Poniedziałek, 21 września 2020. Imieniny Darii, Mateusza, Wawrzyńca

Zalewski opowiada o udanych dla niego MŚ w Moskwie

2013-08-22 11:51:22 (ost. akt: 2013-08-22 11:55:46)

Autor zdjęcia: Emil Marecki

— Jak się biega z Usainem Boltem? Mogę to porównać do sytuacji, kiedy jeszcze jako junior biegałem w kraju razem z seniorami. I oni byli pięć metrów przede mną — mówi Karol Zalewski z AZS UWM Olsztyn. Podczas niedawnych mistrzostw świata w Moskwie 20-letni reszelanin zaliczył całkiem udany debiut w wielkiej seniorskiej imprezie.

— Jest pan z siebie zadowolony po Moskwie?

— Oczywiście, że tak. W końcu cel, który sobie postawiłem przed tymi mistrzostwami, czyli wejście do półfinału 200 metrów, udało się osiągnąć. Z pewną pomocą szczęścia, ale się udało. Czego więcej chcieć? Byłem pierwszy raz na takiej dużej imprezie, no, więc tylko się cieszyć (uśmiech).

— Kilkanaście minut nerwówki jednak było. Awansował pan nie z miejsca, ale z czasem, o czym zadecydowały ułamki sekund.

— Na takich zawodach to jest tak, że zanim się dojdzie do bocznego stadionu, na którym już można uzyskać jakiekolwiek informacje, to te kilkanaście minut mija. Ja tylko zdążyłem wejść na stadion rozgrzewkowy i już trener wiedział, że jednak pobiegnę w półfinale. Tak że ja tej nerwówki nie miałem. Bo nie było na to czasu.

— O ile tysięcznych sekundy wygrał pan ten korespondencyjny pojedynek o półfinał z Brazylijczykiem Bruno De Barrosem?

— Nawet nie sprawdzałem. O dwie, cztery, pięć tysięcznych, nie wiem... Bardzo mało, w każdym razie. Czasami koło fortuny się obraca w tę właściwą stronę (uśmiech).

— Mogłoby nie być nerwowego porównywania zdjęć z fotokomórki, gdyby nie to, że praktycznie "na kratach" dał się pan wyprzedzić dwóm rywalom.

— To prawda, choć w trakcie biegu wydawało mi się, że przewaga, jaką Brytyjczyk Ellington i ja uzyskaliśmy nad resztą rywali, wcale nie jest taka mała. Okazało się jednak, że na ostatnich metrach Jamajczyk i Amerykanin rzutem na taśmę mnie wyprzedzili, no i nie dobiegłem drugi — tak, jak czułem — ale czwarty (bezpośredni awans uzyskiwała czołowa trójka na mecie — red.). I trzeba było poczekać na wyniki kolejnych dwóch serii. Na szczęście, wszystko potoczyło się po mojej myśli.

— Jak pan spędził te parę godzin przerwy przed półfinałem?

— Zdążyłem wrócić do hotelu, zjeść obiad i przespać się godzinkę. No i z powrotem na stadion.

— W półfinale raczej trudno było liczyć na wiele. Jakie ma pan odczucia po tym drugim biegu (Zalewski był ósmy z czasem 20,66)?

— Powiem tak: po drugim torze biega się zupełnie inaczej niż po torach bardziej zewnętrznych. Może ta moja forma nie była tak przebojowa, jak na młodzieżowych mistrzostwach Europy w Tampere (gdzie Zalewski zdobył złoto z wynikiem 20,41 — red.), ale mimo wszystko mogłem coś jeszcze z tego czasu urwać. Gdybym lepiej potrafił biegać ten wiraż. A tak, gdzieś na 120. metrze do mety zdarzyło mi się spore zawahanie w rytmie biegu. Myślę, że straciłem przez to jedną, a może i dwie dziesiąte... Generalnie, 20,40 było do pobiegania, no, ale w eliminacjach niepotrzebnie te ostatnie metry trochę odpuściłem. A w półfinale ten drugi tor, niestety, eliminuje z szybkiego biegania.

— Pana półfinał, a później także finał, wygrał fenomenalny Usain Bolt z Jamajki. To jest sprinter z innej planety?

