kaczmarka, jest prawdą?

— Zdecydowanie tak, zawsze będę to powtarzał. Przygotowanie wytrzymałościowe zespołu było świetne, trzeba było dołożyć trochę dynamiki i trochę odwagi. Ale i tak nie wszystko nam wyszło.

— W klubie chcieliby, żeby pan prowadził zespół w rundzie wiosennej, ale ponoć mogą być jakieś kłopoty z pańską licencją?

— Dostałem informację, że na początku przyszłego roku PZPN po raz kolejny ma zdecydować, czy udzielić mi warunkowej licencji na prowadzenie zespołu. Wychodzę z założenia, że będzie dobrze, bo skoro trener Mariusz Rumak mógł prowadzić długo na warunkowej licencji Lecha Poznań, to może Adam Łopatko będzie mógł Stomil? Próbowałem się załapać na kurs UEFA PRO, z tego, co wiem, zdałem egzamin, ale zabrakło mi paru punktów, które inni dostali za piłkarską przeszłość. Wynik ze Stomilem w końcówce jesieni nie był chyba najgorszy, myślę zatem, że to też jest jakiś argument.

— Kolejny argument to pańskie staże. Wrócił pan kilka dni temu z Hanoweru.

— Byłem tam trzeci raz, akurat ten wyjazd był nie tylko pod moim kątem, ale odbywał się bardziej w kategoriach potrzeb klubu. Pojechaliśmy tam z szefem marketingu Stomilu Emilem Wojdą, a cel był jasny: nawiązanie współpracy z klubem Bundesligi. I to na kilku płaszczyznach: współpracy sportowej, oczywiście w kierunku pomocy ze strony tego "wielkiego" temu "małemu", wzorców marketingowych i testów naszych młodych chłopaków, którzy mogliby bez menedżerów i pośredników sprawdzać się na tamtym rynku. Jestem w dobrym kontakcie z wielkimi fachowcami: trenerem przygotowania fizycznego Hanoweru Edwardem Kowalczukiem i trenerem akademii Slavenem Skeledzicem, który w ciągu 12 lat pracy w klubie doprowadził 55 piłkarzy na poziom Bundesligi. Jest wola, by latem przyszłego roku zorganizować w Olsztynie konferencję trenerską i przeprowadzić turniej piłkarski dla dzieci. Będziemy nad tym pracować.

Rozmawiał Zbigniew Szymula

Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (8) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. piłkarz #1262847 | 81.190.*.* 5 gru 2013 21:08

    duzo krzyku troche improwizacji i heja, tu trzeba trenera

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. rg #1261981 | 88.156.*.* 5 gru 2013 06:29

    walcz z druzyna o jak najlepsze wynniki POWODZENIA

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. ndz #1261590 | 178.181.*.* 4 gru 2013 15:55

    powodzenia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. SPW #1261480 | 89.69.*.* 4 gru 2013 13:44

    POWODZENIA !!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. j #1261195 | 176.97.*.* 4 gru 2013 09:49

    nadaje się tylko do łopaty

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (8)