Czwartek, 2 lipca 2015. Imieniny Kariny, Serafiny, Urbana

Kacper Oleszczuk po sezonie

2013-10-24 10:44:17 (ost. akt: 2013-10-24 10:46:28)

Autor: Archiwum zawodnika

Co prawda brąz ME juniorów w niesamowitych okolicznościach przeszedł mu koło nosa, a w mistrzostwach Polski zdobył "tylko" srebro, ale mimo to Kacper Oleszczuk (Polonia Pasłęk) tegoroczny sezon uważa za udany.

Miniony sezon podporządkowany był mistrzostwom Europy juniorów. We włoskiej miejscowości Rieti Kacper Oleszczuk miał sobie powetować to, czego nie udało mu się dokonać w dwóch poprzednich latach w MŚ juniorów młodszych w Lille (2011) i MŚ juniorów w Barcelonie, czyli awansować do finału.

Cel w końcu osiągnął, choć towarzyszyły temu nerwowe momenty. Rzut, który zapewnił mu miejsce w finale, zaliczył dopiero w ostatniej próbie. W rozgrywce o medale także było nerwowo, ale już z zupełnie innego powodu. W drugiej próbie Oleszczuk osiągnął 73,24 m i aż do ostatniej kolejki był na 3. miejscu! Dopiero wtedy wyprzedził go German Komarow z Rosji (73,95). — Moim pragnieniem było wejść do finału, co w końcu osiągnąłem. Dlatego byłem zadowolony z występu w mistrzostwach, choć mały niedosyt też był. Z trenerem uznaliśmy jednak, że nic złego się nie stało — mówi dziś Kacper Oleszczuk.

Do Rieti zawodnik Polonii Pasłęk pojechał z piątym wynikiem w Europie — 75,39 m uzyskał kilka tygodni wcześniej podczas mityngu w Słupsku (to jednocześnie najlepszy wynik w tym roku w kraju wśród juniorów). Później były jeszcze mistrzostwa Polski juniorów w Krakowie, które miały bezpośredni wpływ na to, co działo się we Włoszech. W MPJ zdobył "tylko" srebrny medal (68,18), co było sporą niespodzianką.

— W drugiej próbie przewróciłem się i doznałem kontuzji dłoni. Musiałem użyć zamrażacza, wziąłem tabletki przeciwbólowe i do końca walczyłem o lepszy rezultat, ale nie udało się. W dłoni na szczęście nie było żadnego złamania, tylko mocne zbicie, ale miało to wpływ na treningi. Dlatego też start w Rieti wyszedł mi tak, jak wyszedł — mówi reprezentant Polonii. — Zadowala mnie jednak najlepszy uzyskany w tym roku przeze mnie wynik, choć plany były, żeby bardziej zbliżyć się do granicy 77 metrów — dodaje Oleszczuk.

Od października stypendysta Urzędu Marszałkowskiego rozpoczął nowy etap w swoim życiu, bo został studentem I roku ekonomiki menedżerskiej w Elblągu, ale ze sportu wychowanek trenera Zbigniewa Borysewicza rezygnować nie zamierza. W nowy sezon wejdzie w nowej kategorii wiekowej, bo już jako młodzieżowiec.

— Plan zajęć na uczelni mam taki, że jak najbardziej mogę pogodzić studia z uprawianiem sportu. Na razie celów na przyszły sezon nie mam. W przyszłym roku nie ma międzynarodowych zawodów dla młodzieżowców, więc pozostają mistrzostwa Polski, także te seniorskie, ale tutaj trzeba rzucać w okolicy 81 metrów — mówi Kacper Oleszczuk. — Na razie 2 listopada wyjeżdżam na zgrupowanie do Szklarskiej Poręby. Zmieniłem trenera w kadrze narodowej i zobaczymy, jak będzie się układała współpraca.

Grzegorz Kwakszys
Dostęp do Reportera, ciekawych wywiadów, obszernych reportaży oraz 40 innych czołowych portali w Polsce. Dołącz do czytelników ceniących dobrą informacje. Zarejestruj się w PIANO już teraz KLIKNIJ TUTAJ

Komentarze 0 pokaż wszystkie komentarze w serwisie