— Nie, on jest takim samym zawodnikiem, jak cała reszta. Tylko że te jego wyniki są trochę inne. Mogę to porównać do sytuacji, kiedy jeszcze jako junior biegałem w kraju razem z seniorami. I oni byli pięć metrów przede mną. To jest zupełnie takie samo odczucie.

— Najszybszy człowiek świata wyróżnia się na tle innych biegaczy także tym, że jest największym showmanem.

— Wyróżnia się, bo teraz to już się musi wyróżniać. Wydaje mi się, że nie może zmienić tej swojej otoczki na jakąś inną, bo skoro jest postrzegany jako showman, to już "musi"grać tę rolę. Choć czasem po jego zachowaniu widać, że chyba trochę go to męczy.

— Umiałby pan robić takie zamieszanie wokół siebie?

— Na pewno ja bym wolał robić show samymi wynikami, a nie zachowaniem.

— Ostatniego dnia mistrzostw pobiegł pan na trzeciej zmianie sztafety 4x100 metrów i — mimo że Polacy uzyskali swój najlepszy czas sezonu (38,51) — to z awansu do finału wyszły nici.

— Ten wynik mógł być dużo lepszy, bo — tak naprawdę — żadna zmiana nam nie wyszła tak, jakbyśmy chcieli. Czy nawet tak, jak by było przyzwoicie. Powpadaliśmy na siebie, bo zmienialiśmy przed dziesiątym metrem, a powinniśmy na 15-18. metrze strefy zmian. Mimo to do awansu zabrakło wcale nie tak dużo, więc jakiś niezły prognostyk na przyszłość jest. Tym bardziej że w przyszłym roku mamy mistrzostwa Europy, a nie świata.

— Miał pan czas zobaczyć coś jeszcze poza stadionem Łużniki?

— Te najbardziej znane miejsca, typu Kreml czy Plac Czerwony, widziałem, no i podobało mi się. Co jeszcze? Olbrzymie korki na ulicach; tam trzeba się poruszać metrem, bo nie ma takiej opcji, żeby gdzieś dotrzeć autobusem czy samochodem.

— Co dalej? Jeszcze jakieś starty w tym sezonie?

— Tak, w niedzielę mam w Warszawie start w Memoriale Kamili Skolimowskiej, a później czeka mnie liga seniorów w Białej Podlaskiej (w barwach Prefbetu Śniadowo Łomża — red.). No i być może jakiś mityng, ale to już zależy od tego, co załatwi mój menedżer.

Piotr Sucharzewski


Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (6) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. SWOJ #1178430 | 89.228.*.* 22 sie 2013 21:22

    Wszyscy komentatorzy, bez pojęcia, opowiadają ciemnocie, ze Zalewski jest prowadzony (trenowany) lekko i przyjemnie. Otóż mówie wam, ze wynik 20,60s na 200 m w kategorii juniora nie może być udziałem osoby, ktora lekko trenuje. Oczywiści eże to jest kłamstwo i udawanie ze strony trenera, ze pracuje metodami nieinwazyjnymi, jakie dostepne są zawodnikom w kategori seniora. By uzyskać 20,50 na 200m trzena pracować ostoro, na pograniczu fizjologicznych mozliwości organizmu tymbardziej, ze dotyczy to dziś młodzieżowca.. Wyniki 20,50 s są rezultatami seniorów nie juniorów, poza wyjątkami. Za taki wynik się płaci, przeważnie brakiem juz postępu.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Radość taka z niego #1178135 | 88.156.*.* 22 sie 2013 16:19

    emanuje że hej ;)

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. supermariusz #1178010 | 79.190.*.* 22 sie 2013 14:28

    Zdjęcie - mistrzostwo. Pomyślałbym, że to jakiś pokrzywdzony sfotografowany po procesie sądowym :D

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. rutyna #1177881 | 188.33.*.* 22 sie 2013 12:30

    to najwiekszy pies warkałowski

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Lxx #1177879 | 178.36.*.* 22 sie 2013 12:28

    Brawo dla pana Zalewskiego. Ale nic tak nie podkreśla radości i zwycięstwa jak dobrze zrobione zdjęcie. Według mnie zdjęcie to należy szybko wysłać na jakiś konkurs, nagroda murowana.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (6)