Kacper Oleszczuk po sezonie

2013-10-24 10:44:17 (ost. akt: 2013-10-24 10:46:28)

Co prawda brąz ME juniorów w niesamowitych okolicznościach przeszedł mu koło nosa, a w mistrzostwach Polski zdobył "tylko" srebro, ale mimo to Kacper Oleszczuk (Polonia Pasłęk) tegoroczny sezon uważa za udany.

Kacper Oleszczuk po sezonie

Autor: Archiwum zawodnika

Miniony sezon podporządkowany był mistrzostwom Europy juniorów. We włoskiej miejscowości Rieti Kacper Oleszczuk miał sobie powetować to, czego nie udało mu się dokonać w dwóch poprzednich latach w MŚ juniorów młodszych w Lille (2011) i MŚ juniorów w Barcelonie, czyli awansować do finału.

Cel w końcu osiągnął, choć towarzyszyły temu nerwowe momenty. Rzut, który zapewnił mu miejsce w finale, zaliczył dopiero w ostatniej próbie. W rozgrywce o medale także było nerwowo, ale już z zupełnie innego powodu. W drugiej próbie Oleszczuk osiągnął 73,24 m i aż do ostatniej kolejki był na 3. miejscu! Dopiero wtedy wyprzedził go German Komarow z Rosji (73,95). — Moim pragnieniem było wejść do finału, co w końcu osiągnąłem. Dlatego byłem zadowolony z występu w mistrzostwach, choć mały niedosyt też był. Z trenerem uznaliśmy jednak, że nic złego się nie stało — mówi dziś Kacper Oleszczuk.

Do Rieti zawodnik Polonii Pasłęk pojechał z piątym wynikiem w Europie — 75,39 m uzyskał kilka tygodni wcześniej podczas mityngu w Słupsku (to jednocześnie najlepszy wynik w tym roku w kraju wśród juniorów). Później były jeszcze mistrzostwa Polski juniorów w Krakowie, które miały bezpośredni wpływ na to, co działo się we Włoszech. W MPJ zdobył "tylko" srebrny medal (68,18), co było sporą niespodzianką.

— W drugiej próbie przewróciłem się i doznałem kontuzji dłoni. Musiałem użyć zamrażacza, wziąłem tabletki przeciwbólowe i do końca walczyłem o lepszy rezultat, ale nie udało się. W dłoni na szczęście nie było żadnego złamania, tylko mocne zbicie, ale miało to wpływ na treningi. Dlatego też start w Rieti wyszedł mi tak, jak wyszedł — mówi reprezentant Polonii. — Zadowala mnie jednak najlepszy uzyskany w tym roku przeze mnie wynik, choć plany były, żeby bardziej zbliżyć się do granicy 77 metrów — dodaje Oleszczuk.

Od października stypendysta Urzędu Marszałkowskiego rozpoczął nowy etap w swoim życiu, bo został studentem I roku ekonomiki menedżerskiej w Elblągu, ale ze sportu wychowanek trenera Zbigniewa Borysewicza rezygnować nie zamierza. W nowy sezon wejdzie w nowej kategorii wiekowej, bo już jako młodzieżowiec.

— Plan zajęć na uczelni mam taki, że jak najbardziej mogę pogodzić studia z uprawianiem sportu. Na razie celów na przyszły sezon nie mam. W przyszłym roku nie ma międzynarodowych zawodów dla młodzieżowców, więc pozostają mistrzostwa Polski, także te seniorskie, ale tutaj trzeba rzucać w okolicy 81 metrów — mówi Kacper Oleszczuk. — Na razie 2 listopada wyjeżdżam na zgrupowanie do Szklarskiej Poręby. Zmieniłem trenera w kadrze narodowej i zobaczymy, jak będzie się układała współpraca.

Grzegorz Kwakszys

Komentarze 0 pokaż wszystkie komentarze w serwisie